home
homepage

Nostradamusa ebook za darmo

 

Największy profeta, jakiego widział świat

to łatwa w odbiorze powieść o tematyce duchowo- historycznej, kóra opowiada o życiu sławnego proroka z XVI wieku Nostradamusa.

Po okresie szczęśliwego dzieciństwa, jako młody lekarz Michel de Nostredame skutecznie walczył z dżumą w czasach ciemnego Średniowiecza we Francji. Ale potem wielkie nieszczęście przytrafiło się jego rodzinie i całkowicie zburzyło jego życie….

Powieść Erica Mellemy



Z angielskiego przełożyła Ann Krol
Translator English Polish




darmowy ebook w formacie pdf
darmowy e-book w formacie doc





© 2006 Eric Mellema
Wszystkie prawa zastrzeżone.





Podziękowania dla:

An Krol
Maria-Bonita Kapitany
Jack van Mildert
Liesbeth Gijsbers
Moene Seuntjens
Marleen van Haeren
Ria Adriaensen
Els Pellis
Guus Janssens
Ronald Mengerink
Arthur Hendriks

Specjalne podziękowania dla: Trudi Koning



Wykorzystane czterowiersze z Przepowiedni



Rozdział 5/8




Rozdział 1


- Brr, jak tu zimno!

- Nie narzekaj, Merkury; już tylko trzydzieści jeden dni i będziesz z powrotem w domu.

- Kto tam?

- Nazywam się Hermes Najjaśniejszy panie.

- Hermesie przychodzisz w samą porę. Umieram z nudów.

- Otóż powiem Ci, że Zeus zdecydował, że Twoje zadanie dobiega końca. Musisz jedynie na chwilę być materialny zanim rozbłyśniesz światłem.

- Skąd to wszystko wiesz?

- Jestem najszybszy na Mlecznej Drodze, a poza tym bywałem tu i tam i słyszałem to i owo. Poza tym przekazywanie wiadomości to moja praca.

- Ile pozostało mi czasu?

- Zanim zrównasz się z Ziemią i Słońcem - nie dłużej.

- Hmm, przynajmniej to jakaś odmiana od bycia martwą Planetą. Moja jedyną rozrywką tu jest wywoływanie fal uderzeniowych i kąpiele Słoneczne.

- Może zatęsknisz jeszcze za tą zwykłą egzystencją, mój materialny bracie, ale teraz proszę poczekaj jeszcze chwilę.


Miesiąc później na plancie Ziemia miały miejsce niesamowite narodziny. Na świat przyszła istota z ponadprzeciętnym darem przepowiadania przyszłości. Astrolog narodził się w małej francuskim miasteczku Saint Rémy de Provenza w okresie renesansu. Skurcze rozpoczęły się w miejskiej willi za halą rynku, gdzie czasem handlarze sprzedawali swoje towary. Matka proroka - Reynière de Nostredame dokładnie wyliczyła dzień narodzin, ale skurcze rozpoczęły się nieoczekiwanie wcześnie. Chłopiec najwidoczniej zdecydował się przyjść na świat wcześniej, aby zająć optymalną pozycję względem planet. Zauważalnie długi otwór śluzowy, który znajduje się na zakończeniu szyjki macicy podczas ciąży właśnie wysunął się. To była oznaka, że właśnie niebawem zbliża się rozwiązanie. Reynière straciła nieco krwi i poprosiła, aby przeprowadzić jej ojca Jeana de Saint Rémy, który był nadwornym lekarzem Dobrego Króla René dawnego dworu w Prowansji. Ciężarna leżała na łóżku pocąc się, gdy do pokoju pośpiesznie wszedł jej ojciec i mąż - Jacques, który awansował na pozycję publicznego notariusza. Skurcze pojawiały się teraz regularnie i stawały się coraz bardziej bolesne, aż dotarły na szczyt, gdzie nagle ustępowały. Jej ojciec patrzył zmartwiony i przytrzymywał brzuch córki zawodowym lekarskim uściskiem. Z ulgą ustalił, że nienarodzone dzieciątko porusza się w brzuchu matki i że poziom wód płodowych, które odeszły jest w normie. Powróciły regularne skurcze i pękła śluzówka, a wraz z nią poród rozpoczął się na dobre. Powoli, ale pewnie ciało Reynière utworzyło otwór dla dziecka. Szyjka macicy, która podczas ciąży staje się węższa teraz stopniowo poszerzała się. Szczególne nowy mieszkaniec Ziemi walczył, jakby jego życie zależało właśnie od tego i nastąpiła faza parcia. Poród trwał w przybliżeniu dziesięć godzin. W końcu pojawiła się małą główka i małe szeroko otwarte oczy badawczo patrzyły na świat. Jean i Jacques byli zachwyceni i spoglądali na siebie z ogromną radością. Następnie pojawiły się ramiona, a za nimi wyłoniła się bez problemów cała reszta ciała.

Michel!” – dumnie przywitała go matka. Jean ostrożnie wziął w ręce małe zakrwawione ciałko które w dalszym ciągu było połączone z matką pępowiną i położył je na brzuszku matki. To było dziecko w czepku urodzone*. Michel de Nostredame przyszedł na świat dokładnie o północy 14 grudnia 1503 roku, gdy dzwony kościelne dzwoniły głośno na całe miasto Saint Rémy. Jego rodzice byli przeszczęśliwi z powodu przyjścia na świat ich pierwszego dziecka, które jako katolika miało bezpieczną przyszłość. Jacques i Reynière oboje pochodzili z Żydowskiej rodziny, ale kilkanaście lat wcześniej wszyscy Żydzi zostali zmuszeni pod groźbą śmierci do przejścia na katolicyzm. Na stole w ich domu w dalszym ciągu stał menorach, który symbolizował Żydowskie święto światła Hanukkah, które świętowano w tym miesiącu. W czasie tego specjalnego święta dochowywano tradycji i Jacques zawsze czytał wersety z Talmudu. Tym razem ceremonialnie zaadresował je w kierunku swojego synka otoczonego rodziną. Ojciec powiedział mu, że w Talmudzie jest mowa o cudach święta Hanukah. Michel bezpiecznie otulony słyszał jedynie głos ojca.


Gdy chłopczyk zaczął raczkować, a następnie stawiać pierwsze kroki, powoli zaczął odkrywać świat i okazał się bardzo ciekawskim maluchem. Z radością badał wszystko w zasięgu wzroku w tym wszystkie przedmioty. Z entuzjazmem atakował gości czasem bawiąc się ich włosami. Szybko poszerzał swoje granice swego podwórka i nie zwracał uwagi na zabawy innych dzieci w jego wieku. Uważał, że bawią się zupełnie bez celu. Pewnego dnia zgasił ogień na palenisku wodą i usiadł patrząc na chmury pary z ogromną fascynacją. Podczas jego pierwszej wyprawy na rynek jego dar wyszedł na światło dzienne. Rodzina oglądała stoiska handlarzy sprzedających towary. Z uwagi na jego ograniczoną wysokość Michel zajmował się tym, co było w zasięgu jego wzroku, czyli pod drewnianymi stołami: resztki ryb, zgniłe owoce, resztki krwi, porwane worki z juty i gdzieniegdzie szczur przeżuwający resztki i nieskończona ilość przemieszczających się stóp.

Jego matka miała na niego oko.

Rodzina De Nostradame przystanęła na chwilę przy stoisku ze szklanymi towarami, aby kupić jakieś ładne naczynia na święta. W zeszłym wieku szklane naczynia widywano jedynie na stołach elity, ale obecnie wyroby ze szkła były bardzo popularne i szeroko dostępne. Zręczny handlarz natychmiast włożył pod zęby jedną z najszlachetniejszych mis próbując zrobić wrażenie na młodej matce.

Wie pani, naczynia z ceramiki, drewno i cyny są funkcjonalne, ale jednocześnie bardzo zwyczajne. Najmodniejsze obecnie są naczynia szklane.“ Reynière dokładnie przysłuchiwała się słowom tego człowieka trzymając swoje dziecko blisko siebie.

Mamy siedem rodzajów szklanek” – kontynuował - “Proszę spojrzeć tutaj: cudowny szklany otwór w kształcie lejka i niskie szklanki typu kieliszkowego z cienką wdzięczną szyjką. Za nimi stoją kubki w kształcie cylindrów w ciapki.”

A co to za typ?”- zapytała.

To Berkemeier proszę pani szklanki z otworem w kształcie lejka i subtelnie prążkowanym pierścieniem na nóżce.”

Handlarz wyciągnął wszystko co miał na zapleczu, ponieważ rodzina wyglądała na bardziej zamożną. Jacques pomyślał, że ta postrzępiona jest ładna.

Te postrzępione są bardzo popularne” – odpowiedział handlarz szybko – “oczywiście obok niskich pucharków, okrągłych nóżek kieliszków i naczyń Berkemeier.”

Do czego służą te prążki” – zapytała Reynière.

Prążki lub cętki zapewniają lepszą chwytność naczynia.”

A które najlepiej się sprzedają?” – zapytał jej mąż.

Te szklanki sprzedają się bardzo dobrze. Naczynia takie jak dzbany są droższe.”

Widocznie ekspert był jedyną osobą w okolicy, która posiadała tak imponującą kolekcję naczyń szklanych. Handlarz z dumą pokazał najpiękniejszy dzban. Rodzinie bardzo podobały się jego towary i Jacques zapytał, czy mógłby się przyjrzeć temu dzbanowi z bliska. Przez cały ten czas mały Michel zachowywał się całkowicie grzecznie i obserwował pod stołem do połowy wypełnione pudła. Jacques niezdarnie ujął szklane naczynie, które nagle wyślizgnęło się z jego rąk. Na szczęście nie upadło ono na ziemię, ponieważ Michel w czas zdążył schwytać to drogie naczynie. Cała uwaga kupujących skierowała się na małego bohatera. Rodzice przeprosili handlarza i wrócili do domu nie kontynuując już zakupów. Po powrocie ojciec był bardzo dumny ze swojego dziecka. Rodzice powierzyli wychowanie swojego dziecka dziadkowi i wiedzieli, że jest w dobrych rękach. Były nadworny lekarz i astrolog uczył swego wnuczka nie tylko matematyki, ale także starożytnej greki, łaciny, hebrajskiego i także podstaw astrologii. Jean często zabierał go nocą poza miasto. Tam kładli się na polach i razem obserwowali gwiazdy. Dziadek opowiedział mu, że północne niebo widać lepiej w zimie, a południowe w lecie i że można łatwo odnaleźć konstelacje zimowe takie, jak Mały i Duży Wóz obierając za przewodnika gwiazdę Orion.


Gdy dorastałem chciałem być gwiazdą” – powiedział wnuczek.


To zabawne. Właśnie przypomniałem sobie historię, gdzie ktoś został skazany i karą było umieszczenie go na niebie jako gwiazda. Podobnie jak Orion, który prześladował swoje siedem sióstr Plejady. Siostry czuły się zagrożone i modliły się o pomoc. Sprawiły, że Bóg myśliwych przyszedł im z pomocą i zabił ich brata jedną ze swych strzałek. Orion znajduje się na niebie i jest gwiazdą. Ale nie jestem pewien, czy to możliwe dla ludzi z krwi i kości Michelu. Jednakże pamiętam, że są o tym jakieś wzmianki w starych manuskryptach. Więc któż wie? Przy okazji Plejady są widoczne na niebie gołym okiem. Popatrz, tam są” i tymi słowy Jean wyciągnął swoją rękę wskazując na czarne niebo.


Wygląda na to, jakby te gwiazdy wzajemnie się dotykały” – zauważył chłopiec.


Tak, tak to wygląda, ale w rzeczywistości są znacznie od siebie oddalone.”


Gdy nadeszła wiosna dziadek pokazywał Michelowi gwiazdy Arcturus, Regulus i mieniącą się Spica – najjaśniejsze gwiazdy na wiosennym niebie, które wspólnie tworzą Trójkąt Wiosny. Tego lata można było bardzo łatwo obserwować gwiazdy na niebie, ponieważ do jesieni były bardzo widoczne na niebie. Jesienią dziadek pokazał na niebie skrzydlatego konia Pegaza, którego nie łatwo znaleźć ponieważ jest odwrócony. Dzięki tym krótkim wycieczkom Michel poznał konstelacje ale jego rodzice narzekali, że dziadek przyprowadza go tak późną nocą.


Pewnego jasnego wieczoru, gdy Jean po raz kolejny wziął swego wnuczka na wyprawę, nagle pogoda zmieniła się diametralnie. Michel złościł się na chmury, które zasłoniły ciała niebieskie na niebie. Tej nocy rzucało małym urwisem i wrócił do swego łóżka, które było oddzielone od innych łóżek przy pomocy specjalnej zasłony. Chłopiec nie mógł zasnąć. W dalszym ciągu był zły i rozczarowany, gdy nagle wiatr otworzył okiennice i zwariowane tornado wyrwało go z jego łóżka. Udało mu się wdrapać do okna, a jego ciało zwisało na zewnątrz. We właściwym momencie instynkt macierzyński obudził Reynière, która potrząsnęła swoim mężem i oboje pobiegli do dziecka, któremu zagrażało śmiertelne ryzyko. Razem wciągnęli dziecko z powrotem do pokoju i lekko przymknęli okno. Dokładnie jeszcze nie rozumiejąc co się stało wrócili do swoich łóżek i za jakiś czas okno ponownie się otworzyło. Małą trąba powietrzna ponownie skierowała swoją energię na małego geniusza z ogromną siłą, ale jego rodzice byli w pobliżu i udało im się zapobiec katastrofie zanim wyssało chłopca z pokoju. Okiennice zamknięto gwoździami, a całe zdarzenie potraktowano jako lekcję dla dziecka, której nigdy już nie zapomniał. Postanowił już nigdy nie przeklinać na nikogo. Pewnego dnia przysłano wiadomość od Pierre de Nostradame – dziadka ze strony ojca. Pierre z żoną mieszkali w Grasse i zaprosili całą rodzinę w odwiedziny na kilka tygodni. Pierre był nadwornym lekarzem i służył synowi Dobrego Króla René. Gdy jego pacjent został zamordowany w Barcelonie, Pierre osiadł w rozwijającym się miasteczku znanym z produkcji perfum. Jacques i Reynière postanowili przyjąć zaproszenie i rozpoczęto duże przygotowania do podróży, ponieważ Grasse było znacznie, a w przeciągu ostatnich kilku lat rodzina powiększyła się o czwórkę chłopców. Po kilku tygodniach byli już gotowi do podróży i wszyscy zasiedli w wypożyczonego powozu z końmi. Ojciec, matka i trzej synowie. Jean został w domu opiekując się dwoma najmłodszymi. Po kilku dniach podróży dotarli do Cannes, a stąd droga prowadziła już prosto do Grasse. Krajobraz był otoczony ze wszystkich stron pagórkami porośniętymi drzwiami, które zachęcały do odpoczynku. Byłoby lepiej, gdyby nie zatrzymywali się, ponieważ nagle mały Hektor po prostu zniknął i potrzebowali trzech godzin, aby go odnaleźć wśród skał.

I jak myślisz, kto go odnalazł? Oczywiście Michel! Hektor dostał kuksańca w ucho i ruszyli w drogę. Oglądając się w tył w dalszym ciągu mogli rzucić okiem na Morze Śródziemne. W regionie znanym z produkcji perfum nie było wiele kwitnących kwiatów. Nadchodził schyłek lata i pszczoły udawały się na poszukiwanie nowego miodu. W końcu ujrzeli Grasse, które znajdowało się wzgórzami otoczone polami, które wiosną usiane były kwieciem. Gdy wjechali do miasta, chłopcy byli zachwyceni widokiem. Można tu było znaleźć wszystkie rodzaje garbarni, które zgodnie z tym co mówił ojciec, jeszcze niedawno temu rozprzestrzeniały niesamowity smród. Aby pozbyć się tego niebywałego smrodu skóry, mieszkańcy miasta wpadli na pomysł wypełniania skóry miksturą z tłuszczu zwierzęcego i kwiatów. Potrzeba jest matką wynalazku i w taki sposób perfumowane torby, rękawice i paski stały się prawdziwym szykiem mody. Powóz wjechał mozolnie mijając wiele sklepów z wystawami artykułów skórzanych i w końcu dojechali do Place aux Aires, gdzie mieszkali dziadkowie. Bertrand silnie uchylił drzwi powozu, aby wydostać się tak szybko, jak tylko możliwe i przejechać się na koniu, ale jego ojciec zatrzymał go. “Najpierw przywitasz się ze swoimi dziadkami, młody człowieku” – powiedział. Tymczasem Pierre podszedł do nich chwiejnym krokiem, ponieważ dopiero się obudził i zaczął ciągnąć walizki. Pomimo jego dojrzałego wieku, miał wiele energii i w dalszym ciągu pracował w gildii lekarzy. Po ucałowaniu dziadka trzej chłopcy pobiegli podekscytowani zobaczyć całkowicie nowe nieznane dla nich miasto. “Po prostu pozwól się im pobawić przez chwilę” – powiedziała do męża podmęczona żona – “to doskonała szansa, aby wypakować bagaże w spokoju.” Tymczasem dzieci spacerowały po ulicach oglądając perfumerie, pojemniki z mydłem, środki destylujące i inne produkty.


Miasto było zaślepiające, ale także bardzo brudne i otwarte studzienki kanalizacyjne praktycznie mogły pomieścić w sobie góry śmieci. Mimo to na ulicach unosił się przepiękny zapach perfum. Wszędzie prezentowano torby, walizki i balony wypełnione wodą zapachową, olejkami, winem, mydłem lawendowym, ziołami i perfumowaną skórą. Jedenastoletni Michel poczuł się jak w raju zmysłowych zapachów i szybko został oczarowany specyficznym zapachem, który zaprowadził go do jednej z alei.


Gdzie się wybierasz?” – krzyknęli zdziwieni Bertrand i Hector. Michel nie odpowiedział ani słowem i dalej drogą, która prowadziła poza miasto. Zatrzymał się na chwilę obok kamienia arc, zamknął oczy i wczuwał się w zapach. W tym miejscu zapach był najbardziej intensywny. Chłopiec głęboko wdychał ten szczególny zapach, który zdawał się być zarazem słodki i ciemny. Kilka minut później wrócił spełniony i zobaczył jak jego bracia bawili się w parku. Minął dzień w tym fantastycznym mieście i jutrzejszy dzień zapowiadał się na bardzo ekscytujący – odwiedziny w dwóch najbardziej znanych perfumeriach. Dziadek Pierre przyjaźnił się z Amalfi – właścicielką fabryki, która obiecała mu, że jego rodzina może odbyć tour po fabryce. Tego ranka całą rodzina udała się wraz z potencjalnymi kupcami na wycieczkę prowadzoną osobiście przez właściciele fabryki. Elita patrzyła się, jak Hector zawzięcie dłubał w nosie i ojciec ukarał go. W międzyczasie Amalfi opowiadała im o jej znanej linii zapachów.


Te błękitne flakoniki zawierają różne rodzaje wody toaletowej i kobiecych perfum na bazie jednego rodzaju kwiatów. Po jej wprowadzeniu grupa przeszłą do kolejnego stołu i kolejny syn zaczął zachowywać się nieznośnie. Bertrand próbował potajemnie otworzyć flakoniki.

Nie dotykaj ich, Bertrand.” – zagroził mu ojciec. Na szczęście kobieta prowadząca demonstrację perfum nie zauważyła tej próby i kontynuowała: “soliflores to woda zapachowa stworzona jedynie z jednego rodzaju kwiatów, roślin lub owoców.” Po wysłuchaniu jej grupa udała się do kolejnego pokoju, gdzie znajdowały się genialne urządzenia.


To nasze alembiki do destylacji. Proces destylacji opracowali Arabowie.” Przysłuchując się uważnie Michel i jego dziadek usłyszeli jak Hector prosił mamę, aby zabrała go do toalety. To nieco zakłóciło uwagę właścicielki fabryki podczas jej opowieści i zakaszlała nerwowo.

Dobrze, wyjdź na zewnątrz, ale zachowuj się cicho!” – nakazała Reynière chłopcu. “Jaśmin pierwotnie przywieźli marynarze z Indii i Hiszpanii wprowadzając nie tak dawno ten kwiat do Grasse poprzez Północną Afrykę. Maître Gantier udało się osiągnąć monopol” – kontynuowała.


To dobra okazja, aby kupić nieco perfum” – wyszeptała Reynière do swego męża. Jacques zgodził się, choć sam nie uczynił nic w tym kierunku, ponieważ był całkowicie zaabsorbowany opieką nad najmłodszymi dziećmi. Na szczęście miał na nich oko dziadek Pierre i zachowywały się całkiem dobrze i ojcu udało się wysłuchać ostatnią część tej historii.


Nadszedł najwyższy czas, aby zakończyć tą demonstrację. Czy mają Państwo jakieś pytania, lub komentarze?” Nieoczekiwanie Michel wyszedł naprzód w pięknym stylu i zapytał, czy mógłby powiedzieć kilka słów. Ojca, aż rozbolała głowa od zachowania jego dzieci, jednakże pani Amalfi była oczarowana dziecinnym zapytaniem chłopca i zgodziła się. Serce Michela zaczęło bić mocniej. Mały profeta zrównał swoje ramiona i z wielką siła wypowiedział swoją pierwszą przepowiednię.

Pewnego dnia ta perfumeria stanie się bardzo znana. A wszystko dzięki pewnemu studentowi z wyjątkowym zmysłem powonienia. Jego nazwisko brzmi Montesquieu i będzie on produkował niesamowite zapachy. U szczytu swojej kariery stworzy dla siebie dziwaczne perfumy o zapachu świeżo zmarłego ciała młodych dziewczynek. Po jego śmierci jego chwała umilknie.” Tymi słowy zakończył swą przepowiednię i wrócił z powrotem do swoich rodziców z szacunkiem. Ludzie zamilkli i nawet Amalfi nie wiedziała co powiedzieć. Jacques zdecydował, że nie będzie karał chłopca za jego zachowanie ponieważ jego maniery były właściwe. Nikt już nie wspominał o tej czarnej przepowiedni, która była niezrozumiała. Nieco zaniepokojony zachowaniem swego dziwnego wnuka Pierre podziękował właścicielce za niesamowitą demonstrację i rodzina wróciła do domu. Niebawem wakacje obiegły końca. Dziadek Jean bardzo uradował się z powrotu rodziny, szczególnie Michela, z którym łączyła go specjalna więź. Gdy powóz wjechał na ulicę Rue des Remparts oboje szukali siebie wzrokiem. Hector i Bertrand byli całkowicie wyczerpani z powodu długiej podróży i od razu położyli się do łóżka, ale Michel wciąż był podekscytowany swoim przedstawieniem. Gorączkowo dyskutował o swojej specjalnej przepowiedni i pragną porozmawiać o tym ze swoim dziadkiem. Chłopiec opowiedział mu, że ten dziwny zapach w Grasse coś w nim przebudził. Jean potraktował słowa chłopca poważnie i zasugerował, aby dzielił się z nim wszystkimi znakami jakie dostaje odnośnie astrologii, ale Michel musiał iść do łóżka. Minęły godziny zanim iskra w jego umyśle wygasła i wreszcie zasnął. Kilka miesięcy później dziadek wreszcie znalazł odpowiedni moment, aby pogłębić wiedzę swojego wnuczka w zakresie astrologii. Zdecydował, że zdradzi mu wszystkie szczegóły wiedzy na poddaszu. To była jego osobista obszar i nikt nie miał pozwolenia węszyć nieopodal nieproszony. Zwłaszcza dzieci, ponieważ obawiał się, że jego delikatne przyrządy mogą ulec zniszczeniu lub może stracić swoje dokumenty. Siedząc na swoim krześle dziadek powiedział Michelowi, że sprowadził z Paryża doskonały sprzęt, który składa się z dwóch szlifowanych soczewek. Umożliwiają one widzenie z bardzo dalekiego dystansu. “Dzięki temu wynalazkowi uzyskałem wgląd w całkowicie nowy świat” – powiedział – “i według mnie jesteś już wystarczająco dojrzały, aby przekroczyć próg tego świata. Przeczuwam, że będziesz miał cudowną przyszłość. Masz wystarczająco dużo siły mentalnej i dlatego chciałbym przekazać ci całą moją astrologiczną wiedzę. Jak dotąd nigdy nikomu nie pozwoliłem przebywać w tym pomieszczeniu podczas mojej nieobecności, ale w twoim przypadku zrobię wyjątek. Udzielam ci pozwolenia do używania moich przyrządów i książek kiedy tylko zapragniesz.” Dziadek wstał i wyciągnął długi przedmiot, który przykryty był zakurzoną tkaniną. “Młody człowieku, przy pomocy tej soczewki możesz obserwować planety, które zdają się być tak blisko, jakbyś po prostu tam był. Ale najpierw przekażę ci nieco teorii, zanim zaczniemy odkrywać niebo.” Oczy wnuczka patrzyły na to niewiarygodne urządzenie, jakby było ono dziełem kosmitów. “Astrologia poszukuje odpowiedzi i informacji o związku wydarzeń w kosmosie, na ziemie oraz w ludziach. Ale już o tym mówiliśmy kiedyś.” Michel potrząsnął głową. “Nie, o tym nie mówiliśmy.”

Moja pamięć nie jest już tak dobra jak kiedyś, mój chłopcze. Dzięki badaniu jesteśmy w stanie używać informacji o momencie, aby wyczuć serię wydarzeń, które nastąpią za nim. Innymi słowy, możemy przepowiedzieć przyszłość. To jest bardziej skomplikowane, niż wygląda. Odkąd czas jest niepojęty, został zaakceptowany przez Słońce i Księżyc i planety oddziałują na nasze życie tutaj na Ziemi.” Dziadek ponownie powstał, otworzył okiennice na strychu i postawił soczewkę na statywie. “Podejdź i stań tutaj. Słońce właśnie zniknęło za horyzontem i najprawdopodobniej będziemy mogli zobaczyć wiele planet. Pozwól mi zobaczyć... tutaj są! Popatrz Michel tuż ponad ostatnimi promieniami Słońca jest Merkury – planeta intelektu i mentalnych zdolności.” Wnuczek przystawił oko do urządzenia i odkrył mieniącą się różową planetę, a Jean kontynuował wykład. “Jak wiesz obrót Ziemii dookoła Słońca trwa rok i nie jest inaczej jak mówi kościół. Oni także wciąż wmawiają, że Ziemia jest płaska i że możesz się w nią zapaść. Bzdura! Po prostu wolą, aby ich zwolennicy pozostali w niewiedzy.”

Ale czyż Słońce także każdego roku nie porusza się po okręgu?”


Tak, ale nie wokoło Ziemi, ale wokoło różnych grup gwiazd. Grupy te nazywane są Zodiakiem. Dla przykładu Gemini, Aries, Taurus itd.”

Jestem Sagittarius.”

To bezsporna prawda mój chłopcze, ale to zajmie trochę czasu, zanim Słońce przemierzy swoją drogę, ponieważ obecnie jesteśmy w erze Sagittariusa.”

Dziadek powtórnie spojrzał w gwiazdy i kontynuował.

Merkury zawsze jest blisko Słońca i z tego powodu nie zawsze jest dokładnie widoczny, ale dziś mamy szczęście” i tymi słowy odszedł od lunety.

Ta planeta nie jest zbyt interesująca” – powiedział Michel patrząc ponownie w niebo. “Ach popatrz na Księżyc” i Jean spojrzał na to ciało niebieskie z baldachimem z chmurami. Między dziadkiem i wnuczkiem panowała boska miłość. Być może dlatego, że byli tak bardzo do siebie podobni. Oboje mieli podobne zainteresowani i oboje byli szczupłej budowy. Jedyna różnica między nimi polegała na tym, że przed chłopcem życie otworzyło drzwi, natomiast życie dziadka powoli chyliło się ku końcowi.

Tu jest to co chciałeś zobaczyć” – powiedział Jean i odsunął się w bok.

Jejku!” – wykrzyczał z podziwu Michel i wpatrzył się w gigantyczny księżyc pełen kraterów, wzgórz i przepaści.

Ktoś tam się porusza dziadku.”

Ha ha, zabawne. Nawet jeśli to możliwe, to zbyt daleko, aby zauważyć takie szczegóły.”

Naprawdę widzę go tam” – upierał się chłopiec. “Wbija flagę z czerwonymi i białymi paskami i gwiazdkami.” Twarz Jeana wykrzywiła się w zdziwieniu i chwycił za lunetę, ale dla niego Księżyc wyglądał tak jak zwykle i nie widział tam żadnego człowieka.

Nie wiedzę tego co ty, Michel.”

Może to jakaś wizja z przyszłości?”

Wszystko jest możliwe, mój chłopcze. Ale mogę mówić jedynie o rzeczach, które znam. Chciałbym ci jeszcze wyjaśnić, jak kreśli się horoskop” i tymi słowy przerwał oglądanie nieba i podszedł do łóżka.

Aby obliczyć horoskop potrzebujesz podstawowych cyfr, a mianowicie daty, czasu i miejsca urodzenia. Najważniejszą liczbą jest data urodzenia. Przyjrzyjmy się temu bliżej na podstawie twego własnego horoskopu.” Dziadek otworzył szufladę w biurku i wyciągnął kartkę papieru, na której widniało wiele symbolów.


Czy to moja data urodzin?”

Spójrzmy zatem: urodzony w Saint Rémy 12 grudnia 1503 roku. Tak to twoja data urodzin.”

Właściwie to urodziłem się 14.”


14? W takim razie musiałem to źle zapisać ponieważ zawsze sprawdzam wszystko trzy razy. Ten musi być stary” – przeprosił dziadek. “W każdym bądź razie mam także wielki horoskop z trzema zewnętrznymi planetami: Marsem, Jupiterem i Saturnem. Z powodu tej trudnej konfiguracji będziesz potrzebował żelaznej dyscypliny, aby kontrolować swą kreatywną siłę. Jeśli nie będziesz jej stosował, twoja siła może stać się destruktywna.


Jak Samson, który zburzył całą świątynię?”

Hmm, to nie jest zbyt dobre porównanie. W każdym bądź razie musisz się nauczyć podłączać swoją energię. I zawsze pamiętaj, że w każdym człowieku jest tyle samo dobra ile zła.” I tymi słowy Jean zwrócił uwagę chłopca z powrotem do horoskopu. “Na tej rycinie widać 12 domów i...” W tym momencie jego głos nagle zamarł.

Jestem już zmęczony” – wyszeptał –“ale jeśli chcesz dowidzieć się czegoś więcej na ten temat, wszystko znajdziesz w tych grubych księgach i wskazał na regał z książkami. Dziadek nie mógł już dziś poświęcić mu więcej uwagi.

Z biegiem czasu Jean i Michel czuli do siebie coraz więcej miłości. Często spędzali całe dnie w starym kościele* oddalonym kilka mil na południe od Saint Rémy. Przez wiele godzin czytali biblię i Michel nauczył się jak modlić się do chrześcijańskiego boga i bez problemu studiował katolickie manuskrypty pomimo swego Żydowskiego pochodzenia. Zdaniem chłopca właściwie to ten sam Bóg, co w Starym Testamencie. Zawsze, gdy chłopiec modlił się i nikogo nie było wokoło Jean mruczał. Gdy pogoda pozwalała udawali się na poszukiwania na pola lawendowe, gdzie odnaleźli mistyczną strukturę podobną do piramidy. Oczytany dziadek zawsze potrafił zająć stanowisko dyskutując na każdy temat. Dziadek powiedział, że struktura ta pochodzi z czasów starożytnych Greków i w tym samym czasie zatrzymali się wewnątrz, aby odpocząć. W porównaniu do niego Michel był pełen energii i chętnie zwiedzał ten region podczas gdy Jean ucinał sobie zwyczajową drzemkę. Pewnego dnia chłopiec wrócił nie lada podekscytowany ze swojej badawczej eskapady.



Niedaleko stąd znalazłem różne rodzaje zagłębień w klifach dziadku. Chodź i zobacz!” Jean nawet nie podniósł się tylko zimno wyjaśnił wnuczkowi, że dawno dawno temu pasterze wyrzeźbili te zagłębienia, aby chronić się przeciwko złoczyńcami. Widocznie dziadek wiedział je już wcześniej. Pewnego dnia dziadek nie mógł się podnieść i Michel dosłownie wlókł go do domu.


W okresie dojrzewania młody człowiek zaczął zauważać kobiety i to było dobrą okazją dla jego nauczyciela, aby opowiedzieć mu o jedności dwóch dusz. Wyjaśnił mu, jak męskie i damskie dusze mogą zakochać się w sobie i że kobiecość i męskość reprezentowana jest we wszystkim w kosmosie.


Masz na myśli, że istnieją także żeńskie i męskie planety?” – zapytał Michel.

W zasadzie wszystkie planety są rodzaju żeńskiego. Dlatego właśnie mówi się, że na Ziemię Matka Ziemia” – odpowiedział Jean.


Ale czy mężczyźni mamy coś do powiedzenia w kosmosie?”

Otóż gwiazdy są rodzaju męskiego w opozycji do ziemi i ciemności, które są rodzaju żeńskiego. Ta wieczna biegunowość jest także esencją alchemii.”

Większość swoich dziecięcych lat chłopiec spędził z dziadkiem i jego rodzicie nie mieli zbytnio pojęcia o szybkim rozwoju swojego dziecka. Spotykali się przede wszystkim podczas posiłków, ale nie było to winą ani Michela ani Jeana. Jacques pracował jako notariusz całe dnie, a Reynière zajmowała się gospodarstwem i zawsze dodatkowo troszczyła się o najmłodsze dzieci. Siedmioletni Antoine był niezwykłym przypadkiem wychowawczym, ponieważ zawsze zachowywał się krnąbrnie. Z resztą rodzeństwa Michel rozumiał się dość dobrze, ale jeśli chodzi o wspólne zabawy, to nie było na to szans.


Czas upływał bardzo przyjemnie do czasu, gdy nadszedł ten smutny dzień. Tego dnia rodzina znalazła dziadka leżącego w swoim pokoju. Dziadek odszedł z tego świata ze starości. Michel widział, że dziadek jest w złym stanie i przeczuwał, że nadchodzi koniec. Jednakże pomimo tego przeczucia śmierć dziadka wstrząsnęła nim. W dniu kiedy pochowano Jeana kropił deszcz. Rodzina na zmianę trzymała straż nad ciałem zmarłego w domu do czasu, aż przybyli pracownicy służby pogrzebowej. Wszyscy członkowie rodziny towarzyszyli dziadowi podczas jego ostatniej podróży. Pierre wraz z żoną przybyli z daleka, jak także trzy siostry Jeana i kuzyni z niedaleko położonej Marsylii. Sarkofag postawiono w kościele Selongey i mszę poprowadził katolicki ksiądz. Dziadkowie Michela poruszali się bardzo powoli i mieli mnóstwo czasu, aby spokojnie obserwować piękny wystrój domów z wieżyczkami w Place des Halles. Ostatecznie przybyli do kościoła, gdzie zebrało się wielu przyjaciół i znajomych. Przy wejściu wysoki mężczyzna z czerwoną czupryną niespodziewanie wpadł na Michela. Jego buty pokryte były farbą i wyglądało na, jakby człowiek ten był nieproszonym gościem, ale bardzo wejść do środka. Michel nie zwracał na niego uwagi i pochód pogrzebowy powoli posuwał się do przodu i przechodził przez bramę z imponującym sklepieniem. Jacques i Reynière szli na przedzie, a za nimi podążał Michel i jego czterej bracia w chronologicznej kolejności. Reynière była owładnięta emocjami i żarliwie opłakiwała śmierć swojego ojca. Rodzina i przyjaciele siedzieli w drewnianych ławkach w głównym pomieszczeniu, gdzie w centrum znajdował się sarkofag. Kościół Selongey składał się z wielu pomieszczeń i jego okna poprzegradzane były czerwonymi elementami. Na górze znajdowało się malowidło przedstawiające apostoła. Gdy ostatni gość zajął swoje miejsce duchowny Bergé ubrany w czerwoną sukmanę zakrywającą ramiona rozpoczął ceremonię. Oczywiście służby pogrzebowe modliły się za wieczny odpoczynek i duszę zmarłego.


Gdy ktoś umiera oznacza to, że opuszcza on ziemię i taka osoba udaje się do Boga. To nie jest koniec, to jest początek. Ludzie żyjący dobrym życiem idą do nieba, a ci, których życie nie posiadało sensu idą do piekła. Przejście od życia do śmierci często nie przebiega w harmonii. Ale Bóg chroni nas wszystkich, ponieważ rozumie, jak skomplikowane jest życie ludzkie i akceptuje wszystkich takimi jacy są.” Następnie duchowny niezręcznie przekartkował swoją biblię leżącą na jego mównicy i zaczął czytać długie fragmenty po łacinie. Michel rozglądał się wokoło i zauważył metalową chrzcielnicę z wodą święconą w kształcie odwróconej wierzy kościelnej, w której niegdyś jeden z jego przyjaciół o mały włos się nie utopił. Wszędzie paliły się świece i było ich tak wiele, że nawet grób człowieka, który ufundował kościół w przedniej części kościoła był doskonale oświetlony. Jego postać była także wygrawerowana przy wejściu. Dawno temu Jean chcąc zainteresować swego wnuczka kulturą i sztuką i razem z nim odwiedzał kościół Selongey wielokrotnie. Michel znał wnętrze bardzo dobrze i wolałby przypatrywać się ścianom lub detalom sklepienia zakrystii, niż wysłuchiwać grzmiącego głosu Bergé. Oczywiście nie mógł, chociaż wiedział, że jego dziadek nie miał by nic przeciwko temu. “Życie przed śmiercią” – zawsze powtarzał. Wreszcie sługa boży wychwalił dobroduszność zmarłego po francusku i goście wstali ponownie. Michel zauważył, że dzwonnik kościelny, który miał problemy ze słuchem nagle wstał. Z wielkim trudem udał się po schodach na wieżę kościelną, aby zadzwonić czterdziestoma ośmioma dzwonami kościelnymi. Tymczasem duchowny skropił ciało wodą święconą i rozprowadził wokoło zapach kadzidła. To był znak, że ciało jest przekazane Najwyższemu w stanie świętym. Pomocnik księdza odmówił dodatkowo kilka modlitw więcej prosząc o wybaczenie za grzechy Jeana. Po odśpiewaniu hymnów duchowny i jego pomocnicy utworzyli pochód z przodu kościoła i reszta podążała za nimi. Pochodowi towarzyszył dźwięk dzwonów kościelnych, aż pochód w ciszy dotarł do cmentarza Rodzina, przyjaciele i inni zainteresowani ludzi, którzy przyłączyli się w międzyczasie zebrali się wokoło grobu. Reynière szybko położyła kilka kwiatów na porywie sarkofagu zanim duchowny, który stał na przedzie w ciszy pobłogosławił grób i powiedział modlitwę “Ojcze Nasz”. Po zakończeniu modlitwy rzucił nieco ziemi na sarkofag mówiąc “Z prochu powstałeś i w proch się obrócisz.” Wszyscy pożegnali się z Jeanem rzucając nieco ziemi na sarkofag i Michela patrzył jak jego przyjaciel powoli znikał w grobie. Na koniec Jacques podziękował wszystkim za przybycie oraz ciepło i ludzie zaczęli rozchodzić się do domów. W okresie żałoby Michel i matka odwiedzili święte miejsce dziadka na strychu. W dalszym ciągu wypełniona smutkiem Reynière otworzyła okiennice, aby wpuścić nieco więcej światła do środka i wspólnie sporządzili inwentarz dobytku. Powróciły wspomnienia i wnuczek na chwilę wyjrzał przez okno czując się podminowany.

Strych jest teraz taki pusty i smutny teraz” – zamruczał chłopiec, gdy niespodziewanie któreś z rodzeństwa z dołu zawołało matkę.

Za chwilę wrócę, Michel” i zostawiła go na chwilę samego. Z okna na strychu chłopiec miał dobry widok na całe miasto. Odkrył nawet nowy dom oddalony około pół mili, który widocznie postawiono dość niedawno. Jedno ze szklanych okien domu było otwarte, ale odległość była zbyt duża, aby widzieć wszystko w szczegółach.


Chłopiec nagle uświadomił sobie, że może skorzystać z lunety dziadka. Dzięki niej mógł zobaczyć każdą plamę na domu. Chłopiec nie mógł wytrzymać, aby zajrzeć do środka. Zobaczył tam szczupłego człowieka z krótkimi czarnymi włosami, który z całym zaangażowaniem pracował nad obrazem wiszącym na sztaludze. Widok ten zdziwił Michela. Nieznany mężczyzna stał przed płótnem i kilkakrotnie maczał pędzel w farbie. W pewnym momencie przyniósł kolejny pędzel, którego użył do malowania szczegółów obrazu i namalował cudowne słoneczniki, które stały na stole przed nim. Nagle artysta poczuł, że jest obserwowany i obrócił się nagłym ruchem. Martwił się o swoje dzieła czując się osaczony, jednakże najprawdopodobniej pomyślał, że nie ma możliwości, aby ktoś go podglądał. Wówczas Michel zrozumiał, że ponownie są to obrazy z przyszłości i za chwilę ten inny świat rozpłynął się w mgnieniu oka, a wraz z nim ten nowy dom.

Chłopiec pomyślał ogarnięty smutkiem, że nie m już nikogo, komu mógłbym opowiedzieć o moich obrazach z przyszłości.




Rozdział 2


Kilka miesięcy później Michel, który miał wówczas szesnaście lat przybył do Awinion aby rozpocząć studia astrologiczne. Rodzice niechętnie wyrazili zgodę na ten nietypowy wybór kierunku studiów. Miasto było oddalone jedynie o dwadzieścia mil od Saint Rémy, zatem Michel mógł z łatwością odwiedzać rodziców i braci. Awinion było bardzo ważnym miastem, ponieważ tu mieścił się Pałac Papieski. Od 1304 roku żyły tu pokolenia francuskich papieży i przywódców religijnych, ponieważ ich szansa na przetrwanie w Rzymie była niewielka.

Od tego czasu to francuskie miasteczko i jego okolice były posiadłością papieską. Jacques słyszał od pewnego klienta, że pani Plombier, której mąż zmarł w związku z plagą sześć miesięcy wcześniej, przeniósł się do Awinion ze swoimi córkami, aby zamieszkać z krewnymi. Michel pojechał i pomógł wdowie przy taszczeniu jej dobytku. Chętnie wyraził an to zgodę i wspólnie ustalili datę. Gdy nadjechał pani Plombier czyściła swoje mieszkanie i wszystkie spakowane rzeczy czekały na jej młodego towarzysza podróży. Michel zapukał do jej drzwi w dzień odjazdu i po udzieleniu instrukcji zaczął wypełniać stary, chwiejny powóz. Z pomocą sąsiadów z pobliskiego domu, którzy nieoczekiwanie także przybyli z pomocą, cały dobytek został szybko załadowany na wóz. pani zajęła miejsce tuż obok siedzenia kierowcy, a dwie dziewczynki, które jechały do Rue des Remparts, tak że ich towarzysz mógł się pożegnać z rodziną. Wszyscy z niepokojem czekali, aż wdowa, która nie była zbytnio doświadczona, zatrzymała konie. Michel zeskoczył z powozu i uścisnął swego ojca i matkę, która wyglądała na bardzo zmartwioną.

Wygląda na to, że pożegnania wchodzą mi w krew” – powiedziała Reynière, a łzy płynęły po jej twarzy.

Niedługo przyjadę i odwiedzę was” – obiecywał syn.

Trzymaj się” – powiedział ojciec i dał mu kuksańca. I kiedy nowo upieczony uczeń pożegnał się ze swoimi braćmi, nadszedł czas odjazdu. Wszyscy machali, aż powóz zniknął z pola widzenia. Jak tylko opuścili Saint Rémy zaczęło lać. Deszcz lał jak z cebra i tak szybko zrobiło się ciemno, że było to przerażające. Woźnica był na szczęście przygotowany na deszcz i wspólnie z Michelem rozpostarli parawan nad wagonem. Kiedy uderzyły błyskawice, konie zaczęły być niespokojne i wdowa utrzymywała je na wodzy z wielką trudnością. Jej córki, w wieku pięciu i siedmiu lat ze strachu skryły się pod parawanem. Wkrótce droga stała się mało przejezdna z powodu ogromnej ilości wody i wyglądało na to, że możemy mieć problemy. Przez połowę drogi widzieli przerażający ogień po obu stronach drogi. Paliły się ciała. Plaga, największa katastrofa w historii człowieczeństwa, jeszcze raz zebrała żniwo i okropna choroba szalała w Europie. pani już wiedziała, jak nikt inny, do czego służył ten ogień. Nie tak dawno spalono ciało jej męża, aby uniknąć rozprzestrzeniania się plagi. Ale ona dzielnie nie zatrzymywała się i prowadziła dalej. Nagle w oddali dały się usłyszeć krzyki. Wydawało się, że ktoś wołał o pomoc. Zdecydowali się nie zwracać na nie uwagi i jechać dalej. Padało nadzwyczaj dziko i nie miały znaczenia żadne nawet złe odgłosy. Konie nie mogły już dłużej ciągnąć powozu do przodu i ślizgały się w błocie. Było im coraz ciężej i każdy kolejny metr był sukcesem. Burza stopniowo przybierała na sile i wiele gałęzi i krzewów przelatywało zagradzając drogę. “Piekło i sam diabeł” – czasem powtarzała sama do siebie pani. Musieli zatrzymywać się wiele razy i Michel zwlekał przeszkody z drogi. Po wielu godzinach obrzydliwej pogody dotarli do regionu papieskiego. Byli wyczerpani i całkowicie przemoczeni. Musieli pokonać jeszcze jedną przeszkodę – przejechać przez rzekę Rhône. Silny wiatr wprowadził ich na znany most Awinion. Jak dotąd pani Plombier i jej towarzysze podróży prowadzili powóz na zmianę, ale kiedy wjechali na most, gdzie wiatr był niebezpiecznie silny, wdowa chciała mieć kontrolę nad lejcami. Chciała po prostu zachęcić konie do przejścia przez złośliwą wodę, gdy nagle Michel wykrzyknął “ Zatrzymaj się!”. Wdowa natychmiast pociągnęła za lejce, co spowodowało, że konie stanęły dęba, a powóz nagle się zatrzymał. Najmłodsza dziewczynka wybuchła płaczem, a jej sistra zaczęła ją pocieszać. “Co się stało u diabła?” – spytała matka bezradnie. De Nostradame nie odpowiedział ni słowem, zeskoczył z wozu i wylądował w błocie. Przedarł się bez obaw przez burzę do mostu, a jego płaszcz trzepotał na wietrze. Kiedy dotarł do kamiennego złącza, przystanął na chwilę i zatrzymał wzrok an drodze. Poczuł jak wielce wzburzona rzeka płynęły ilości i wrócił.

Co ty wyczyniasz?” – wykrzyknęła Plombier

Trzeba zdjąć z powozu wszystkie bagaże” – odpowiedział słabo słyszalny ze względu na silny wiatr.

Zwariowałeś?” Michel wskoczył na siedzenie kierowcy i zaczął wyjaśniać.

Most się już chwieje, może się zawalić!”

Ty idioto, powóz przejeżdża tędy od czterech lat” – odpowiedziała zdenerwowana. Uczeń zeskoczył z powozu na znak protestu i usiadł w błocie ze założonymi rękami. Po krótkiej dyskusji wdowa zdecydowała, że uczyni to. “W porządku, zgadzam się, ale pod warunkiem, że ty to zrobisz” – zażądała, a młodzieniec zaczął wlec walizki na drugą stronę. Tymczasem matka udałą się w kierunku swoich dzieci pod parasol i wspólnie przyciskając je razem podążali krokami kompana ich podróży. Po drugiej stronie rzeki rodzina znalazła schronienie obok urwiska podczas gdy Michel podszedł z powrotem do koni i wozu. Gdy udało mu się wreszcie przenieść praktycznie cały dobytek z wozu przywiązał długą linę do ko i podszedł z nimi do wozu. Ponad nimi szybko przemieszczały się ciemne chmury i koniec nie chciały iść dalej. Michel starał się je przeciągnąć delikatnymi pociągnięciami, aż wreszcie konie zaczęły przesuwać się do przodu i ciągnąć za sobą wagon. Powoli przemierzały wiekowy most, który wyglądał na całkowicie solidny i nie okazywał, żadnych znaków defektów i chłopak spokojnie prowadził konie i wagon. Po tym jak wspólnie przemierzyli cały most włożyli wszystkie rzeczy z powrotem na wóz. pani wykrzywiła twarz i nie chciała już z nim wcale rozmawiać. Ruszyli w dalszą drogę. W końcu dotarli do dużego miasta. Przyjechali dokładnie przed zachodem słońca i wystarczająco wcześnie, aby wspólnie zasiąść przytulnie przy ogniu z rodziną Plombier. Po posileniu się i chwili odpoczynku ich drogi rozeszły się. Młodzieniec podziękował za gościnę i niosąc swoje rzeczy udał się w kierunku uniwersytetu. W centrum miasta ogłaszano najnowsze wydarzenia miejskie i Michel przyłączył się do grupy nasłuchujących najnowszych wieści. Jakiś człowiek niczym doskonały aktor rozwinął rolę papieru, aby odczytać nowe wydarzenia. „panie i panowie, most w Awinion zawalił się. Dzisiejszej nocy zmarło siedem osób. Niegdyś most zawalił się w 1226 roku. Jak widzimy, Bóg nie życzy sobie, aby most stał w tym miejscu. Niesłusznie ogłoszono naszego architekta Bénézeta świętym.” Plac wypełnił się całkowicie gapiami i przysłuchującymi się, którzy zasłaniali widok Michelowi. Ale właściwie słyszał już wystarczająco dużo, więc odsunął się w tył. W Awinion zapanowała nieprzyjemna atmosfera. Historia miasta rozpoczęła się wysoko na urwisku rzeki. Miasto, które niegdyś było centrum tradycji Celtyckich nie było przyjezdne dla przybyszów. Dziadek Michela mówił o braku współczucia mieszkańców Awinion w dawnych czasach. “W Paryżu ludzie są kłótliwi, a w Awinion wciskają sztylety w plecy” – powiedział. Miasto znajdowało się na znanej Via Agrippa – głównej drodze między Colgne, Lyon i Arles. W parku Parc des Papes Michel przysiadł a ławce, aby nieco oczyścić swój umysł. Skoncentrował się na starych wiewiórkach przed budynkiem uniwersytetu zanim przestąpił przez jego próg. Czasem miał tak wiele snów, że nie potrafił oddzielić ich od rzeczywistości. Starał się znaleźć jakąś metodę, aby oddzielić rzeczywistość od snu. Być może znajdzie jakiś środek zaradczy podczas swoich studiów astrologicznych. Po krótkiej medytacji udał się na spotkanie ze swoimi nauczycielami i zgodnie z ich instrukcjami wprowadził się do małego pokoju w Rue St-Agricol – w małej ulicy niedaleko uniwersytetu. Od tej pory przestępował próg budynku uniwersytetu codziennie i codziennie przechodził przez centrum miasta. Z Rocher des Doms – urwiska spoglądającego z góry na całą okolicę - mógł spokojnie naszkicować małą mapę miasta. Z tego miejsca bardzo łatwo można było zwiedzać miasto. Michel zazwyczaj lubił szwendać się wzdłuż długich bulwarów i podczas spacerów mógł lepiej przemyśleć w sobie wiedzę zdobytą tego dnia na zajęciach. Czasem spacerował z kolegami z uniwersytetu, ale oni szybko stali się zazdrośni ponadprzeciętnej inteligencji młodego człowieka. W szkole ezoterycznej zdobywał przydatną wiedzę przez pierwsze kilka miesięcy. Nauczył się, że człowiek posiada wiele ciał – w sumie 7 – fizyczne, witalne, astralne i mentalne jak także na wyższym poziomie – buddhi i atma. Nauczono go, że reprezentują one siedem poziomów świadomości i, że planety i gwiazdy także posiadając takie ciała. Wszystkie ciała są ze sobą powiązane i egzystują w każdym człowieku w ukrytej formie. Materie ciała, które są widoczne są surowe. Ciało witalne utrzymuje materiały ciała wspólnie i doprowadza niezbędną energię. Ciało astralne jest połączone z emocjami i jest otoczone głównie przez świat snów. Ciało mentalne reprezentuje myślenie, a ciało przyczynowe rozwija się jedynie, jeśli na poziomie myślenia całkowicie zgłębiono zasady przyczyny i skutku. Buddhi rozumiane jest jako stan prawdziwego przebudzenia człowieka, a atma jest oddechem życia – stanem, który osiąga się, gdy człowiek staje się jednością ze wszystkim co istnieje, a aspekt indywidualności przestaje istnieć. To była ciekawa teoria, ale nie da się jej poprzeć praktycznymi przykładami. Pewnego dnia pilny student pierwszego roku udał się do Place de l’Horloge o piątej nad ranem o świcie, aby wykonać swoje ćwiczenia. Park w dalszym ciągu był niemalże pusty podczas dnia i nie było nikogo, kto mógłby niepokoić Nostradamusa. Po skończeniu ćwiczeń spacerował ulicami w dobrym nastroju i udał się poza mury miasta, gdy niespodziewanie przybyło kilka powozów ze strażnikami. Tutaj miał miejsce postój, podczas którego wielu strażników szybko zmieniało konie. W jednym z powozów siedział mały gruby człowiek udekorowany wieloma odznaczeniami, którego ciasno otaczali solidnie wyglądający strażnicy. Chłopiec rozumiał, że mężczyzna najwidoczniej musiał popełnić jakieś przestępstwo, a konwój nadjechał wcześnie, aby nie rzucać się w oczy. Zmiana koni i zbieranie zapasów trwało dość długo i w tym czasie Michel przypatrzy na więźnia z fascynacją. Człowiek ten musiał być przekonany o swojej doskonałości i emanował niczym cesarz. Nagle powstało duże poruszenie. Wielu mieszkańców miasta wyruszyło z Porte St. Lazare w powozach żądni zemsty na “małym żołnierzu z Korsyki”. Strażnicy miejscy starali się kontrolować zamieszki, ale nie udało się powstrzymać zdenerwowanych ludzi, którzy otoczyli powóz w centrum. Obrażali przezwiskami, a inni rebelianci rzucali w niego kamieniami lub grozili mu mieczem. Kilka minut później kilku ludzi wskoczyło na powóz, wdrapali się do środka i zaczęli płakać nad jego losem, chcąc oddać mu cześć. Oficer, który nadjechał pośpiesznie uspokoił ten podjuszony tłum, po czym zaprzęgnięto resztę koni. Załadowany powóz z “małym oficerem” odjechał jak tylko strażnikom udało się odsunąć kilku fanatyków zatrzymujących powóz za koła. Reszta powozów odjeżdżała spokojnie i mogła spokojnie poruszać się bez przeszkód. Michel patrzył na to zdarzenie w zamyśleniu.

Hey głupku, zapuszczasz tu korzenie czy jak?!” – wykrzyknął ktoś nagle w jego stronę.

Czy widziałeś te zamieszki?” – zapytał Michel.

Widziałem tu tylko jakiegoś dziwaka, a takich tutaj nie chcemy.” – odrzekł i skupił uwagę na toczeniu swojej beczki. To była dokładnie ta stara mentalności miejscowych, o której opowiadał dziadek. Zdaje się, że te zamieszki* to nic innego jak halucynacje.

Po pierwszym trymestrze nauczyciele byli bardzo zadowoleni z młodego De Nostradame. To było bardzo miłe, ale młody student wcale nie nauczył się wiele w tym czasie. Jego dziadek nauczył go tak wiele o astrologii, że trudno byłoby nauczyć go czegoś więcej na tym poziomie. Zniechęcony Michel nie oczekiwał, że dalece poszerzy swoją wiedzę. Na szczęście uniwersytet posiadał trzypiętrową bibliotekę, która była tak piękna, że nie mógłby sobie wymarzyć piękniejszej. Lubił spędzać tu czas studiując starożytne teksty. Nauczyciele zachęcali Nostradamusa do studiowania odpowiednich działów. Bibliotekarz Mr. Gimbert z powodu pewnej choroby zawsze trząsł się zawsze zestawiał listę książek dla młodego geniusza. Umieścił on literaturę w oddzielnej części biblioteki, gdzie młody student miał do nich dostęp w całkowitym spokoju. Michel w niesamowicie szybkim tempie studiował większość dokumentów. Poza kilkoma książkami dziadka głębiej studiował jedyni biblię i ta zmiana poszła mu na dobre. Pod koniec był tylko jedne manuskrypt, który przemawiał do niego. A był to pewien esej o alchemii. Wydawało się, że jest to stereotyp, jeśli nie znało się obrazków starego brodatego maga, który wykonywał dziwne eksperymenty w zakurzonym starym laboratorium, gdy słyszeli o świecie alchemii. Książka ta zaprzeczała przemyślanym opiniom i chciał zagłębić się nieco w tą materię. W manuskrypcie tym mowa była o tym, że alchemia została wprowadzona w Hiszpanii przez Arabów w związku z wyprawami krzyżowymi i w taki sposób studiował to zagadnienie. Podczas swoich poszukiwań wpadł mu w oko ciekawy artykuł napisany przez Artephiusa w dwunastym wieku zatytułowany: “Sposób na przedłużenie życia mężczyzny.” Hiszpański artykuł napisany po łacinie, którą Nostradamus władał doskonale. Zaciekawiony podjął się tej lektury.

Ja, Artphius nauczyłem się wszystkich technik podanych w księdze Hermesa. Podczas mojego długiego życia widziałem ludzi, którzy chcieli zgłębić alchemię. Jednakże nie chciałem zgłębiać niczego co mogłoby sprawić, że prawa te staną się bardziej dostępne dla szerszej publiki, ponieważ mogą być odkryte jedynie przez Boga lub mistrza. Dlatego też lektura mojej książki jest pomocna tylko jeśli człowiek posiądzie szeroką wiedzę i wyswobodzi swojego ducha. Kiedyś byłem taki jak ludzie – zazdrosny. Żyłem ponad tysiąc lat jedynie dzięki chwale Boga.”

Ten człowiek ma tyle lat ile Methuselah! - pomyślał Michel podekscytowany. Był zdeterminowany, aby przeczytać obie książki, jednakże podczas swojego poszukiwania nie mógł ich znaleźć. Najprawdopodobniej ta pozycja Hermesa nie istnieje – pomyślał i pocieszał się czytając literaturę alchemiczną, którą znalazł. W jednej z prac przeczytał, że metal można zmienić w złoto przy pomocy mistycznych przedmiotów tzw. kamieni filozoficznych. Kamienie były pożądane od wieków, ale nigdy ich nie znaleziono w trzynastym wieku, dlatego większość alchemistów zrezygnowała. W innym manuskrypcie było napisane, że alchemia może mieć medyczny efekt. Jeśli zastosuje się dokładnie właściwe proporcje soli, siarki i rtęci to taka mikstura może mieć pozytywny efekt na zdrowie. Greccy filozofowie Tales i Arystoteles wierzyli, że ziemi, woda, powietrze i ogień były podstawowymi elementami, z których można stworzyć każdy rodzaj materii. Mówiono także o piątym elemencie – esencji. Ale jak na razie przeczytał wystarczająco dużo i odłożył ta książkę.

Dziękuję za pomoc panie Grimbert, do zobaczenia jutro!”

Kolejny dzień mijał i zmęczony student wracał do swojego pokoju w Rue St. Agricol. Ugotował kolację i posilił się nieco, a następnie spędził jakiś czas nad książką Hermesa, jednakże bez skutku. Później próbował zagłębić się w “kamień filozoficzny’, ale niespodzianie zasnął. Tej nocy jego żądze zostały spełnione. Poszukującą duszę dotknęło coś niesamowitego i mocnego. Drżąc nieco usiadł prosto na łóżku.

Michel de Nostradame, ja jestem tym, kogo poszukujesz – nazywam się Hermes – syn Zeusa i Mai, córka Atlasu, jeden z Tytanów.” Tuż przed nim ukazała się promienna silna istota z kapeluszem z piórem trzymający złoty przedmiot z wężami. Hermes mówił dalej – “Jestem przywódca trzech światów. Przyszedłem na świat w grocie w Arcadia. Jestem najszybszy ze wszystkich Bogów i Bogiem złodziei. Egipcjanie zowią mnie Toth, Rzymianie Merkury. Jestem Hermes Trismegistus z Genesis. Jestem “Nadzieją Kamieni”, “Kamieniem Filozoficznym”, “Tablica Szmaragdową”. Mój materialny bracie, twoje życie jest przeznaczone. Odegrasz pewną rolę w kosmicznym dramacie, który rozegra się na ziemi w przeciągu kolejnego milenium. Ale obecnie, do czasu gdy Księżyc jest w pełni, udasz się w innym kierunku, aby poprzez Czarną Śmierć przebudzić drzemiącą w tobie wiedzę.“ I tymi słowy Hermes zniknął tak szybko, jak się pojawił i pozostawił po sobie ogromną pustkę. Michel nie mógł zmagać się dłużej z tą mocną nadnaturalną konfrontacją i upadł. Obudził się dopiero następnego dnia popołudniu. Czuł się jak pijany. Podniósł się, przyniósł swoją teczkę szkolną i wrócił do nauki. Ale było za późno, aby iść na zajęcia i czując się nieco zmieszany wrócił z powrotem do łóżka. “Czuję się taki zmęczony” – powiedział. Z wielkim trudem odtworzył wiadomość Hermesa, ale nie był w stanie przyjąć jej całkowicie. W tym czasie jego ojciec kierowany siłą wyższą przebywał w Saint Rémy martwił się o podstawową edukację swojego syna. Jednakże astrologia stawała się uznaną nauką, nie było dużo możliwości zarobku w tym fachu. Rozmawiał o tym z Reynière, która początkowo wspierała decyzję Michela. Jacques ciągle obstawał na swoim i twierdził, że w tym fachu nie ma przyszłości i że fakt ten jest wiele bardziej znaczący niż wszelkie korzyści płynące z jego wyboru. Napisał list do syna, w którym wyraził swoje zakłopotanie z tego powodu i zasugerował, aby przemyślał podjęcie studiów medycznych. Poza tym obaj jego dziadkowie byli lekarzami. Następnego dnia Michel otrzymał wiadomość ojca i był miło zaskoczony. W tej samej chwili pomyślał o Hermesie, który mówił o zmianie kierunku. W takim razie moim przeznaczeniem jest medycyna – pomyślał. Następnego dnia ostrożnie podszedł do swoich nauczycieli, ponieważ nie chciał dyskredytować ich swoim wyborem. Podczas dyskusji okazało się, że podobają im się argumenty rodziców i zaprzestał swoich studiów w Awinion w przyjaznej atmosferze.

Po krótkim pobycie u rodziny rozpoczął edukację w Montpellier.

Witamy panie Nostradamus” – powiedziała zarządczyni zapraszając go do środka. “Zaprowadzę pana do sali wykładowej, ponieważ przyjechał pan jako ostatni” i tymi słowy puszysta kobieta wstała z krzesła i z trudnością pokazała mu drogę do auli. Przechodzili przez główny korytarz i po czym na na końcu skręcili.

Zajęcia za chwilę się rozpoczną i poprowadzi je doktor Hache” – poinformowała go uprzejmie. Kobieta wprowadziła go do Sali bocznej, gdzie pokazała mu miejsce przy stole obok młodego człowieka z bardzo żywymi oczyma. Profesor Hache w przeciwieństwie do zarządczyni nie przywitał studentów i rozpoczął swoje zajęcia bez opóźnień.

Tysiąc lat temu jeden z pierwszych lekarzy próbował wyleczyć swoich pacjentów poprzez wywiercenie otworu w głowie pacjenta.” – opowiadał. François – chłopak siedzący obok Michela z ironią popukał się palcem w głowę uważając, że kompletna bzdura.

Dokładniej mówiąc, to tam gdzie znajduje się ośrodek gestykulacji” – sprecyzował Hache i zauważył –“ale nie był to zły pomysł, ponieważ w taki sposób chciał pozwolić diabelskim duchom ujść z ciała, ponieważ wywoływały one chorobę. Nazwano to także nacięciem.” W tym momencie student z Tolouse podniósł swoją rękę.

Pytania proszę zadawać pod koniec wykładu” – powiedział profesor. “Później w czasach starożytnych greków chora osoba mogła udać się do świątyni i składać ofiary ze zwierząt do Aesculapiusa – Boga Zdrowia. Następnie pacjent pił uzdrawiającą wodę i kąpał się w niej i przestrzegał ścisłej diety.” Ten sam student ponownie uniósł dłoń.

Przecież właśnie powiedziałem coś na temat pytań” – odrzekł nauczyciel.

Właśnie staram się wypędzić złe duchy z mego ramienia” – wyjaśnił student, chcąc być zabawny.

Proszę wyjdź!” – niespodziewanie powiedział Hache. Student podniósł się i opuścił salę.

Nie toleruję tutaj głupich żartownisiów” i tymi słowy profesor kontynuował swój wykład. “Czterysta lat przed narodzeniem Chrystusa grecki lekarz Hipokrates utworzył fundację dla nauczania medycyny. Mówił on o tym, że choroba nie jest wynikiem czarów, ale spowodowana jest naturą i można ją wyleczyć jedynie przy pomocy natury.” Jego uczniowie zamilkli i nikt nie odważył się wydać żadnego odgłosów.

Około dwusetnego roku naszej ery, grecki lekarz Galenus uczył, że ciało zawiera cztery typ cieczy” krew, flegmę, żółtą i czarną żółć. WszystkieWszystie te płyny powinny być zbalansowane ze sobą. To tytułem wstępu do historii medycyny. Teraz czas na pytania, ale proszę krótko.”

Studenci wahali się przez chwilę, aż wreszcie padło pierwsze pytanie “Czy kobiety posiadają taką samą ilość krwi, flegmy, żółtej i czarnej żółci?”

Nie jesteśmy tego pewni, ale jeśli ich wartości nie są zbalansowane zarówno mężczyzna jak i kobieta zaczynają chorować – odpowiedział.

Moja patka z pewnością zwróciła wiele żółci” – powiedział jakiś Basque.

Pewnie jest chora” – odpowiedział Hache.

Ale jest całkowicie sprawna.”

W żadnym wypadku nie potrafię postawić diagnozy z dystansu. Na szczęście uczyniliśmy niesamowity postęp od czasu Galenusa i przeprowadziliśmy naukowe badania na otwartym ciele człowieka oraz inne rzeczy. Zatem jeśli twoja matka mieszka niedaleko...” Krew zaczęła krążyć szybciej w ciele Basque, gdy usłyszał tą bardzo poważnie brzmiącą sugestię nauczyciela.

Twierdzi pan, że może także otworzyć ciało żywego człowieka?” – zapytał.

Tak, ale zdarza się to bardzo rzadko. Przykładowo studiujemy zwłoki i tworzymy ryciny wnętrza człowieka. W toku tychże badań zdobyliśmy wiele wiedzy i wiele osób można uleczyć z aktualnych przypadłości.

Jakimi metodami leczy się obecnie?” – zapytał Michel.

Dla przykładu przy pomocy lekarstwa, które tworzymy w postaci płynów, proszków lub tabletek” – odpowiedział lekarz. “Niestety istnieje wiele terapeutów, zielarzy i wróżek, które występują w roli farmaceutów. Inne bardzo efektywne metody to flebotomia lub upuszczanie krwi, które pozwalają na usunięcie choroby z organizmu. W tym specjalizuje się ja.”

Po tym wyjaśnieniu zakończył się czas zadawania pytań i studenci udali się na drugie śniadanie. Następnie nauczyciel wykładał nieprzerwanie, aż do zapadnięcia zmroku. Wieczorem po zjedzeniu taniego posiłku w małej restauracji Michel i jego koledzy opuścili budynek uniwersytetu i udali się do domu.

Czas na spacer po mieście?” – zawołał ktoś z kościoła Notre-Dame-des-Tables.

To był François Rabelais – student z żywymi oczyma, który siedział obok niego podczas wykładu. Michelowi spodobał się ten pomysł i razem wyruszyli na przechadzkę po mieście i szybko się zaprzyjaźnili. Okazało się, że François opowiada niesamowite historie. Gdziekolwiek nie byli nazywał te miejsca w tak zabawny sposób, że ktokolwiek by go słuchał na pewno pękałby ze śmiechu. Młodzieniec dosłownie nie miał żadnych pohamowań dyskutując o czymkolwiek: mówiło heretykach, bolesnych emocjach i częściach ciała ludzi, o których rzadko się mówi tak otwarcie. Gdy odkrył, że Michel czasem odpowiada zbyt poważnie, czasem atakował go jak mały chłopiec, lub stawał się nagle obsceniczny. François był głęboko pozytywnie zaskoczony szeroką wiedzą Michela. Wydawało się, jakby student z Saint Rémy był chodzącą encyklopedią. In pubie Michel opowiadał o swoim Żydowskim pochodzeniu, swoim nabywaniu wiedzy dzięki dziadkowi i o swoich przerwanych studiach w Awinion.

Płyniemy tą samą łodzią” – powiedział François.

Jaką łodzią?” – zapytał jego kolega zdziwiony.

Otóż uważa się, że Żydzi i katarzy występują przeciwko religii katolickiej. Jesteś Żydem, a ja jestem katarem.

Jak możesz być katarem? Katarzy należą do ostatniej linii gnostyków.”

Oczywiście z pewnością o tym wiesz” – powiedział François. “Jesteśmy prawdziwymi chrześcijanami nie praktykującymi naszej religii publicznie, ale potajemnie. Obecnie w Montpellier jest bardzo wielu takich wyznawców. Mój ojciec prowadził tu restaurację, gdzie prowadzono potajemne spotkania. Zaprowadzę cię tam kiedyś, jeśli masz ochotę.”

To brzmi interesująco. Jestem ciekaw, czego tam uczą. Gnostyka zawsze miała bardzo silną argumentację ze względu na jej analizę Łacińskiej Biblii i inne.”

Dokładnie i właśnie dlatego katoliccy przywódcy tak bardzo nie lubię gnostyków” – dodał katar.

Czy właśnie dlatego twoja religia jest zakazana?”

Nie, my jesteśmy indywidualistami i nasze Święte Księgi zostały przetłumaczone bezpośrednio przez Gospel. Z drugiej strony podstawa kościoła polega na sile i jej przekaz dotyczy oryginału.”

Tak, papież, księża często interpretują biblię do własnych celów, ale w zasadzie wierzymy w te same rzeczy” – powiedział Michel. Przyjaciel nie do końca dowierzał jego tezie.

Mamy własne prawa i nie wierzymy, że jedno pojedyncze istnienie stworzyło całe dobro i zło, jak twierdzą katolicy. Poza tym popieramy osobistą wolność, równouprawnienie kobiet i jesteśmy przeciwko przemocy. Oni natomiast nie są!”

Mówiłem o oryginalniej greckiej biblii” – uściślił Michel. “W tej wersji te sprawy nie są uregulowane.”

Hmm, być może. Nie jestem tak oczytany jak ty.”

Obaj przyjaciele bez problemu zakwalifikowali się na kolejny etap studiów, mimo iż po pierwszym roku liczba studentów znacznie zmalała do trzydziestu. Dziś mieli odbyć pierwszą praktykę. Profesor Hache stojąc na swoim podium i odwodził swoją dłoń w geście antycypacji. “panowie, zawsze rozpoczynamy drugi rok prezentując praktyczną demonstrację upuszczania krwi. Prowadzę ja osobiście na osobie, która zgłosiła się z nieuleczalną chorobą. Bez obaw, to nie jest czarna śmierć.”

Co to czarna śmierć?” – zapytał Michel.

To oznaczenie plagi, mój drogi przyjacielu, ale nie przerywaj mi. Mam nadzieję, że nikt z was nie ma problemu z oglądaniem krwi, ponieważ przy tej demonstracji będzie to konieczne. Ja już się przyzwyczaiłem.” Jego asystenci wnieśli kobietę, której ciało było bardzo żółte. Następnie usadowili ją na krześle, bo była zbyt słaba aby usiąść. Pacjentka nie mogła patrzeć przed siebie i jej oczy wędrowały we wszystkich kierunkach. Odpoczynek już jej nie pomagał i wydawała niekontrolowane dźwięki. Był to bardzo bolesny przypadek i ludzie w pokoju zaczęli szemrać. “Rozumiem, że współczujesz kobiecie i niewątpliwie myślisz, że jestem bez serca” – powiedział profesor. Ale ten eksperyment służy nauce i na pewno przyniesie zrozumienie. Poza tym zapewniam cię, że ta kobieta uzyska także finansową rekompensatę.” Grupa stentów zbliżyła się to tego królika doświadczalnego i rozpoczęli demonstrację. „Krew można upuścić na dwa sposoby. Pierwszy sposób polega na dostaniu się do naczynia krwionośnego.” I tymi słowy wskazał mały punkt na ramieniu pacjentki. „Druga metoda polega na umiejscowieniu pijawek.” Tymi słowy wyjął kieszeni szklany pojemnik i pokazał kilka gatunków pijawek. “Dziś pokażę tylko tą pierwszą metodę; Te małe stworzenia są obecnie wystarczająco nadjedzone. W przypadku pierwszej metody pacjent powinien zacisnąć pięść. Spowoduje to, że naczynia powiększą się i przyśpieszy to proces. Niestety ta kobieta jest zbyt słaba, by zacisnąć pieść, dlatego musimy bić się głębiej.” Powiedziawszy to doktor wyjął ze swojej torby lekarskiej lancetę. “Czy ktoś chce dobrowolnie spróbował ze mną? – zapytał. Nikt nie odważył się, więc lekarz sam kogoś poprosił. “panie Nostradamus, czy będzie pan tak miły i asystuje mi?” Student posłusznie wstał i przeszedł się w jego kierunku. “Proszę naciąć tu podłużnie,” poprosił lekarz podając mu ostrze.

Czy powinienem najpierw wyczyścić moje ręce?” – zapytał Michel.

Umyć ręce? Jeśli się pan obawia, mogę zrobić to sam.”

Proszę pana” – przerwał nagle François – “mój kolega ma na myśli, że zwiotczały mnich nie da rady pracować na polu, a rolnik nie obroni swej ziemi, gdy nadejdzie czas wojny. Jako iż lekarz nie misjonarzuje ludzi i wojownik nie leczy chorób. Rozumie pan?” Hache nie pojął ani jednego słowa.

W samej rzeczy” – odrzekł i zawzięcie sam naciął ramię. Jak można było oczekiwać krew polała się małym strumieniem i lekarz staranie zebrał ją w szklany pojemnik. Michel odpuścił sobie i wrócił na swoje miejsce. Hache zatrzymał krwawienie z rany i od tej pory kobieta służyła jako model do demonstracji naczyń krwionośnych. Lekarz popatrzył dokładnie z satysfakcją i zapytał studentów, czy przychodzi im do głowy jakaś wizja przyszłości medycyny. Michel jako pierwszy podniósł rękę do góry.

Ach, żądny wiedzy, ale zastraszony student. Proszę bardzo” – zażartował Hache.

Wyobrażam sobie, że ludzie będą używali części ciała w przyszłości.” – zasugerował student.

Myślałem, że jesteś poważnym człowiekiem.”

Tak, jestem.”

Widocznie nie” – zanegował nauczyciel.

Próbuję być” – obstawał na swoim Michel.

Nikt z obecnych tu nie ma ochoty słuchać nonsensownych historii, które nie mają uzasadnienia.”

Być może mogę podać naukowe uzasadnienie mojej tezy proszę pana, ale zapytał pan o spekulacje, czyż nie?”

Dobrze dobrze, wystarczy. Natychmiast zabieraj się z moich zajęć” – powiedział poddenerwowany nauczyciel. Po zajęciach Michel zapytał François co miał na myśli mówiąc o zwiotczałym mnichu.

Oh, właściwie nic. Tylko chciałem wypróbować zdolności myślenia tego ogra” – odpowdział śmiejąc się.

Ach, potrafisz być nieznośny!”

Pewnie, że mogę” zaśmiał się Rabelais i wcale nie czuł się tym zawstydzony. Po drodze domu koledzy dyskutowali o tym jak istotna jest higiena w medycynie.

Pewnego wieczoru przyjaciele zostali ugoszczeni przez ojca François talerzem pełnym owoców morskich w jego restauracji. W miejscu tym było bardzo wielu wyznawców, którzy gorąco dyskutowali w grupie. Chwilę później w pomieszczeniu z tyłu odbywały się modlitwy i Żydowski student został zaproszony, aby się do nich przyłączyć. François jednakże odrzekł, że niestety jest zajęty tłumaczeniem włoskich pism medycznych.

To bardzo ambitne zadanie” – powiedział Michel.

I to nie wszystko. Także piszę moją pierwszą powieść: Les Horribles et Espouvantables Faict et Prouesses du très renommé pantagruel.1

Zadziwiający tytuł. Zakładam, że jest on bardzo dobrze przemyślany.” – odrzekł przyjaciel.

Być może nazwę tą powieść po prostu pantagruel. Ale zmieńmy temat, czy jesteś osobą, która jest zbyt porządna, aby się samozadowalać?”

Co takiego?”

Czy masturbujesz się?” De Nostredame rozejrzał się tajemniczo wokoło, aby sprawdzić, czy nikt nie słyszy.

Teraz to już przesadziłeś, François. To nie twoja sprawa” – odpowiedział zdenerwowany.

Ej, ja tylko chciałem cię przygotować do tej mistycznej lekcji, o której niebawem usłyszysz.”

O czym ty mówisz?” – zapytał zdziwiony Michel.

Przecież nie chodzi tylko o modlitwę. Gnostyka i święta wiedza ma na celu odkrywanie i tym razem chodzi o seksualność.” Rozmowę tą przerwały odgłosy ludzi, którzy w mieszanym towarzystwie ruszyli do pomieszczenia na zapleczu. Widocznie to był czas, aby si zebrać wspólnie i dwóch młodych mężczyzn udało się do prywatnego pomieszczenia, gdzie ludzie zajmowali miejsce na grubych dywanach. Po krótkiej modlitwie, ktoś dobrowolnie wstał, aby dać wykład i wyciągnął jakieś papiery.

Dziś będę mówił o Kielichach Hermesa” – zapowiedział słowem wstępu.

Święta krowa – powiedział Michel sam do siebie – syn Zeusa i Mai, wysłannik Bogów. Mężczyzna pokazał mistyczny obraz ciała ludzkiego, aby wyjaśnić, o czym opowiada. Na głowie miał dwa symboliczne przelewające się kubki, a z sacrum wypełzała para węży wijąca się wokoło kręgosłupa i wyślizgująca się poprzez otwarte skrzydła na wysokości serca.

Jak wszyscy wiemy, stare manuskrypty uczą nas najwyższej troski o naszą energię seksualną. Ale dlaczego przez wieki uczono nas czystości seksualnej? Nie chodzi o to, co wmawia nam kościół - idźcie i rozmnażajcie się. Bardzo łatwo wpoić nowemu pokoleniu te same wartości. Żądni siły, liderzy kościoła ukryli i przeinaczyli Gospel, aby ukryć prawdziwe powody. Stare manuskrypty mówią jedynie: “Nie trać nasienie.” Innymi słowy nigdy nie pozwalaj na jego utratę, nawet podczas aktu seksualnego.”Michel patrzył na François ze zdziwieniem. To jest to, o czym ten śmieszny człowiek wspomniał. “Świętym celem gnostyki jest oświecenie jednostki” – kontynuował mistyk –“i powrót duszy do domu, do boskich ogrodów. Ten pęd pokazuje seksualną transmisję ens semnis*. Ta subtelna wiedza jest nauczana jedynie w szkołach mistycznych podczas inauguracji np w tej w Montpellier. Faraonowie Starożytnego Egiptu także nauczali tego. Techniki te wymagają bardzo dużo samokontroli siły seksualnej podczas stosunku między kobietą i mężczyzną. Zwłaszcza dla mężczyzny. Powstrzymując nasienie podczas stosunku tworzy się boska iskra, którą można porównać obecnie do zapalnika ognia. “Ignatius” w języku łacińskim jest słowem od którego pochodzi słowo “gnostyka”. Iska tworzy się w momencie połączenia męskich i żeńskich organów seksualnych i wytwarza ponad naturalną siłę, która płynie wzdłuż kręgosłupa.

Stąd pojawiają się dwa węże. Energia nowego życia unosi się do góry tak zwanego kaduceusza Merkurego właśnie tymi kanałami i otwiera skrzydła dla ducha. Energia lub Kundalini może unosić się ponad Kielichy Hermesa, ale tylko jeśli między kochankami pojawi się prawdziwa miłość. Jeśli się tak stanie Kielichy wypełniają się boskim napojem. Gdy są przepełnione energią, opada ona powoli w dół wprost do serca. Proces ten powtarza się siedmiokrotnie i w jego toku człowiek osiąga pełnię rozwoju.” I tymi słowy mistyk odłożył obraz. „Teraz proszę was wszystkich, abyście wzrastali.” Wszyscy wierzący powstali rozpoczęli recytować swoją tradycyjną modlitwę. François śpiewał także pełen przekonania. Na koniec gdy odbyto piętnaście religijnych obrzędów zaproponowano herbatę. Na koniec wieczoru obaj studenci wczytywali się w materiał w opuszczonym już pomieszczeniu.

Myślałem, że dale będziesz robił swoje głupie żarty, tak jak przed spotkaniem” – przeprosił Michel – “i jestem naprawdę zafascynowany tym, co opowiadał ten mężczyzna.”

Tak myślałem, że to cię zainteresuje” – odpowiedział François.

Byłem pewny, ale czy nie wygląda na to, że życie jest niczym kara.”

Zbieramy owoce przez całe nasze życie i jeśli właściwie zastosujesz tą technikę, będziesz miał dostęp do ogromnej siły. Natura cię wysłucha.”

Uważasz, że powinienem porozmawiać z koniem?” – zapytał frywolnie gość.

Na przykład.”

Mówisz na poważnie, czy bawisz się ze mną?”

Nie, mówię poważnie; Morze Czerwone rozstąpiło się przed Mojżeszem, czyż nie?” – dodał Rabelais.

Zatem wszyscy powinni zacząć stosować tą technikę i w dodatku tak szybko jak to tylko możliwe.”

Lepiej nie. Mało kto jest tak czysty energetycznie i poprzez złe intencje można wyrządzić wiele złego. Tacy ludzie to właśnie Bracia Ciemności. Uważaj na nich! Michel na chwilę zamyślił się.

Czy rodzą się dzieci wśród praktykujących ta technikę?” - zapytał.

W dalszym ciągu przynosi je bocian.”

Oh cudnie, znów te głupie żarty!” i Michel zachmurzony wstał, aby udać się do wyjścia.

Przykro mi, naprawdę mi przykro. Odpowiem poważnie na twoje pytanie. Zwykli śmiertelnicy mają wystarczająco dużo dzieci, aby zachować naszą populację przy życiu. Poza tym ponadprzeciętne dzieci często rodzą się właśnie z zainicjowanych kobiet.”

Przypuszczam, że transcendencja pożądania jest tego podstawą” – zaspekulował jego gość.

W samej rzeczy. Dawno temu Ewa zjadła zakazane jabłko z drzewa i od tego czasu wygnano mężczyznę z raju. Teraz musimy poruszyć góry, aby naprawić ten błąd.”

Zakazany owoc?”

Zakazany owoc jest symbolem męskiego nasienia” – wyjaśnił François pijąc ostatni kubek herbaty. “Czy ty sobie żartujesz czy jak?” Przyjaciel pokręcił głową ze smutkiem i wyszedł z pokoju. Niepoprawny jest ten Rabelais!

Po kilku latach intensywnej nauki pozwolono Michelowi otworzyć własną praktykę lekarską. Wprawdzie nie zakończył jeszcze studiów, ale chciał wreszcie pomóc ofiarom plagi w kraju. Podświadomie zawsze pamiętał, że “czarna śmierć” ma rozbudzić jego śpiącą wiedzę zgodnie z przekazem Hermesa. Dziewiętnastoletni lekarz powiedział François o swoich intencjach, a przyjaciel choć ze smutkiem, ale zgodził się, że Michel jest już gotów do prawdziwej pracy.

I jak chcesz by na ciebie mówiono?” – zapytał François.

Po prostu Doktor De Nostredame.”

Wiesz, że naukowcy dodają do swoich nazwisk łacińskie końcówki?”

Tak, ale …” – zawahał się Michel, który nie chciał się wywyższać.

To ważne, aby robić dobre wrażanie, przecież o tym wiesz. Co myślisz o nazwisku Nostradamus?”

Brzmi bardzo dobrze!” – zaśmiał się przyjaciel podchwytując pomysł kolegi. Kilka dni później obaj przyjaciele pożegnali się wzajemnie i obiecali, że pozostaną w kontakcie.

Michel powrócił do domu ojca i od tej pory mógł oferować swoje usługi na miejscu w Saint Rémy oraz w okolicznych miejscowościach. Rodzice bardzo cieszyli się z powrotu ich syna. I ojciec spontanicznie zaoferował poddasze dziadka.

Powinniśmy się najpierw zapytać Julien?” – pouczyła Reynière swego męża.

Julien tylko tam studiuje, a Michel będzie zarabiał pieniądze” – odrzekł.

Wciąż troszczysz się tylko o swego chłopca” – tymi słowy maż lekko skarcił żonę.

W porządku, zapytam go najpierw co o tym myśli.” Julien, który uczył się prawa na strychu chętnie zrobił miejsce dla swego starszego brata na strychu i jak się okazało wrócił do swego starego pokoju razem z książkami. On także cieszył się z obecności jego starszego brata, który mógł mu teraz pomóc tłumaczyć teksty. Wszystko dobre co się dobrze kończy. Michel był szczęśliwy, że mógł znowu zobaczyć soją rodzinę. Nie wiedział ich d zeszłego roku i zauważył niesamowite postępy i otwarte umysły członków rodziny. Jego mali bracia stali się już chłopcami i już niebawem mogli opuszczać rodzinne gniazdo i iść w świat. Bernard chciał być stolarzem i większość prac z drzewem w domu wykonywał właśnie on. Zdecydowanie nie chciał być notariuszem tak jak jego ojciec, “ponieważ jego mózg nie trawi pracy umysłowej” – narzekał. Ojciec w porównaniu do niego był umysłem ścisłym i jego dłonie miały subtelne kształty. Poza tym Jacques był nieco nudny i zawsze kalkulował wszystko w każdym calu. Jego matka bardziej polegała na swojej intuicji.

Po powrocie do domu Michel zauważył po raz pierwszy jak atrakcyjną kobietą była jego matka. Miała piękną figurę, ciepłe oczy i długie lśniące włosy, które zazwyczaj związywała. Współczuł jej jedynie, że zbyt bardzo obawiała się obcych. Kilka razy pieniądze znikały w jej obecności. Z drugiej strony jej ojciec miał zdrową dozę podejrzliwości co się tego tyczny. Dlatego też oboje bardzo dobrze się uzupełniali.

Wiem, przygotuję matzo” – powiedziała Reynière w odpowiedzi na te wszystkie poważne plany na przyszłość. “Czy chcesz mi pomóc Michel? Podczas gotowania możesz mi powiedzieć co działo się w Montpellier.” Młody lekarz chętnie przystał na jej propozycję i udali się wspólnie do kuchni. Tam zmieszali wodę z mąką.

Dobrze, zatem opowiadaj” – nakazała matka i jej syn zaczął opowiadać jej o swych studenckich przeżyciach.

Och, trzeba rozpalić ogień z tyłu w ogrodzie” – przerwała mu na chwilę. “Zaczynaj ugniatać ciasto, a ja niebawem wrócę.” Kilka minut później matka wróciła cała w sadzy i Michel kontynuował swoje opowiadanie, tak jakby nic nie zauważył. Historie z college i zapach zakwasu wypełniały cały dom. Ojciec pokroił chrupkie matzo na stole i w taki sposób świętowali szczęśliwe przybycie ich dziecka do domu.

Czy zechciałbyś odwiedzić mojego chorego krewnego” – zapytał Jacques podczas obiadu.

To praca dla miejscowego chirurga, czyż nie?” – zapytał Michel.

Cóż, nie mam wiele zaufania co do jego pracy, a zdrowie pana Delblonde wciąż się pogarasza.”

Dobrze, zajrzę do niego” – obiecał syn.

Przy okazji, władze miejskie w Arles poszukują lekarza” – przypomniała sobie Reynière - “Powinieneś zajrzeć tam.”

Tak też uczynię mamo, dziękuję za tą wskazówkę.”

Następnego dnia młody lekarz odwiedził pana Delblone, którym czasem opiekował się doktor Villain. Chirurg troszczył się o jego rany, pozbył się opuchlizny,wykonywał nacinanie żył, wyrywał żeby, przygotowywał zioła, obcinał włosy i golił brodę. Pacjent kwalifikował się do długoterminowego leczenia i niestety nie mógł korzystać z darmowych zabiegów. Jego choroba postępowała i był zmuszony do sprzedania gruntu rodzinnego , który był w jego posiadaniu i drewnianą szafę, aby zapłacić rachunku. Jedynie ludzie, którzy byli całkowicie pozbawieni środków do życia, mogli korzystać z bezpłatnych usług i władze miejskie pokrywały koszty leczenia. Podejrzenia Michela potwierdziły się, gdy przebadał pacjenta. Villain jest lekarzem starej daty. Pacjent był całkowicie wyczerpany z powodu braku środków przeczyszczających i ciemiączek. Pacjent leżał w łóżku w krytycznym stanie, a przy nim siedziała siostra. Nostradamus przedstawił się i Delblone przypomniał sobie, że pamięta go ze starych czasów. Częściowo w delirium zaczął opowiadać o starych czasach, ale jego siostra poprosiła go, aby przestał. “Nie traćmy czasu doktorze” – powiedziała kobieta i dodała, że stan zdrowia jej brata pogorszył się od czasu gdy pojawiła się infekcja nacięć. Villain chciał w taki sposób uzyskać nadmiar limfy. Michel dokładnie zbadał pacjenta i postawił diagnozę. “Nie wydaje mi się, aby ten przypadek był ciężki, ale należny zastosować leczenie. Jeśli chce pani, aby brat powrócił do zdrowia, należy zamknąć te nacięcia i trzeba zaprzestać podawania tych napojów wypróżniających” – stanowczo pozwiedzał młody lekarz. Bezsilna siostra zrozumiała, że przyszedł czas na zmiany i zgodziła się całkowicie. Michel szybko usunął żelazne rurki z ciemiączek i obmył rany wodą. “Proszę podawać bratu świeże owoce i warzywa każdego dnia” – nakazał lekarz, gdy wychodził. “Jak tylko pacjentowi wrócą siły zjawię się ponownie.” Ludzie w miejskiej hali byli oburzeni, gdy usłyszeli o tej “nielegalnej praktyce”. Powiadomiono policję, aby zajęła się tym szarlatanem, ale Nostradamus spokojnie pokazał im swoje dokumenty, które potwierdzały, że uzyskał medyczne wykształcenie i że posiada wszelkie prawa, aby prowadzić praktykę lekarską an terenie Francji. Członkowie rady w dalszym ciągu byli zezłoszczeni w przekonaniu, iż w mieście jest miejsce tylko dla jednego lekarza, ale Nostradamus obstawał przy swoim i nie mogli nic na to poradzić. W przeciągu tygodnia pan Delblonde zaczął powracać do sił i kontrowersyjny lekarz powiedział mu, że powinien już zaczynać stawiać pierwsze kroki. Pacjent uczynił tak, jak nakazał mu lekarz i powoli spacerował po mieście po raz pierwszy od kilku miesięcy. Jego stan zdrowia poprawiał się i wszyscy w mieście byli świadkami jego niespodziewanego ozdrowienia. Chirurg miejski i członkowie konsulatu wyglądali jak głupcy, a Michel wyrobił sobie dobrą opinię jako lekarz. W przeciągu kilku dni chorzy ludzie zaczynali pukać do jego drzwi i cudowny lekarz pomagał wszystkim z bardzo dobrymi wynikami. Z czasem, gdy Villain popełnił kilka błędów Michel został zatwierdzony jako oficjalny lekarz w Saint Rémy. Ceremonia zaprzysiężenia odbyła się właśnie wtedy, gdy wybuchła niespodziewana ogromna epidemia w Camargue. Rada miejska doniosła o tysiącach ofiar w okręgu i nowy lekarz zmagał się teraz z nie lada wyzwaniem. Epidemia była niesamowicie zaraźliwą i jeśli jeden z członków rodziny zachorował, można było oczekiwać, że zaraza przeniesie się na pozostałych członków. W przeciągu od dwóch do sześciu dni choroba zwalała z nóg, a ciała palono. Psy, koty, kury i nawet konie padały ofiarami zarazy. Ale młody lekarz był niestrudzony i uważał, że ma na to radę. Na szczęście jak dotąd Saint Rémy nie stało się celem szalejącej zarazy, w przeciwieństwie do pobliskiej wioski Sainte Doffe , gdzie życie publiczne zamarło. Martwe ciała gniły na ulicach lub były rzucane naprędce do grobów przez najbliższych. Straszny zapach gnijącego mięsa unosił się w powietrzu i ludzie palili pachnące drzewo, aby nie czuć tego smrodu. Wielu mieszkańców wypędzało członków rodziny z domów, aby chronić własne życie. Inni po prostu uciekli gdzie pieprz rośnie opuszczając domy. Michel odwiedził swojego pierwszego pacjenta dotkniętego zarazą w wiosce i zaprowadzono go do śmiertelnie chorego chłopca w glinianej chacie. Chłopiec pluł krwią, miał wielkie czarne plamy i narośle wielkie niczym jaja n swoim ciele. Jego matka rozpylała w przejściu ocet winny, aby odświeżyć powietrze.

Odważny lekarz zbadał chłopca, ale powiedział bezradnie, że nie jest w stanie uczynić praktycznie nic. Nie znaleziono jeszcze lekarstwa na tą chorobę. Podczas jego edukacji nauczono go, aby spuszczać krew, ale Michel nie chciał mieć nic wspólnego z takimi praktykami. Aby dać rodzinie nieco nadziei umieścił na kark chłopca diabelskie odchody i zioła, które używano do egzorcyzmów. Zapisał symptomy choroby i wyszedł nie uczyniwszy właściwie nic. Przez kolejne dni lekarz odwiedził wielu ludzi dotkniętych chorób, którzy właściwie szukali pocieszenia w Bogu. Gdziekolwiek się pojawiał zawsze gdzieś także pojawiał się duchowny, który dokonywał rozgrzeszenia i obiecywał pacjentowi miejsce w raju. Niestety pomoc medyczna zajmowała drugie miejsce. Ignorancja jest grzechem głównym, zrozumiał Michel wcześniej czy później. Jednakże obfitość zabobonów, nadużywanie władzy i ignorancja stymulowały go do rozpoczęcia odkrywania tej choroby przy użyciu zdrowego rozsądku, aby odnaleźć jakieś lekarstwo. Wyróżniano daw typy plagi: jeden pojawiający się na ciele i drugi zajmujący płuca. Po przebadaniu symptomów choroby zwrócił szczególną uwagę na konieczność zachowania higieny, która w religii Żydowskiej była praktykowana od wieków. Jego odkrycie potwierdził ciekawy przypadek w Milanie. Arcybiskup zarządził zamurować pierwsze trzy domy, w których pojawiła się zaraza wraz z ludźmi w środku. W rezultacie miasto zostało ochronione przed dalszą plagą. Działanie to potwierdziło, że do zarażenia dochodziło drogą niewidoczą dla ludzkiego oka. Nostradamus zaczął wprowadzać kwarantannę w nowych przypadkach i nie zezwolono zdrowym mieszkańcom na kontaktowanie się z pacjentami, którym w dalszym ciągu dostarczano wodę i żywność. Dzięki tej metodzie uzyskano całkiem dobre efekty. Badając dalej także wpadł na pomysł, że choroba może się rozprzestrzeniać przy pomocy wiatru, dlatego też zaczął rozprowadzać maski wśród ludzi w pobliskiej wiosce, którzy nie ucierpieli z powodu zarazy. Okazało się, że zaraza ich ominęła i Michel zaczął podejrzewać, że może u podstawy leżą jakieś bakterie. Nakazywał zatem wszystkim, aby kąpali się w gorącej wodzie raz w tygodniu, jeśli to możliwe i przed każdym posiłkiem myli ręce mydłem. Także zachęcał, aby ludność myła regularnie zęby np żując korzenie lukrecji i płucząc usta wodą z miodem lub octem winnym. Nakazał, aby ludzie obcinali paznokcie i dbali o higienę włosów, wąsów i brody. Każdy powinien zmieniać ubrania i czyścić je najlepiej w gorącej gotującej wodzie. Pomimo tej istotnej pracy pionierskiej nie zapomniał głosów przerażania wołającego z dziczy lasu. Pewnego dnia Pope Clmesn VII pełen uznania dla tego mężnego wojownika przeciwko pladze zaprosił go do siebie do Avigon. Rozmawiali o tym, jak Pope powinien chronić się przed plagą i Michel nakazał mu powrót do jego rezydencji. Gdy epidemia dotarła do pobliskiej wioski przywódcy religijnego około miesiąca później, spędził on kilka tygodni odosobnieniu. Z powodu swej izolacji udało mu się przeżyć i Nostradamus zaskarbił sobie jeszcze więcej szacunku. W międzyczasie plaga rozprzestrzeniała się na cały kraj i zbierała krwawe żniwo w Europie. Obszary przeludnione przeżywały najgorsze momenty. Armie dobrze wytrenowanych silnych wojowników padły ofiara zarazy i udało się zażegnać lokalnego konfliktu zanim wybuchł. Cudowni lekarze korzystał z tej sytuacji zagrożenia i zarabiali niesamowicie wielkie pieniądze. Młody lekarz pracował w dzień i w nocy opiekując się tysiącami pacjentów. Po czterech latach plaga ostatecznie zebrała swoje żniwo i Nostradamus wrócił do Montpellier, aby ostatecznie zakończyć swoje studia. François uzyskał swój tytuł i nieoczekiwanie opuścił Francję. Zarządczyni powiedziała mu, że poczyniono pewne kroki przeciwko humanistom i wszystkim dysydentom. Nawet naukowcy z ciętymi językami nie byli już mile widziani w kraju. Na dobre wyszło, bo François został zatrudniony jako lekarz przez wicekróla Piemontu, a Michel jeszcze raz podszedł do swoich studiów, jednakże spotkał się z wielkim niezrozumieniem wśród swoich dawnych nauczycieli w związku z jego postępowymi pomysłami. Jego teoretyczna i praktyczna wiedza sprawiała, że nauczyciele przyznali mu tytuł doktora rok później. Niekonwencjonalny lekarz przez krótki czas uczyła na uniwersytecie, ale jego metody leczenia stanowczo powodowały zbyt wielką konsternację, dlatego też podjęto kroki i Michel opuścił uniwersytet. Doktor wrócił do domu do Saint Rémy i zdecydował się kontynuować swoją pracę jako lekarz.



Rozdział 3


Nie ma jak w domu” – powiedział Jacques, gdy jego syn po raz kolejny cały i zdrowy wrócił do domu, ale Michel nie odpowiedział ni słowem.

Zmieniłeś się chłopcze. Jesteś taki cichy.”

Starzeje się ojcze” – odpowiedział krótko. Michel całkowicie przerósł swoich rodziców, ale nie chciał ranić ich uczuć dlatego też nie powiedział nic więcej. Obecnie w domu było dużo wolnego miejsca, ale doktor zdecydował się jeszcze raz zatrzymać na opuszczonym strychu. Julien obecnie studiowała prawo w Aix-en-Provence, a Bertrand i jego żona mieszkali w domu, który wybudowali sami na skraju miasta. Hector i Antoine w dalszym ciągu mieszkali w domu rodziców i po przybyciu Michela byli pełni nadziei, że usłyszą nowe wieści od ich światowego brata. Tym razem jednak zdawało się, że nie miał on ochoty na rozmowy. Michel pogrążony był w myślach i jego umysł stał się zbyt ciężki, aby tracić czas. Rzeczywiście myśli tak mu ciążyły, że jego umysł stawał się mętny. Mistyczne zaciemnienie ochraniało jego rozwijające się ciała wyższe i czyniło go niedostępnym. I jak ktoś przykrył go kocem, patrzył tak, jakby miał spalić wzrokiem. Michel potrzebował odpoczynku i wykręcał się zmianą charakteru.

Dziś nieustraszony lekarz udał się, aby odwiedzić pacjentów w pobliskim Arles. Po krótkiej przyjemnej podróży, mijając pięknie rozświetlony słońcem krajobraz powóz zatrzymał się przed żółtym domem w pobliżu centrum miasta. Nostradamus zapukał i odczekał chwilę, ale nikt nie odpowiadał. Okiennice były otwarte, więc spojrzał do środka “Dzień dobry, jestem lekarzem”- powiedział głośnym i wyraźnym głosem, ale w dalszym ciągu nikt nie odpowiadał. Dlatego też postanowił, że zastuka głośniej do drzwi wejściowych jeszcze raz, a potem spróbuje wdrapać się przez okno. Nagle z tył podszedł do niego chudy człowiek z rudą czupryną, którego buty pokryte były farbą. Bez skrupułów odepchnął go na bok i wszedł do domu. “Chwileczkę, zaczekaj, odwiedzam tu pacjenta” – powiedział doktor, ale człowiek ten, który nie miał lewego oka zdawał się być także głuchy i niemy. Mężczyzna niegrzecznie zatrzasnął drzwi przed nosem lekarza bez słowa. Coś takiego jeszcze mi się nigdy nie przytrafiło! Pomyślał Michel, czując się trochę podłamany. Obchodzą się tu ze mną jak z gównem. W dalszym ciągu nieco przestraszony, ale przecież powszechnie poważany lekarz udał się na krótki spacer ulicami Arles. To najprawdopodobniej jedno z najpiękniejszych miast we Francji. Ze względu na to dziwne zajście z chudzielcem Nostradamus miał więcej czasu. Na placu du Forum wypełnionym kafejkami i restauracjami Michel zamówił zimny napój i siedząc na wiklinowym fotelu obserwował, co działo się na ulicy zaspokajając swoje pragnienie. Prowincjalne miasto znane ze swoich kulturowych aspektów było celem podróż wielu bogatych Włochów i Hiszpanów. Obcokrajowców można było zauważyć wszędzie, ponieważ odznaczali się oni swoimi charakterystycznymi drogimi ubraniami i przede wszystkim zupełni innym wyglądem. Obserwowanie ich to niesamowicie radosne zajęcie absorbujące uwagę.

Siedząc tak po chwili zobaczył piękną Włoszkę spacerującą powoli w jego kierunku. Im bardziej kobieta zbliżała się do niego, tym bardziej był nią oczarowany. Na pierwszy rzut oka miała około dwadzieścia lat, czyli była niewiele młodsza od niego. Włoszka miała małą piękną twarz, długą szyję, błyszczące oczy i poruszała się bardzo elegancko. Doktor wpatrywał się w jej czarującą postać niczym w obraz. Wyglądała na damę z dobrego rodu i była jedną z najpiękniejszych kobiet jakie kiedykolwiek widział. W tym momencie poczuł się, jakby jego serce przeszyła strzała Kupidyna. Większość ludzi nie pokazuje swojego piękna, ale Włosi pod tym względem stanowili wyjątek. Dama odziana była w purpurową aksamitną suknię z nadmuchiwanymi rękawami i otwartym białym kołnierzykiem, a jej ubranie przyciągało uwagę miejscowych. Jej wenecki ubiór od talii aż do ziemi utrzymywały obręcze, a nawet dziesiątki obręczy! Jej krucze włosy spięte były w górze i niczym ornament udekorowane klejnotami. Jej szyję zdobił drogi perłowy naszyjnik. Oszałamiająco piękna i szykowna kobieta szła w kierunku Michela, a jej suknia majestatycznie ciągnęła się po ziemi, co sprawiało, że wyglądała ona na jeszcze dłuższą. Michel zaczął czuć się nieziemsko, a mijając go Włoszka rozmawiała z dwoma mężczyznami i swoją opiekunka, gdy nagle rzuciła na niego zalotne spojrzenie i czar został rzucony. Nostradamus zmiękł jak wosk pod jej niespodziewanym wzrokiem i nagle poczuł jakby jego życie właśnie się rozkwitało niczym pąk. “Dobry Boże!” – wyjąkał, a jego kolana miękły niczym z waty i kiedy tak wpatrywał się w nią trząsł się niczym liść. Michel poczuł się bardzo mały i bardzo zagrożony. Przez lata tylko odwiedzał pacjentów i całkowicie zapomniał o miłości. Teraz nagle w zakamarkach jego duszy zaświeciło słońce. I podczas gdy jego serce tak mocno waliło, ich oczy spotkały się i ona także poczuła jego miłość. Na jej twarzy pojawił się rumieniec, a serce Michela rozpaliło się miłością i postanowił, że koniecznie musi poznać tą kobietę. Oszołomiony skoczył na równe nogi pozostawiając nieco pieniędzy na stole i pobiegł za Włoszką. Szedł za małą grupką zachowując dystans i gorączkowo myślał jak mógłby stworzyć sytuację, aby ja spotkać. Kobieta przeczuwała, że idzie za nią, ale ważyła się obrócić i spojrzeć, aż wreszcie weszła do budynku i znikła. W tym momencie lekarz prawie wpadł w panikę. Co teraz? Zastanowił się przez chwilę...

Nagle zobaczył jak służąca właśnie kończyła swoją zmianę i powoli szykowała się do wyjścia. Michel zauważył to i skinął ręką w jej kierunku przywołując ją do siebie.

panienko, czy możesz mi powiedzieć, kiedy ostatnia grupa opuszcza budynek. W grupie tej jest pewna osoba, z którą muszę porozmawiać.” Służąca spojrzała na jego miłą aparycję i odpowiedziała tak, jak miał nadzieję: “Jest pan przyjacielem Państwa De Vaudemonts?”

Mniej więcej” – odpowiedział nieco przekręcając prawdę.

Służąca dość skora do rozmów powiedziała mu, że towarzystwo wróci do Lot en Garonne w przyszłą sobotę. Po uzyskaniu tej jakże istotnej informacji Michel podziękował służce i wrócił do Saint Rémy około dziewiątej. Tam zaczął snuć plany o spotkaniu kobiety ze swoich snów i podczas obiadu siedział przy stole całkowicie nieobecny.

Jesteś całkowicie odmieniony i jakoś w dobrym nastroju” – zauważył ojciec.

Nigdy nie wiedziałam, żebyś był tak rozpromieniony” – dodała matka.

Emanujesz bardzo pozytywnie.”

Michel tylko uśmiechnął się zmieszany, ale nie skomentował uwag ni słowem. Swe tajemnice trzymał dla siebie głęboko w swoim sercu, aż Reynière wpadła na pomysł.

Myślę, że wiem o co tu chodzi” – powiedziała kiedy następnego dnia jej syn zapytał ją o lusterko była już całkowicie pewna. On jest z pewnością zakochany!

Czy ta kobieta jest warta twojego zachodu?” – zapytała.

Oczywiście” – odparł.

Najlepiej udzielę ci kilku wskazówek. Może i jesteś dobrze wyedukowany, ale jeśli chodzi o sprawy z kobietami, lepiej posłuchaj mnie.” – matka przejrzała jego sekret i Michel patrzył na swoja matkę oczekująco, jak małe dziecko.

Kobiety lubią jak mówi się im komplementy”- powiedziała

Czy ona jest stąd?”

Nie ona jest Włoszką.”

Ah z kraju z którego pochodzi moda. Zatem może zrobimy coś, aby poprawić twój wygląd.” I tego samego dnia, matka kupiła mu modny garnitur i osobiście pomogła mu się ubrać. Hector i Antoine byli ciekawi i przyszli do pokoju, aby zobaczyć co matka i ich brat porabiają w pokoju dziennym.

Matka ubiera Michela?” – dzieci ze zdziwieniem patrzyły na siebie pytająco.

Reynière wypakowała z toreb nowy czerwony żakiet i włożyła go na zapiętą pomarszczoną koszulę syna, a na koniec podała mu marynarkę.

Ja też tak chcę!” – wykrzyknął radośnie Hector, gdy zobaczył ten drogi jedwabny płaszcz z długimi falbanami. Kilka minut później do domu przyszedł ojciec.

Michel, przyniosłem list dla ciebie” - powiedział patrząc ze zdziwieniem na to, co działo się w pokoju.

Mam teraz zajęte ręce tato.”

Położę zatem kopertę na twoim biurku” – zaproponował Jacques podczas, gdy jego żona dobierała różne części garderoby.

Jesteś szczupły, a dzięki temu ubraniu wyglądasz szerzej” – powiedziała matka układając płaszcz.

Musisz mi to obiecać” – odrzekł syn i stanął nieruchomo jak posąg.

Po chwili zaczął przestępować z nogi na nogę, ponieważ jego matka próbowała włożyć na niego bryczesy z zamkiem błyskawicznym. Potem wciągnęła pończochy na jego stopy i miękkie pantofle z cielęcej skórki.

Te buty są przepiękne” – powiedziała Antoine.

O tak” – powiedział jego brat spoglądając w dół. W końcu Reynière włożyła na jego głowę czapkę z piórami i cała jego postać była wprost czarująca. Wyglądał elegancko i stylowo. Wszyscy to przyznali, a jego pełna miłości rodzina w zachwycie paradowała za nim w pokoju dziennym.

Doskonała gracja, wyglądasz jak król” – powiedział ojciec, który wszedł ponownie do kiwając głową.

Następnego dnia Michel zrobił sobie wolne i przeszczęśliwy wyruszył w podróż do Arles. Oczywiście miał na sobie swoje nowe eleganckie ubranie i kapelusz. Kiedy tak krążył wokoło budynku zobaczył jak ta przepiękną Włoszka wchodziła do budynku. Michel wpatrywał się w okna w nadziei, że gdzieś tam ujrzy jej postać, jednakże daremnie. Po pewnym czasie garbaty człowiek, który zapowiadał walki byków w bardzo irytujący sposób podszedł i stanął obok niego. Zrezygnowany i zakochany młodzieniec wykradł się i usiadł na tym samym tarasie, gdzie siedział dwa dni temu. Zamówił drinka, aby zaspokoić pragnienie i nagle niczym z nieba jego oczom ukazała się ta piękna kobieta. Jego rozczarowanie zniknęło niczym topnieje śnieg w słońcu i odważnie ruszył w jej stronę. Nie pomylił się - była piękna, taka elegancka i wytworna. Wręcz nieodparcie! Gdy dama zobaczyła go kroczącego w jej kierunku na chwilę zawahała się i poczuła motyle w brzuchu. Jej twarz o szlachetnych rysach zwróciła się w kierunku jego odzienia, które było idealne w każdym calu.

To musi być dla mnie, pomyślała, czując jednocześnie podniecenie i zaszczyt.

panienka De Vaudemont” – wymamrotał. “Jestem lekarzem i muszę panience zwrócić uwagę, że talia sukni jest zbyt wąska. To niezdrowo dla krążenia.” Ach, jaki jestem głupi - pomyślał - przecież chciałem zrobić jej komplement.

Mam na myśli, że to mogłoby szkodzić panienki pięknu” – kobieta wysłuchała, ale nie odrzekła ni słowa. Włoszka po prostu nie wiedziała co powiedzieć.

Michel postanowił, że będzie mówił szczerze.

Prawdę mówiąc zrobiła panienka na mnie ogromne wrażenie i bardzo chciałbym zobaczyć panienkę ponownie” – wymamrotał. Te słowa przełamały lody i kobieta uśmiechnęła się subtelnie.

Pracujesz tutaj w Arles?” – spytała cicho i trochę sztywnie, ale za to płynną francuszczyzną, bez jakiegokolwiek śladu akcentu.

Ach nie, choć czasami przyjeżdżam tutaj, ale jestem z Saint Rémy i tam pracuję. Poddenerwowany lekarz przedstawił się i poprosił ją aby usiadła i napiła się z nim. Oboje przespacerowali się w stronę tarasu gdzie w dalszym ciągu czekał na niego jego drink. To był nie lada wyczyn tak przemanewrować z jej kołami przy sukni między stołami, ale w końcu udało się i przysiedli.

Wyglądasz naprawdę prześlicznie” - prawił jej komplementy. “Yolando, ale jak możesz przez cały dzień nosić tą piękna, ale jakże ciężką suknię?”

Wkładam tą suknię tylko wtedy, gdy idę do miasta. Jak tylko wracam do domu, zdejmuję ją.” – odpowiedziała dama i nerwowo wypiła wodę podaną do anyżowego drinka. Ludzie wokoło z zainteresowaniem wpatrywali się w zachwycającą parę, ale oni wcale nie zwracali uwagi na te publiczne widowisko, a lekarz starał się koncentrować na prowadzeniu rozmowy.

To niemożliwe! Jak sama dajesz sobie radę z taką suknią?”

Pokojówka pomaga mi za każdym razem” – odpowiedziała i zapadła głucha cisza. Michel znowu szukał słów, ale nic mu nie przychodziło do głowy, wiec zamówił kolejnego drinka.

Słyszałem, że nie jest łatwo studiować medycynę” – powiedziała Yolanda.

Oh, to pięć lat studiów na uniwersytecie.”

No cóż, to jasne, nie ma aż tak wielu, którzy byliby do tego zdolni” – wychwalała go i powoli, ale pewnie, coś pięknego zaczęło rozkwitać między nimi.

Co cię sprowadza do Arles?” Wygląda na to, że jesteś tu przejazdem” - spytał Michel. Yolanda opowiedziała mu, że jej rodzina jest w posiadaniu zamku w Lot i Garonne, do którego właśnie się udają i że pochodzi ze szlachetnego rodu.

Podejrzewam, że zamek należy do twoich rodziców?” – spytał, a ona potwierdziła i zaczęła ożywiać rozmowę opowiadając o jej ojcu hrabim Ferry VI de Vaudemont i jej matce, Królowej Neapolu. Jej rodzice mieli dziewięcioro dzieci w tym ją. Po pewnym czasie nie dało się już czuć deszczu w powietrzu, a między nimi zaczęło iskrzyć. Wzajemne zainteresowanie było między nimi wyczuwalne. Rozkwitała prawdziwa miłość, a czas nigdy jeszcze nie płynął dla obojga tak szybko. Zarówno on jak i ona czuli się jak na księżycu, kiedy w końcu przyszło im się pożegnać i opuścić tą iskrzącą miłością scenerię. Yolanda obiecała napisać do niego niebawem, jak tylko przyjedzie do Lot, a w Saint Rémy matka przywitała go ciepło i natychmiast wypytała jak poszło spotkanie.

Wszystko poszło dobrze” – odpowiedział spokojnie.

Dobrze? Czy to wszystko, co masz do powiedzenia? Jesteś promienny, mój mężczyzno!”

Oh wszystko w porządku – zaśmiał się głośno, “ale najpierw muszę się wydostać z tego małpiego ubrania.” I kiedy tak wbiegał na górę na poddasze, wykrzyknął: Ona będzie moją żoną!”

Tydzień później dostał pierwszy list od swojej ukochanej, w którym wyraźnie napisała, że go pożąda. Po kilku listach było jasne - ogień płonie i oni są dla siebie stworzeni. W swoim ostatnim liście Yolanda poprosiła, aby ją odwiedził niebawem w Lot. Jacques i Reynière byli przeszczęśliwi, że ich najstarszy syn ostatecznie znalazł dla siebie kobietę i na dodatek z dobrej i bogatej rodziny.

Złapałeś grubą rybę Michel. Mam nadzieję, że będziesz szczęśliwy” – powiedział ojciec.

Skończony głupek” – odpowiedział niezwykle uradowany syn.

Przypuszczam, że będziesz żył w tym przepięknym zamku” – odrzekła matka.

To nieco za wcześnie powiedziane, mamo. Najpierw zobaczmy jak wypadnie wizyta.”

Ale jej intuicja podpowiadała jej, że jej dziecko opuści wioskę na dobre.

Nieco później Nostradamus udał się na spotkanie ze swoją księżniczką. Zamierzał ją ocalić i w jego głowie snuł się scenariusz pięknego romansu, scenariusza, który miał się rozegrać. Miłość naprawdę jest ślepa – uświadomił sobie szczęściarz ruszając w drogę do Tolouse. I tak jadąc poczuł się opętany pożądaniem Yolandy, które jego zdaniem mogło trwać wiecznie. W Ariège powóz mijał historyczne wzgórze Mount Montségur, gdzie ostatni z Katharsów został zamordowany wiele wieków temu. Nostradamus wspomniał wówczas swojego przyjaciela François Rabelais. Krajobraz stawał się coraz bardziej zielony i jego oczom ukazały się wokoło ogrody winne.

Zrywając winne grona automatycznie zaczął fantazjować. Dla niego zrywanie winogron z nią to pełnia szczęścia i spoglądał na rozkwitające winne latorośle pokrywające horyzont skażone jego miłością do niej. Gdy zaczęło się ściemniać na horyzoncie wyłonił się zarys pałacu Castle Puivert, który jest w posiadaniu rodziny De Vaudemonts. Zamek był bajecznie utytułowany centralnie na wzgórzu, a światło Oriona jakby symbolicznie oświetlało go nadając mu jeszcze więcej znaczenia. Woźnica dobrze zaplanował tą podróż, ponieważ dotarli do zamku dokładnie o siódmej, gdy zapadał zmierzch. Zniecierpliwiony kochanek wyskoczył z powozu rozglądając się po okolicy w poszukiwaniu oznak życia. Nagle podniosły się masywne kraty zwodzone u wejścia. Michel wziął głęboki oddech i podszedł do otwartych wrót niosąc w ręku swój bagaż. Rozglądając się wokoło wpadło mu w oko otwarte okienko. Poddenerwowany przeszedł przez zwodzoną bramę, a następnie wszedł na wielki dziedziniec i ogromna krata zamknęła się tuż za nim.

Witam panie Nostradamus” – pozdrowił go hrabia De Vaudemont gładząc swój spuszczony wąs. Ojciec Yolandy zachowywał dystans i posłał sługę, aby przejął ciężary z rąk gościa.

A więc to Ty jesteś tym młodym lekarzem, który tak oczarował moją córkę. Czy miałeś przyjemną podróż?”

W samej rzeczy, miałem bardzo dobrą podróż, ale teraz moje ciało niezmiernie pożąda ruchu” – odrzekł Michel rozciągając swoje ramiona. Potem dołączyła do nich przeszczęśliwa Yolanda, ale nie była w stanie zamienić nawet słowa ze swoim wybrankiem, którego natychmiast zaproszono na salony, tak jak zlecił ojciec.

Moja Droga, dziś podczas kolacji będziesz miała wiele okazji, aby z nim porozmawiać” – powiedział do swojej córki. To było obrzydliwe dla hrabiego z tak pysznym zamkiem widzieć jak jego córka podąża za gościem jak zadyszana sarna. Cóż za nonsens! Hrabia udał się do jednego z pokoi ze skrzywioną miną, a gościa zaprowadzono do dwudziesto metrowej wieży.

Zatrzyma się pan na najwyższym piętrze” – odrzekł sługa niosący lampę i oświetlający schody. Tysiąc kroków dalej zmęczony podróżnik zatrzymał się w pokoju z wielkim łożem przy którym stały posągi ośmiu muzyków. Michel uciął sobie krótką drzemkę i postanowił rozejrzeć się po okolicy. W ciemności przemierzał wąskie drewniane schody wiodące na taras na dachu, z którego rozciągał się doskonały widok na okolicę. Księżyc w pełni oświetlał wioskę Puivert położoną nad cichym jeziorem. Uwagę jego przykuły jakieś odgłosy dobiegające z dziedzińca, gdzie wielu dostojnych gości oczekiwało na kolację.

Michel pośpieszył do swego pokoju, aby się przebrać i dołączyć do grupy, która właśnie udawała się na kolację. W ogromnym pysznym pokoju stał przepiękny stół dzienny z doskonale dopasowanymi krzesłami. Meble te były w posiadaniu awangardy. Służący wskazał gościowi miejsce wprost naprzeciwko Yolandy, ale pomiędzy Ferry VI i Królową Neapolu. Chcieli oni sprawdzić, czy kandydat o rękę ich córki ma względem niej poważne zamiary i czy jest dla niej odpowiedni. Kochankowie wpatrywali się w siebie i byli trochę niepewni co do werdyktu rodziców.

Yolanda miała na sobie cudowną turkusową suknię, a jej włosy upięte były nisko w kok. Delikatnie uśmiechała się do swego przyjaciela, który także odpowiadał jej subtelnym uśmiechem. Stół nakryty był iście królewsko: szklane naczynia zdobione złotem i malowanymi ręcznie wzorami herbu rodzinnego do tego także pięknie zdobione serwety i sztućce. Herby widniały niemalże wszędzie.

Słudzy rozpoczęli serwowanie przystawek. Obok hrabiego i hrabiny siedziało pięciu synów, cztery córki, trzy siostrzenice, wiele wnuków i gości. Podczas serwowania dania głównego para nie mogła oderwać od siebie wzroku i Michel i Yolanda zaczęli ze sobą flirtować.

Nie jesteście tu sami” – zauważył siostrzeniec, ale to było doskonały dowód na to, ze młodzi byli w sobie zakochani.

Zdaje się, że wyrobiłeś sobie bardzo dobrą opinię w Prowansji – zauważył hrabia i o mały włos nie zamoczył wąsów w zupie.

Robię wszystko co możliwe, aby leczyć i pomagać ludziom” – powiedział doktor. “I cieszę się, że ostatnia plaga zmieniła swój bieg, ponieważ praktycznie nie miałem nad nią kontroli.”

Bardzo jesteśmy radzi, że nie doświadczyliśmy tutaj tego nieszczęścia” – powiedziała Królowa Neapolu.

Ale właściwie, czy masz medyczne wykształcenie?” – nagle zapytał hrabia.

Już o tym mówiliśmy ojcze” – ostro odrzekła Yolanda.

Pokażę panu mój dyplom po kolacji” – obiecał Michel.

Bardzo chętnie, jestem bardzo zainteresowany ujrzeniem twego dyplomu. Po kolacji będę oczekiwał ciebie w mojej komnacie. Mam tam doskonały koniak i mam nadzieję, że rozumiesz, że pragnę jedynie dobra dla mojego dziecka.” Ferry VI był nieco podejrzliwy i był bardzo skory do zadawania pytań, aby ustalić, czy medyk zasługuje, aby dołączyć do rodziny. Pytania oczywiście były dość ogólne i Nostradamus z łatwością udzielał szybkich odpowiedzi na każde z nich. W taki sposób nieufność powoli gasła i po deserze hrabia i hrabina udali się na krótką konsultację i opuścili pokój jadalny.

Po powrocie okazało się, że para postanowiła, że potencjalny kandydat na męża jest wystarczająco dobry dla ich córki. Od tej pory nic nie mogło już pójść niewłaściwie. Po tym jak Ferry VI spędził nieco czasu z Michelem sam na sam w jego komnacie, w końcu kochankowie mieli okazję, aby pobyć ze sobą i postanowili przejść się nieco poza murami pałacu. Wydawało się, że bardzo dobrze rozumieją się i że słowa były po prostu zbędne. Kryjąc się za drzewem orzecha całowali się namiętnie, a dotyk był jakby magiczny. Minął tydzień i Michel poprosił o rękę Yolandy, a jego prośba została przyjęta. Wyrachowany hrabia udzielił swej aprobaty tego samego dnia pod warunkiem, że Michel spełni pewne warunki. Marzenie spełniało się i Nostradamus czuł, że teraz może zmierzyć się z wyzwaniami tego świata. Wolny od melancholii i poinformował swoich rodziców o nadciągającym weselu w Puivert. Rodzice odpisali, że nie są w stanie podjąć się tak dalekiej podróży z powodu ich słabości zdrowotnych. Tylko brat Hektor postanowił podjąć się przybycia. Najstarszy syn poprosił, aby przesłano jego osobiste rzeczy i obiecał odwiedzić ich w Saint Rémy wraz z Yolandą tak szybko, jak będzie to możliwe.

Oczekiwany dzień nadszedł i damy dworu oraz panowie zebrali się, aby wziąć udział w tym wydarzeniu. Zorganizowano niesamowite przyjęcie weselne. Gdy młoda para wreszcie została sama i nie mogła się sobą nacieszyć.

To niesamowite szczęście pojąć cię za żonę” – powiedział Michel leżąc w wielkim łożu i całując swoją żonę.

To jak bajka” – odpowiedziała łagodnie Yolanda i wtulając się w swego męża powoli osiągała szczyt podniecenia. Młoda para przestawiła osiem posągów muzyków twarzą do ściany i cieszyła się sobą. Po odbyciu nocy poślubnej od razu wrócili do codzienności i zdecydowali się przenieść do Agen. Tutejszy cech poszukiwał licencjonowanego lekarza i niemalże od razu zaakceptował Nostradamusa na tą pozycję.

Miasto znajdowało się nieopodal Puivert i młoda para mogła żyć samodzielnie i jednocześnie utrzymywać kontakt z rodziną. Szybko udali się na poszukiwanie domu i niebawem znaleźli odpowiednią rezydencję na obrzeżach miasta, którą zdobiła przepiękna fontanna. Dekorując swój nowy dom, cieszyli się wolnością, letnimi dniami, a w szczególności sobą nawzajem. Pewnej nocy kochankowie wskoczyli do fontanny i tańczyli w tryskającej wodzie. Usiedli na rogu ciesząc się sobą i tą nocą, a woda kapała z ich ubrań prosto na ziemię.

Zamknij oczy” – poprosiła Yolanda i włożyła coś do jego ust.

Wisienka!

Mam dla Ciebie coś innego.”

Inny owoc?”

Tak, jestem w ciąży.” Słysząc te słowa Michel ucieszył się i pożądliwie pocałował swoją żonę.

Dodatkowo oprócz pracy jako lekarz Nostradamus otworzył małą fabrykę perfum, gdzie przygotowywał olejki o działaniu leczniczym. Tuzin pracowników oczyszczało rośliny i zioła uzyskując olejki eteryczne, dzięki którym mistrz przygotowywał przepisy na każdą przypadłość. W między czasie młoda para także aklimatyzowała się w nowym domu w Agen. W Rue du Soleil mieściła się specjalna księgarenka, do której pewnego dnia Michel postanowił się udać.

Czy znalazłeś to, czego szukałeś?” – zawołał właściciel z tyłu.

Ja po prostu szperam. Właściwie nie szukam niczego konkretnego.” – odrzekł gość, a sprzedawca z długą brodą podszedł w jego kierunku.

Czy ty jesteś tym nowym doktorem?’

Tak to ja!”

Nazywam się Abigail. Miło mi poznać inną dobrze oczytaną osobę, ponieważ niewielu tu takich w tej okolicy.”

Jeszcze nie znam tu dobrze ludzi” – przeprosił Michel.

Oczywiście książka jest o wiele droższa niż kromka chleba i praktycznie nikt nie może sobie pozwolić na jej kupno.” – dodał Abigail, “ale jeśli poszukujesz literatury medycznej, mogę ci pomóc. Mam dobre układy z wydawcami w Londynie, którzy uczynili duże postępy w tej dziedzinie.”

Być może później, jeśli znajdę trochę więcej czasu” – odrzekł lekarz. “Obawiam się, że muszę już iść, do widzenia! I tymi słowy udał się, aby spotkać się z kolejnym pacjentem.

Gdy doktor obsłużył wielu nowych pacjentów po pewnym czasie przyszło na świat jego pierwsze dziecko. To był syn Viktor. Gdy Viktor był jeszcze niemowlakiem, jego mama ponownie zaszła w ciążę. W międzyczasie jego ojciec nawiązał pierwsze kontakty wśród sprzedawców książek, którzy mieli dla niego niesamowitą dostawę. Nostradamus był po prostu zdumiony, gdy po raz pierwszy zobaczył książkę, która na której gotyckimi literami było napisane KABAŁA. Oczywiście wiele o niej słyszał, ale nigdy nie miał okazji zapoznać się z jej treścią. To niesamowite, że pewnego dnia dostał ją od Abigaila.

Ile kosztuje ta książka” – zapytał sięgając do portfela.

Ta książka jest prezentem dla Ciebie” – odpowiedział Abigail.

Zatem dziękuję bardzo.”

Nie mnie powinieneś dziękować, ale Twojemu tajemniczemu wielbicielowi.” Doktor wzruszył ramionami w zdziwieniu i przyjął prezent. W domu, gdy Viktor już prawie zasnął w swoim małym dziecięcym łóżeczku Michel miał okazję, aby odpocząć w spokoju po długim dniu pracy. Yolanda przygotowała swojemu mężowi herbatę jaśminową i spędzili wieczór grzejąc się przy ogniu kominka. Szczęśliwy lekarz spoglądając na swoją piękną żonę, pocałował ją czule kładąc swą dłoń na jej ogromnym brzuchu, w którym dzieciątko właśnie dało o sobie znać silniejszym kopnięciem. Gdy wypili herbatę Michel zabrał się do lektury swojej nowej książki i wyciągnął ją z półki. Podtytuł dzieła brzmiał “Dar mistycznej wiedzy.” Rozsiadł się wygodnie obok swojej żony, otworzył książkę i znalazł w niej kartę z imieniem i adresem: Julius Scaliger, 15 Avenue de Lattre, Agen. To z pewnością ten tajemniczy wielbiciel - pomyślał.

Yolando, czy znasz człowieka o nazwisku Julius Scaliger?”

Scaliger to były burmistrz i także dobry pisarz. Jego twórczość jest znana i szanowana niemalże wszędzie” - odrzekła

Dlaczego tego nie wiem?”

Nie możesz wiedzieć wszystkiego kochanie, ale dlaczego pytasz?”

Podarował mi tą książkę. Popatrz w środku pozostawił wizytówkę” i tymi słowy podał książkę Yolandzie.

Dlaczego miałby to zrobić?” – zapytała zdziwiona.

Nie mam zielonego pojęcia.”

Chwila, chwila! On także jest lekarzem!” – nagle przypomniała sobie. “ Jest nadwornym lekarzem Biskupa z Agen. To musi być właściwy trop. Może zna ciebie z czasów uniwersyteckich i Montpellier?”

Nie, zdecydowanie nie”- odrzekł. “Zobaczmy jaką książkę mi podarował” i tymi słowy zaczął czytać.

Obok tradycyjnej spisanej wersji biblii istnieje także inne ogromne dzieło – kabała. Wiedza mistyczna zawarta w tej księdze jest oparta na Genesis i głównie jest przekazywana przez nauczycieli dla uczniów. Drzewo życia jest opisanym modelem i jego forma jest kluczem do mistycznych ksiąg biblii. Mowa tu o czterech światach które symbolizują różne poziomy świadomości w historii Tworzenia i wiedza ta jest związana z medytacją. Kabala pochodzi z tradycji Żydowskiej i stosowana jest do rozszyfrowania tajemnych przesłań zawartych w biblii i obecnie także używana przez scholastyków. Kabała jest praktykowana w szkołach ezoterycznych i przez indywidualnych magików.”

Michel zamknął księgę i z bólem przyznał, że od lat jego życie duchowe zamarło na pewnym niezmiennym poziomie. Ta książka jest jak dar prosto z nieba. Po przewinięciu Viktora udali się na spoczynek.

Niebawem udam się do tego Scalingera, aby podziękować za książkę” powiedział Michel, gdy oczy jego syna powoli mrużyły się.

Nie spiesz się kochanie. Scalinger gdzie się nie wybiera, mieszka tu od wielu lat” wyszeptała żona.

Kilka dni później doktor zastukał do drzwi o numerze 15 na ulicy Avenue de Lattre. Sługa siłacz przywitał go u drzwi i z przykrością zakomunikował, że jego pana nie ma obecnie w domu, gdy nagle niski mężczyzna pojawił się na schodach. To właśnie nadworny lekarz we własnej osobie.

Och panie doktorze, bardzo boli mnie gardło” zażartował Julius Scalinger, ale Nostradamus nie zauważył tego.

Chętnie zajmę się pana gardłem, ale proszę najpierw pozwolić mi podziękować za piękny podarunek” – odpowiedział całkowicie poważnie.

Bardzo proszę, ale prawdę powiedziawszy, to był pomysł Abigaila” i tymi słowy panowie przeszli do pokoju obok zdobionego wieloma portretami naukowców i filozofów.

Niesamowite, znasz ich wszystkich osobiście?” – zapytał gość.

Oczywiście nie wszystkich, ale ten na który właśnie spoglądasz to portret Erasmusa, z którym niedawno wymieniłem nieco zaczepną korespondencję. Mówią, że jest największym myślicielem Europy, ale osobiście uważam, iż w jego argumentacji jest kilka małych luk” i mówiąc to Julius przysiadł w niskim krześle.

Słyszałem o nim” – stwierdził Michel. “Ale właściwie dlaczego chciałeś się ze mną widzieć” – i tymi słowy także przysiadł na krześle.

Twoje imię często przewija się tu i tam” – odpowiedział gospodarz. “Lekarz, który nie martwi się o religię władz to rzadkie zjawisko. Przyciągam opornych naukowców i ponieważ także studiuję medycynę, pomyślałem, że to dobry pomysł, abyśmy się poznali.”

Bardzo mi miło” odpowiedział Michel rozglądając się po pokoju.

To takie niesamowite, że przeniosłeś się do Agen” kontynuował Julius ”zwłaszcza z tym pięknym kwiatem, który sprawia, że moje serce bije szybciej.”

Ach zatem to jest powód dlaczego przysłałeś mi prezent!

Kto wie, wszystko ma swój powód. Jesteś szczęściarzem, że masz tak piękną żonę.”

W samej rzeczy. A kto to jest? Zapytał Michel wskazując na jeden z portretów.”

To Cardano.”

Hmm, Cordano. Jeśli się nie mylę to matematyk i astrolog.”

I także oszustem” - powiedział Scaliger z obrzydzeniem. ”W swojej książce De Subtilitate mówi o demonach, ale ten pasaż zaadoptował słowo po słowie z moich pism.”

Plagiat jest ohydnym interesem” – odpowiedział gość. “A jakie dzieła humanistyczne wyszły spod twego pióra?”

Och, napisałem wiele, ale najważniejszym dziełem jest zbiór literatury, który opublikowano wszędzie i także daleko za granicą. Poza tym, mówią, że jestem jednym z największych myślicieli epoki wraz z Erasmusem” – powiedział dumnie.

Naprawdę całej epoki?”

Nie mogę znieść fałszywej skromności” – odpowiedział gospodarz i Michel uśmiechnął się do tego dumnego humanisty. Naukowcy byli dobrze dobrani i spędzili nieco czasu dyskutując na temat medycznych pism Arystotelesa. Rozumieli się bardzo dobrze i zdecydowali odwiedzać się częściej. Podczas kolejnych kilku miesięcy więzi przyjaźni między nimi rosły i pewnego dnia Julius pokazał mu swoją tajemną bibliotekę. To było jego tajemnica, ponieważ wiele ksiąg zostało zakazanych przez kościół.

Patrz Michel, rewolucyjny dokument Kopernika, czyli Słońce w centrum kosmosu.

Właściwie mistycy i astrolodzy uważają, że Słońce jest jedną z Gwiazd.” – skomentował jego przyjaciel. “Ale podejrzewam, że naukowiec chciałby zobaczyć dowód i do czego doprowadzą go takie wywody?”

Z drugiej strony marzenia mogą być bardzo pomocne” – odpowiedział Julius. “Dlaczego nie napiszesz do nich od czasu do czasu. Sam się przekonasz, że bardzo skorzysta na tym twój osobisty rozwój.”

Po pewnym czasie na świat przyszła Izabela. Wyglądała jak słońce i dorastała bardzo szybko. Wydawało się, że dziewczynka jest niczym centrum kosmosu i Viktor towarzyszył jej na każdym kroku. Niania, która sama nie posiadała dzieci, opiekowała się dzieckiem, jakby było ono jej własnym. Gdy rodzina powiększała się i wzrastała niczym kwiat, zdarzyło się coś strasznego.

Agen nawiedziła plaga. Po rozpoznaniu pierwszego przypadku stało się jasne, życie publiczne nagle skończyło się. W lęku przed zarażeniem się chorobą ludzie stronili od kontaktu między sobą jak tylko było to możliwe. I słusznie, ponieważ niebawem pojawiło się więc ofiar. Przezorny lekarz miejski szybko zarządził kwarantannę w różnych dzielnicach miasta, gdzie tysiące psów i kotów biegało wokoło. Nostradamus cały czas pracował śpiesząc od jednego pacjenta do kolejnego.

Twardy lekarz przekazał władzom wskazówki, aby grzebać ciała ludzi i zwierząt między warstwami lip, aby zapobiec infekcjom. Nakazał także, aby wszyscy palili śmieci, aby szczury i pchły nie żywiły się resztkami, w związku z czym w powietrzu unosił się ciągły zapach dymu i ognia.

Nakazał smarować dotkniętych plaga maścią z czosnku i aloesu. Lekarz nakazał podwyższenie zasad higieny i właściwe odżywianie i większość mieszkańców miasta przestrzegła tych wskazań. Niektórzy nie dowierzali mu i poszukiwali kozła ofiarnego dla tego całego zdarzenia. Zaczęły wybuchać powstania na obrzeżach miasta dokładnie tam, gdzie mieszkała rodzina Nostradamus. Przepracowany lekarz słysząc odgłosy podszedł do okna i zdziwił się, gdy zobaczył, że nieopodal fontanny ludzie przygotowują stos. Wokoło zebrała się grupa ludzi prowadzona przez dwóch nagabywaczy. Mieszkańcy miasta byli bardzo zdenerwowani i krzyczeli z całych sił. Michel zrozumiał, że miejscowi odgrywali sąd i sprawy wymknęły się spod kontroli. “Dobry Boże, Abigail” – nagle wykrzyknął. Jeden z nich był jego przyjacielem – to sprzedawca książek. Wołano na niego w różny sposób i Nostradamus stawał się coraz bardziej nerwowy. Yolanda także nieco przestraszona stanęła obok niego. “Czy będziesz tak stał, czy tego chcesz?” – powiedziała przestraszona, ale jej mąż nie słuchał i wybiegł na ulicę. Jego zdrowy rozsądek mówił mu, że należy trzymać nerwy na wodzy. Przedarł się przez tłum w zrównoważony sposób przywołał do siebie uwagę ludzi.

Ci leniwi Żydzi są przyczyną tego piekła, trzeba ich spalić!” - jeden z nich krzyczał przepełniony złością.

Yolanda patrzyła bez nadziei.

Proszę, nie kłóć się z nimi, pomyślała zdrętwiała z lęku. Dwóch Żydów przyciśnięto do ziemi i ktoś próbował rozpalić stos.

Stop! Wykrzyknął Nostradamus. Po tym rozkazie zapadła głucha cisza i ludzie ruszyli do tyłu, aby ustąpić drogi lekarzowi. Bardzo zdeterminowany przerwał sznury, którymi związano ludzi. Przez chwilę skupił się na swoim przyjacielu Abigail, który spojrzał na niego wypełniony żądzą walki i w tym momencie światło zaczęło oświetlać jego oczy. Co się ze mną dzieje? Pomyślał Michel. I przez chwilę intensywne piękno płynące z oczu zachwiały jego posady. Nie pokazuj żadnej słabości względem tych ludzi, odwróć się w kierunku tłumu i przemów do nich rezolutnie.

Tej zarazy nie spowodowali Żydzi. Gdyby to była prawda, należy to z pewnością najpierw udowodnić. Wszyscy jesteście zastraszeni i przepełnieni złością. Wracajcie do domów, uspokójcie się i nie zakłócajcie więcej porządku publicznego.” Ludzie powoli zaczęli się rozchodzić i plac stawał się pusty. Yolanda w końcu uspokoiła się, gdy Michel cały i zdrowy wrócił do domu.

Nigdy więcej tego nie rób!” wykrzyczała wciąż drżąc.

Przecież nie mogłem po prostu nie zareagować!”

Twoja rodzina potrzebuje cię!”

Przecież nic się nie stało” – zdenerwował się, a Yolanda śmiejąc się zaatakowała go poduszką.


Niestety plaga nie ustępowała i lekarz pracował przez cały czas przez kolejne dni.

Kilka dni później los zapukał do drzwi rodziny Nostradamus. Yolanda i Viktor zachorowali. Michel musiał zmierzyć się z tą wiadomością, gdy po ciężkim dniu wrócił z pracy wieczorem. Biały niczym prześcieradło postawił jednoznaczną diagnozę – są zarażeni.

To ta cholerna plaga” – zaklął, gdy pozostał sam w kuchni i uderzył pięściami w ścianę. To straszny zbieg okoliczności – walka z plagą u progu własnych drzwi. Strasznie wstrząśnięty poszedł zakomunikować o tym żonie.

Skupiłem całą moją uwagę na pacjentach” – wykrzyczał w zażenowaniu.

Michel, proszę nie obwiniaj siebie i obiecaj mi, że pozostaniesz przy życiu z Isabellą.”

Nie wie, czy potrafię żyć bez was!”

Wielka moc wstąpi w ciebie, kochanie” – powiedziała próbując powstrzymać go na duchu. Gdy pojawili się szybko obmył ich rany, przygotował najlepsze jedzenie i miał nadzieję na cud do ostatniej minuty, ale to nie pomogło. Jego kwiat szybko zwiądł i zasnął na zawsze w jego ramionach. Patrzył jak oddawała ostatnie tchnienie i patrzył jak jej duch opuszczał jej ciało.

Następnego dnia odszedł Viktor i całując syna na pożegnanie usłyszał wołanie córki. Izabela była zamknięta w swoim pokoju dla jej bezpieczeństwa. Zdruzgotany lekarz powierzył swoją córkę opiece pokojówki na dzień i przewiózł zwłoki swojej rodziny do Puivert. Jego żona chciała być pochowana w grobie rodzinnym. De Vaudemonts ze strachem patrzyli jak nadjeżdżał powóz. Oczywiście wiedzieli co działo się w mieście, ale ze strachu nie podnieśli zwodzonej bramy.

To zbyt niebezpieczne” – zawołał hrabia z okna, “zbyt wiele tu ludzi, których kocham.”

Rozumiem. Czy ktoś może mi pomóc wykopać grób w bezpiecznej odległości?” – zapytał Michel.

To niemożliwe. Powodzenia.” I tymi słowy hrabia zakończył konwersację i zamknął okiennice.

Zawzięty i samotny Michel pochował swoją żonę i dziecko w grobie rodzinnym, który był tuż za bramą, a rodzina żony tajemniczo spoglądała z zamku. Po powrocie do Agen doktor poświęcił czas swojej córce, która nalegała, aby zajął się swoim życiem. Wieczorem służąca zastukała do drzwi. Strasznie przygnębiony Nostradamus otworzył i zapytał o co chodzi.

Doktorze przyszłam, aby pana przestrzec. Rodzina De Vaudemonts nastawiła przeciwko tobie ludzi w mieście. Obwiniają cię o śmierć swojej żony i jakobyś zrobił to z żądzy, aby zagarnąć posag. Także mówi się, że jesteś przyjacielem Żydów. Chciałam ci to przekazać panie, bo wiem, że jesteś dobrym człowiekiem.” Służąca pobiegła i Michel zamknął drzwi wejściowe. Przeszedł się dookoła domu rozmyślając i zastosował środki ostrożności. W sypialni spojrzał na beztroską twarz Izabeli, która spała spokojnie. W końcu wybuchł płaczem, a wiatr wpadający przez otwarte okiennice unosił jego łzy. Nagle ciszę przeszyły jakieś głosy i rozpętało się piekło. Zezłoszczeni mieszkańcy miasta niosący pochodnie i wykrzykujący złowrogo zbliżyli się do domu.

Morderca” wykrzykiwali “należy ci się najwyższa kara. “Michel spoglądał jednym okiem zza zasłonek i zobaczył złowrogi tłum.

Dajcie go tutaj” – wykrzyknął ktoś. Wiedział, że tym razem musi uciekać. Drzwi wejściowe zamknięte na klucz skrzypiały pod naciskiem hołoty starającej się wedrzeć do domu. Po chwili podpalono dom, a wpadająca pochodnia o mały włos niedosięgła jego ciała. Nostradamus w pośpiechu zbudził córkę, nakazał jej być całkowicie cicho i przełożył przez plecy. Zza jej łóżka wyciągnął mały pakunek z pieniędzmi i przełożył go przez ramiona.

Wszedł z Izabel po schodach na poddasze. Zasłony w sypialni stanęły w płomieniach i za chwilę ogień przejął niemalże cały dom. Ludzie wtargnęli do środka i zaczęli szukać diabelskiego magika na parterze. Ogień zajął dużą cześć domu i z powodu szalejących płomieni ni udało się im wejść wyżej.

W tym czasie Michel z córką przywiązaną do pleców przeskoczył na tył dachu domu i zeskoczył na pobliski dach, który był poza zasięgiem włamywaczy. W taki sposób opuścił płonący dom i pod osłoną nocy przemieszczał się po dachach domów. W połowie drogi z powodu ciemności Michel musiał zeskoczyć, z trudem docierając do ostatniego domu, gdzie zszedł na dół po balkonie i użył pnączy, aby zejść na ziemię.

Tutaj jest!” ktoś zobaczył go w ciemności i powiedział wszystkim. Buntownicy wykrzykujący przed płonącym domem ruszyli w jego kierunku. Zwinny lekarz zeskoczył na ziemię i pobiegł ile sił w nogach. Udało mu się zgubić rebeliantów w labiryncie wąskich uliczek i uciekł z miasta tak szybko jak to tylko możliwe, daleko przed siebie tam gdzie lasy i wzgórza. Chwilę później rebelianci wpadli na jego trop przy pomocy psów, którym dano worek porzucony przez lekarza do powąchania. Pogoń trwała dalej.

Dlaczego oni są tacy zezłoszczeni?” zapytała Izabela.

Oni nie lubią nas” – powiedział ojciec, który myślał, że już udało im się umknąć zgrai.

Ale dlaczego? Przecież jesteśmy dobrzy, czyż nie?”

Tak,ale oni są innego zdania” i mówiąc to ich oczom w dolinie ukazała się grupa tropiących ich ludzi. Michel przyśpieszył kroku przedzierając się przez las. Płaskowyż zakończył się nagle i ku ich oczom ukazała się głęboka przepaść, która uniemożliwiła im dalszą ucieczkę. Cofając się nieco i oddalając od rogu klifu szukał jakiegoś wyjścia z sytuacji. Odgłosy tropiących psów stawały się coraz bardziej wyraźnie i Michel musiał szybko wpaść na jakiś pomysł. W takim razie musimy zejść w dół, choć jest tu dość stromo - postanowił. Nostradamus ułożył dłonie na skraju klifu i spuścił nogi w dół. Próbował wyczuć stopami jakiś grunt, aby postawić je i przesunąć nieco ciężaru z rąk na nogi. Na szczęście udał mu się dokładając nieludzkiego wysiłku. Izabela bardzo się bała patrząc w dół w przepaść. Niebawem tropiciele dotarli do przepaści i zobaczyli, ze Nostradamus spuścił się w dół o dwadzieścia metrów i potem znikł pod osłoną drzew i krzewów. Księżyc także skrył się a chmurami i tropiciele nie mogli już dłużej gonić ich bez jakiegokolwiek oświetlenia.

Tropiciele nawet nie próbowali tropić go tą samą drogą, ponieważ nie mogliby wziąć ze sobą psów. Jeden z nich dość dobrze znał tą okolicę i zaproponował inną drogę. Ludzie podzielili się na kilka grup. Po pewnym czasie Michel musiał wybrać między dwoma ścieżkami: jedna prowadziła do góry, a druga prowadziła w dół. Z powodu wysokich drzew nie miał zbyt dobrej orientacji, gdzie obie drogi mogą prowadzić, ale postanowił, że wybierze drogę prowadzącą w dół. Idąc obraną drogą niebawem dotarł do rozstępu na ziemi, który oddzielał od siebie dwie równiny. Grupa tropicieli wpadła na jego ślad i Michel słyszał, że byli niedaleko. Siły powoli opuszczały Nostradamusa. Pokonał on przecież nie lada dystans i nie był już w stanie uciekać w tak szybkim tępie. Niemalże czując oddechy miejscowych ludzi na swoich plecach lekarz zdecydował się, że ukryje się w grocie. Kto wie, może będzie miał nieco szczęścia?... Niestety, grupa zawziętych tropicieli nie dawała za wygraną i odkryła jego kryjówkę.

Tam są!” – wykrzyknął ktoś. Michel skulony przedzierał się powoli przez grotę i fanatycznie szukał świeczki w swojej torbie. Szybkim ruchem wyciągnął jedną i zapalił, aby szybko i bezpieczniej poruszać się w skalnej grocie i oświetlić podziemne ścieżki.

A niech to! Ogień gaśnie, gdy poruszamy się zbyt szybko” – wyszeptał. Zapalił świecę po raz kolejny i udając się w dalszą drogę nagle usłyszał za sobą krzyki. Dobry Boże, oni już tu są. Najwyraźniej szczęście wcale nam nie dopisuje tym razem – zamruczał sam do siebie. Wrogo nastawieni ludzie wdarli się do groty i szczekające psy nagle zaczęły tracić na poczuciu pewności. Stały się zdezorientowane co sprawiło, że trudniej im było tropić, jednakże ludzie nie dali za wygraną i podzielili się na mniejsze grupy. Nostradamus słyszał ich głosy, gdy zbliżali się i starał się być jeszcze ciszej. Wreszcie zobaczył tunel z płytką wodą. To była dobra okazja, aby umknąć psom tropicielskim, bo woda z pewnością rozmyje wszystkie tropy. To była dobra szansa na to, że tu całkowicie zostawią ich już w spokoju. Ojciec sprawdził najpierw, że jego córka jest dobrze przymocowana do jego pleców i wszedł w tunel gdzie stałą woda. Pomimo, iż dziewczynka miała tylko dwa lata, rozumiała powagę sytuacji i zachowywała się bardzo cicho, niczym myszka. Poziom wody zaczynał się podnosić i ojciec powoli zaczynał się martwić jednocześnie słysząc za swoimi plecami odgłosy mieszkańców miasta. Desperacko posuwał się naprzód coraz bardziej zanurzając się w wodzie, która była lodowata. To koniec, muszę zdjąć Izabel moich pleców – pomyślał, gdy woda dosięgła jej ust.

Może powinienem się poddać - ta myśl przemknęła mu przez głowę. Może oszczędzą życie mojej małej dziewczynce? Ale kto jej pomoże? Nikt nie będzie chciał dziecka magika, którego rodzina zmarła z powodu plagi. Zwłaszcza po tym, jak rodzina jej matki naopowiadała takich rzeczy.

I już nieco bezsilnie starał się przedrzeć. Nagle zapadł się grunt pod jego nogami i musiał zacząć płynąć. Michel wypowiedział krótką modlitwę i świeca zgasła padając na dno.

Niech Bóg nas chroni... Czy ci ludzie nigdy się nie poddadzą?

Płynął poprzez zdradziecką czarną dziurę i uderzył głową o skalne zawieszenie. Ku zdziwieniu oboje wciąż oddychali i ściany powoli zaczynały się rozstępować. Pojawiło się coraz więcej przestrzeni do ruchu i Michel dopłynął do podziemnego jeziora.

Zauważył, że nikt ich nie śledził i poczuł pod nogami ziemię. Z pewną trudnością ześlizgnął się i postawił śliskie stopy na podłożu.

To niesamowite Izabel, naprawdę się nam udało” – wyszeptał czując ponownie nadzieję i choć przemoczony do ostatniej nitki dotarł do brzegu, gdzie przez dłuższy czas nasłuchiwał odgłosów. Zdaje się, że tropiciele odpuścili sobie, bo w dalszym ciągu nie słyszał żadnych głosów. Po krótkim odpoczynku wyjął z torby kolejną świecę, która rozświetliła ogromne groty i tunele i Michel szybko zaczął szukać wyjścia. Wapienne ściany przeistoczyły się w labirynt. Zdaje się jakby ta grota miała z milion lat. Michel szybko odkrył, że ścian pokryte są mitycznymi rycinami zwierząt.

Nie jesteśmy pierwszymi ludźmi tej grocie, Izabel” powiedział rozglądając się wokoło. Pędzące konie, naprężone jelenie w kolorze czarnym, czerwonym, żółtym wyglądały jak żywe na ścianach. Mityczne obrazy były pełne ruchu i akcji. Okrągłe sklepienia pokryte były malowidłami o kolorze fioletowym, a czarne postacie spoglądały prosto w oczy Michela. Na ścianie widniała także ciężarna kobieta, na która wskazywała strzałka. W pewien sposób przypomniało mu to o Yolandzie i szybko odwrócił swoją głowę.

To prehistoryczne malowidła!” – wyszeptał i ponieważ był już bardzo zmęczony rozglądał się za miejscem, gdzie mógłby spędzić noc.

A psik!” Nagle kichnęła Izabel i dźwięk jej głosu rozniósł się głośnym echem.

Mam nadzieję, że nikt nas nie słyszał – pomyślał ojciec i strach ponownie przeszedł po jego ciele. Zdjął córkę z pleców i ułożył na ziemi. Nasze ubrania muszą wyschnąć na nas i tak myśląc zgasił świecę po czym oboje zapadli w głęboki sen. Michel przebudził się dość wcześnie, bo jakieś kamienie niemiłosiernie uciskały jego plecy, podczas gdy dziewczynka wciąż drzemała. O nie. To wcale nie był zły sen to rzeczywistość. Michel sięgnął po ostatnią świecę i zapalił ją. Zobaczył wodę wypływającą z skały i nalał nieco do kubka. Dziewczynka obudziła się kilka minut później i podał jej nieco wody do picia. Miał ze sobą także trochę chleba i suchego prowiantu, który zjedli na śniadanie. Ich ubrania nieco przeschły i zaczęli szukać wyjścia z groty. Najpierw Michel ponownie przełożył dziewczynkę przez plecy i zaczął szukać światła. Po godzinie w dalszym ciągu błąkał się po grocie i nie wiedząc gdzie jest wyjście, a ostatnia świeca powoli gasła. Rozglądali się wokoło gdy nagle płomień zaczął się przechylać. To dobry znak - pomyślał i udali się w kierunku wiejącego wiatru. Szybko ujrzeli promienie słońca przebijające się wśród kamieni. Przez otwór w skale widać było niebieskie niebo.

Ale tu nie ma nic o co mógłbym się przytrzymać, pomyślał zniechęcony przypatrując się skałom.

Chwilę!” Michel wyjął nóż z nadzieją, że mógłby w taki sposób stworzyć oparcie dla swoich dłoni. Wapień był wystarczająco kruchy i jego pomysł okazał się bardzo udany. Gdy udało mu się wbić nóż podciągnął się do góry i z wielkim wysiłkiem podciągnął się na powierzchnię opierając się o skały. Gwiazda rzucała silne światło na okolicę czyniąc ją dobrze widoczną. Michel powiększył nożem otwór w wapieniu i całkowicie wygrzebał się na zewnątrz. Po chwili oboje znaleźli się na polanie porośniętej trawą, a Michel szybko zlustrował okolicę niczym sowa. W zasięgu wzroku nie było ni żywego ducha i odetchnął z ulgą.

Izabele, udało się, jesteśmy bezpieczni” i tymi słowy postawił swoją córkę na ziemię. Dziewczynka wreszcie stała na swoich własnych nogach i biegła przed siebie wpatrując się w krajobraz. W zasięgu wzroku nie było żadnego domu.

Musimy się nieco odświeżyć i wyczyścić nasze ubrania” – powiedział ojciec, który podejrzewał, że nieopodal powinna być rzeka lub potok na wzgórzach. Włożył Izabelę na swoje ramiona i spacerując powoli dotarli do doliny, gdzie ujrzeli potok płynący poprzez dolinę. Woda płynąca w potoku wyglądała na czystą , dlatego zaczerpnęli nieco, aby napić się. Obmyli twarze i Michel podał córce kawałek chleba z torby, gdzie także przechowywał nieco pieniędzy – ponad trzysta franków, czyli posag De Vaudemont.

Po powinno nam wystarczyć przez kolejne lata – ustalił i zaczął zastanawiać się, jak sensownie wykorzystać te pieniądze.

Nie mogli wrócić do Agen. Najpierw muszą opuścić to miejsce, a potem miejmy nadzieję znajdą jakiś powóz, który zabierze ich do Saint Rémy. To zdaje się być dobry plan. Niedaleko rosła śliwka, a owoce były na tyle dojrzałe, że zwisały z gałęzi i były na wyciągnięcie ręki. Gdy posilili się wystarczająco poczuli wreszcie jak zmęczeni są przez tą pogoń. Izabela rozpłakała się ze szczęścia, gdy ujrzała, jak obok przelatywał motylek. Naprawdę, życie toczy się dalej. Obserwował ojciec stęskniony. Miejmy nadzieję, że to doświadczenie sprawi, że moje życie stanie się bardziej wartościowe - pomyślał. Tego dnia przemieszczali się po wzgórzach i gdy ujrzeli zachód słońca, zobaczyli mały, zubożały dom z kamienia, który był opuszczony. Wyglądało na to, że w chacie nie było żywego ducha i zdecydowali się zaznać tu odpoczynku i bezpiecznie spędzić noc. Na ziemi leżał węgiel drzewny wskazujący na to, że pewnie niedawno jacyś myśliwi wzniecili tutaj ogień. Ojciec przytulił córkę, aby chronić ją przed wiatrem, który całkowicie swobodnie dął przez ruiny i oboje przysnęli. W środku nocy wiatr stał się jeszcze bardziej intensywny i hulał w chacie. Odgłosy wiatru obudziły Nostradamusa w nocy i zanim ponownie ułożył się do snu upewnił się, że jego mała dziewczynka jest wciąż obok niego.

Następnego dnia głośne odgłosy sowy siedzącej na dachu zbudziły go ze snu, ale jego córka nie poruszyła się. “Izabelo” wyszeptał i lekko potrząsnął nią. Dlaczego ona jest taka spokojna? Pomyślał pochylając się nad nią owładnięty lekkim lękiem.

Boże, nie!”powiedział, gdy rozpoznał na jej twarzy czarne plamy. Jego słowa obudziły Izabelę i otworzyła oczy i zrozumiała, że nie czuje się dobrze. Ta kolejna konfrontacja z plagą, to już było dla niego za dużo. Coś zachwiało jego podstawą. Usiadł i przytulił swoją córkę łagodnie kołysząc ją. Następnego dnia uszło z niej życie, a wraz z nią opuściła go motywacja, aby pozostać przy życiu. Usiadł i wpatrywał się w przestrzeń, gdy nagle przed jego wewnętrznymi oczyma zaczęły pojawiać się dziwne obrazy.

Przesuń się w lewo głupku!” - wykrzyknął Bruno do swego towarzysza.

Myślałem, że zatroszczysz się siłą swojego umysłu, aby wszystko było gotowe.” - westchnął Yves. Ostatecznie przenieśli armatę do właściwego punktu i Bruno przeciągnął proch armatni, a Yves umieścił kulę na górze beczki. Chodziło o to, aby wystrzelić kulę armatnią w ziemię dokładnie przed frontem wroga tak, aby kula petentrowała powietrze na wysokości ludzi. Cała artyleria stała przygotowana na pozycjach i Generał Ney był gotowy, aby dać sygnał do ataku. Czy ci dwaj mogą się obejść bez siebie - jeden nie może przetrwać bez drugiego” – wykrzyczał francuski oficer. Nierozdzielny duet Bruno i Yeves z wielkim wysiłkiem ciągnął tą ciężką armatę ze wzgórza naprzód przez bagna. Obfity deszcz przemienił ziemię w istne błotowisko, a niebieskie mundury oficerów wyglądały jak właśnie wyjęte z błotnej kąpieli.

Ognia!” – zarządził. Francuskie armaty zagrzmiały i legiony aliantów odniosły znaczne straty. Artylerzyści przyglądali się bitwie pod Waterloo*, a cztery z dywizji przemaszerowały na wzgórze Mont aint Jean. Dwie brygady kawalerii nieprzyjaciela nieoczekiwanie uderzyły na maszerujących żołnierzy francuskich, którzy wystukali na bębnach znak szybkiego odwrotu. Zaangażowano wszystkie wolne ręce i ponownie załadowano armaty tak szybko, jak to możliwe.

Pośpiesz się, Yves, wpakuj tą kulę do środka!” Cały zapas amunicji został zużyty szybko, ale Anglicy wybijali sygnał odwrotu. Gdy trąbki zabrzmiały na znak ataku, francuska konnica pogalopowała poprzez bagna, aby zaatakować oddziały aliantów, gdy nagle niespodziewanie tysiące prusaków wybiegło z ukrycia z lasu. Całkowicie rozbili oni kogutów i, aby oszczędzić swoje życie Bruno i Yves ukryli się za armatami i w całym tym zamieszaniu wyciągnęli broń. “Chciałbym być w Prowansji” – powiedział Yves marzycielsko i w tym momencie jakiś oficer wymierzył ostrze wprost w jego oczy. Bruno nie miał okazji, aby odpowiedzieć, ponieważ w tym samym czasie zaatakował go wróg. Jego ręce i nogi przeszywały powietrze szybkimi ruchami i już tylko głowa pozostała obok przyjaciela...

Nostradamus wrócił do rzeczywiści. Po otrząśnięciu się z tych wszystkich straszliwych obrazów sennych spojrzał na ciało swej córki leżące obok otoczone ze wszystkich stron mnóstwem pcheł.

"Won stąd!”Wykrzyczał niczym szaleniec i ruszył naprzód, by je rozpędzić.

Ojciec wręcz zamarł w sobie i sam nie wiedział jak długo siedział tak w bezruchu. Rozpalił ogień i wrzucił prosto w płomienie resztki swojej córki, aby spalić jej zwłoki.

Spoczywaj w pokoju moje dziecko” – powiedział pochylając się nieco. “Dane ci było żyć krótko. Teraz muszę pogodzić się z tą stratą i pożegnać się. Życie toczy się dalej.” Po czym postawił mały krzyżyk na jej grobie wziął swoją torbę i wyruszył w drogę. Uczyniwszy kilka kroków obejrzał się za siebie ostatni raz i od tej pory lekarz wędrował przed siebie.




Rozdział 4

Pau, Nay, Loron, więcej ognia niż krwi

Opływając w chwale wielka ucieczka poprzez rzekę

On odrzucił srocze wejście, a

Pampon i Durance uwięzili go

Pewnego dnia późno w nocy rozległo się głośne stukanie do drzwi wejściowych gospody, gdzieś daleko w Pirenejach. Właściciel niechętnie otworzył drzwi, a u progu przeraziła go potwornie wyglądająca postać. Dziwny gość miał na sobie brudny czarny płaszcz z kapturem i miał długą brodę. Miał diabelskie spojrzenie i jego twarz wyglądała jak garbowana skóra.

Przykro mi, ale jest już zamknięte” – powiedział właściciel przestraszony.

Zatem dlaczego drzwi są otwarte?” zdziwił się urażony i tymi słowy rzucił mu franka i wszedł do środka.

Chcę się tu zatrzymać przez kilka dni” kontynuował podróżnik. Wygląda na to, że bez sensu jest kłócić się z nim.

Wydaje mi się, że mamy jeszcze jakiś pokój wolny” wyjąkał właściciel gospody “jednakże czy może mi Pan powiedzieć Pana nazwisko?”

Możesz na mnie mówić Dyskutor” – odpowiedział i właściciel pokazał mu jego pokój.

Chciałbym napić się czegoś i coś zjeść zanim udam się spać” – powiedział gość i po raz kolejny włożył franka w jego dłoń.

Z pewnością jest wspaniałomyślny ze swoimi pieniędzmi – pomyślał gospodarz i szybko postawił przed nim dzban piwa, a następnie pośpiesznie udał się do kuchni, aby przygotować jedzenie. Po chwili zaserwował swojemu zadziwiającemu gościowi ciepłą bryje. Gospodarz będąc nie w sosie chciał odejść i pójść spać, ale pomyślał, że lepiej będzie, jeśli zostanie on, aż gość skończy posiłek.

Panie Dyskutor, czy widział pan to piękne niebo? Nawet w górach to niesamowicie rzadkie widzieć tak wiele gwiazd na niebiosach.”

Nie zauważyłem ich” odpowiedział jego gość ze stoickim spokojem i kontynuował jedzenie.

Nawet można zobaczyć planetę Mars na niebie” – kontynuował gospodarz.

Gołym okiem?”

Oczywiście, a jakby inaczej?”

Przez lunetę!” – odpowiedział gość ocierając swoje usta i wypijając piwo jednym haustem.

Nigdy o czymś takim nie słyszałem” – wyjąkał właściciel.

Miałem kiedyś taką” – odpowiedział gość, który właśnie skończył swoje jedzenie i przygotowywał się do snu.

Zatem życzę dobrej nocy i proszę wybacz mi, że początkowo nie chciałem cię wpuścić” – powiedział gospodarz, czując, że gość nie jest groźny. Dyskutor udał się do swego pokoju i powiesił swój płaszcz na wieszaku. Następnie przeszedł się w kierunku zamkniętego okna ciężkim krokiem. Otworzył okiennice i rzucił okiem na to nadzwyczajne niebo. Rzeczywiście dzisiejszej nocy można było oglądać Marsa gołym okiem.

Ludzie przychodzą i ludzie odchodzą, ale gwiazdy i planety pozostają – pomyślał patrząc na mieniącą się Spicę. Dawno temu dziadek rozmawiał z nim o niebie. Zamyślony Michel zdjął swoja torbę z ramion, włożył ją bezpiecznie pod poduszkę i położył się do piętrowego łóżka.

W myślach planował, że uda się w góry i wyglądał przez okno. Po chwili zauważył wzrastający Księżyc i podróżujący doktor patrzył na planetę macierzyńskiego uczucia i niepewności. Księżyc stawał się większy i wyglądało, jakby chciał stać w centrum uwagi. Michel powoli wchodził w trans. Niezauważalnie przestrzeń wokoło niego stawała się biała i gdziekolwiek nie patrzył widział księżyc.

Nagle zdał sobie sprawę, że wcale nie leżał już w swoim łóżku, ale podróżował w przestrzeni. Obrócił się wokoło i szukał wzrokiem przyjaznej Ziemi, ale była bardzo daleko. Zaczął panikować ze względu na ogromną pustą przestrzeń wokoło niego, po czym wrócił do swego łóżka z hukiem. Zalany zimnym potem zrozumiał, że doświadczył bycia poza ciałem, co było dla niego bardzo nieprzyjemne.

Myślę, że na chwilę zawisnę na Ziemi przez chwilę – pomyślał. Następnego poranka udał się na przechadzkę, aby zaczerpnąć świeżego powietrza i zauważył k swojemu wielkiemu zdziwieniu, że spadły mu klapki z oczu. Cały świat nagle stał otworem i był jakby “nagi”. Niegdyś cienka warstwa powietrza wypełniona jest teraz mnóstwem pomysłów, które tworzyły świat materialny.

Pomysły te powstały poza stałą materią i w obu atmosferach czas stał się fenomenem złożonym z trzech dymensji. To była cudowna wzajemna kreacja, cud tworzenia. Odsłoniła się przed nim nieskończona ilość przypadków i efektów i z powodu wielu impulsów spacerował niczym pijany po ścieżce górskiej. Wygląda na to, jakby jego ciało przyczynowe stało się funkcjonalnym.

Przypomniał sobie teraz słowa Hermesa: Zanim Księżyc zakończył fazę wzrostu twoja drzemiąca wiedza zostanie przebudzona, ale najpierw Czarna Śmierć pokieruje cię w ramiona zemsty.

Ale oznacza to, że moja rodzina poświęciła się dla mnie. To właśnie to co zowią nagą prawdą – prawda, która jest nie do zniesienia dla człowieka? i w tym momencie Michel krzyknął w bólu z powodu tej prawdy.

Czy Bóg jest miłosierny? – stęknął. A jeśli moja rodzina po prostu posłużyła jako zastaw w tej grze, czy ja zatem jestem? W takim razie jesteśmy jak marionetki w tej grze. Przez chwilę poczuł się zły na Wielkiego Stwórcę.

Ale kim że jestem ja, aby się na niego złościć? – dotarło do niego szybko. Jestem jedynie nieważnym ogniwem w łańcuchu i jego nienawiść powili znikła.

Zagram moją rolę i zbiorę żniwo, tak jak posiałem – zdecydował. Zdeterminowany prorok wdrapał się na szczyt góry. Jego szósty zmysł przerastał krótkie potoki przekazu, które wciąż zmieniały swą naturę i nie mógł już na nich bazować.

Pozwolił sobie zmienić kierunek i wrócił do sterczącego klifu, aby zobaczyć piękny krajobraz, który rozciągał się na północ od miasta Pau, ale znowu wpadł na falę przekazu: Pau, Nay, Loron, więcej ognia niż krwi. Pampon, Durance uwięzili chwałę. Niestety przekaz został przerwany przez nowe symbole i obrazy, które sprawiały, że stawał się chwiejny.

Zamierzam się ponownie nauczyć chodzić, zdecydował się zdziwiony.

Następnego dnia Nostradamus opuścił Pireneje i podążył do miasta Pau, aby wywiedzieć się czegoś o imionach Pampon i Durance w hali miejskiej. Miejscowe władze oficjalnie przyjęły go w swoim biurze i kudłaty lekarz pokazał im tytuł doktorski, aby czuć się bezpiecznie.

Przykro mi, ale niestety nie mogę panu pomóc w pana poszukiwaniu” – powiedział urzędnik. “Może burmistrz słyszał te nazwiska. Proszę począć na chwilę.” Michel usiadł w poczekalni, gdzie ktoś przygotowywał posąg z gliny. Doktor przyglądał się posągowi z daleka, ale niebawem pochylił się nad artystą, aby go zagabnąć.

Co to za posąg?” - zapytał.

Najświętsza Maryja Panna” - odpowiedział bez wzruszenia.

A z czego będzie odlew?”

Z brązu.” Michel usiadł z powrotem na ławce i po chwili poczuł się nieswojo z powodu tej posłusznej egzekucji posągu Maryi Dziewicy. W końcu wstał bez sił i podszedł do przodu.

W tym wypadku posąg wygląda bardziej jak diabeł niż Święta Maryja Panna” – zanegował i tym samym rzeźbiarz poczuł się obrażony.

Muszę zgłosić Twój obraźliwy komentarz” – odburknął, ale Michel nie sprzeczał się i pozostał chłodny wobec jego słów.

Pampon i Durance” – powiedział myśląc z trudem “te słowa są podobne do nazwy rzeki. Ale poszukam w naszych archiwach. Przyjdź proszę w przyszłym tygodniu i być może będę miał więcej informacji dla ciebie.”

W tym tygodniu Michel nagle został zatrzymany w hali miejskiej pod pozorem obrazy Boga i Nostradamus miał zgłosić się przed sądem. W sądzie przyznał, że uczynił krytyczny komentarz względem artysty, ale bronił się faktem, że komentarz ten dotyczy jedynie ignorancji artysty, a nie Maryi Dziewicy.

Czy masz świadka?” – zapytał sędzia.

Niestety nie mam!”

Zatem twój argument nie m potwierdzenia. Zatem skazuję cię na tydzień odosobnienia w więzieniu w Nay i jest to miłosierny wyrok.” Po odczytaniu wyroku odprowadzono Michela w kajdankach. Jak się okazał areszt w Nay obecnie ulegał renowacji dlatego przemieszczono więźnia do Loron.

Jak dotąd nigdy nie zamknąłem tu naukowca” – powiedział strażnik.

Lepiej podaj mi trochę wody i chleb zanim odejdę” – odpowiedział oschło Michel, a strażnik zaśmiał się.

W przeciągu trzech dni Pampon przybędzie, aby mnie ocalić i stracisz poczucie humoru.”

Humor nie jest moją silną stroną, ale czy mogę zapytać jaka masz na imię?”

Durance!”

Gdy zrozumiał, uczony spacerował wzdłuż leśnej ścieżki gdzieś w Charente myśląc o symbolicznym znaczeniu wiadomości, które otrzymał z góry.

A może by połączyć te informacje z astrologią – pomyślał. Muszę potrafić dobrze przepowiedzieć daty wydarzeń w przeciągu jednego lub dwóch dni. i już miał się skulić, aby zapisać swoje myśli, gdy drzewo powiedziało mu nagle, że jedno z jego dzieci niebawem upadnie. Dla własnego bezpieczeństwa uczynił krok w bok gdy jedno z drzew laskowych.

Czy chcesz mnie zainspirować?” - zapytał. Po ominięciu przeszkody zrozumiał, że ta przepowiednia się sprawdziła i sam ze sobą kłócił się odnośnie jej czystości i porównywał je do poprzednich przesłań.

Krótkie przepowiednie pokazują przepływ energii – odkrył, ale aby odkryć symbolizm potrzebuję więcej wiedzy na ten temat. Szkoda, że nie spisywałem moich snów w młodości. Od teraz będę spisywał wszystkie przepowiednie w protokole i czasem powiązywał je ze sobą.

Michel podróżował przez pewien czas słyszał od podróżującego handlarza, że klasztor w pobliskim przybrzeżnym mieście Fécamp w Normandii ma miłą noclegownię dla gości. Tutejsi mnisi są bardzo współczujący i wygląd na to, że to dobre miejsce, aby się tu zatrzymać.

Postanowił posłuchać ich rad i udał się do klasztoru, który znajdował się na końcu klifu wapiennego. Rządził tu zakon Benedyktynów i bracia przestrzegali zasad duchowego nauczyciela z iV wieku przed narodzeniem Chrystusa. Nostradamus demonstracyjnie rzucił swój bagaż na ziemię i podszedł do niego brat Mabillon i zapytał go, w czym może u pomóc.

Chciałbym się tu zatrzymać na jakiś czas” – odpowiedział gość. Grupa mnichów ubranych w czarne bity powoli zbliżyła się do niego.

W porządku, jednakże oczekujemy od naszych gości, aby szczegółowo postrzegali naszych zasad. innymi słowy chcemy, aby spali, jedli i pracowali razem z nami.”

Zgadzam się. Ja także potrzebuję pewnej rutyny.” – odpowiedział ucieszony Michel.

Nie myśl, że to będzie łatwe.” – skomentował mnich. “Wszyscy powinni pracować ciężko od siódmej rano do pół do ósmej wieczorem. Po pracy wszyscy powinni uczęszczać na wykłady. O każdej pełnej godzinie odmawiana jest modlitwa i oczywiście wszystkie te czynności wykonujemy siedem dni w tygodniu. Śniadanie jest o szóstej.”

Doskonale!”

W przeciągu dnia możesz sobie wybrać swoje aktywności” – odpowiedział mnich. Benoit Mabillon przydzielił mu pokój i zaprosił go na nabożeństwo o dwunastej. Późnym wieczorem był czas wolny i Michel mógł poznać drugą stronę Mabillonu. Benoit okazał się być zabawnym mnichem z tendencjami do sprzeczek.

Nasz nauczyciel Benedictus unikał ziemskiego bogactwa i uciech.” – mówił. “Oczywiście my także, ale także powinieneś posmakować moich ziół. Dodaję do nich sporą ilość alkoholu.

Nie mogę się doczekać...” Gdy dotarli do jego pokoi Benedictine z radością podał Michelowi szklaneczkę domowego trunku.

To doskonały napój” – powiedział gość i wypił do dna.

Też tak sądzę. Dołączyłem do niego dwadzieścia siedem roślin i ziół z różnych miejsc na świecie.” – odpowiedział dumnie Benoit.

To bardzo bogaty wywar. Chciałbym się od ciebie uczyć. Być może mógłbym użyć twojej wiedzy o ziołach w mojej praktyce lekarskiej.

Chętnie. Jutro o zachodzie słońca możesz przybyć i rozejrzeć się po mojej kuchni. Modlimy się za cały świat, nie tylko za nas. W taki sam sposób dzielimy się naszą wiedzą.”

Benit stopniowo uczył swojego przyjaciela rozróżniać i wykorzystywać zioła i Michel pomógł mu rozszyfrować stare style piśmienne.

Popatrz tu mamy tekst o astrologii. To twoja dziedzina.” – powiedział Benoit, gdy przeszukiwał zbiór książek. W dobrym momencie poznał tego mnicha o wielkim sercu. Po strasznym okresie w jego życiu lekarz zaczął leczyć w magiczny sposób odżywać. Zdecydował się pozostać i trzymać się ściśle zasad klasztornych do końca zimy.

W wolnym czasie w południe Michel siedział wysoko na klifie patrząc się na horyzont Oceanu Atlantyckiego. Brytyjskie wybrzeże wcale nie było aż tak bardzo oddalone.

Wiedział, że fascynujące miasto Londyn musi być gdzieś tam za horyzontem. Ale nie dało się go zobaczyć, tylko fale, które wciąż dryfowały w Cieśninie Kaletańskiej. Jego uwagę przyciągnęły piszczące mewy. Podążali oni za łodziami rybackimi i zapuszczali swoje sieci. Nagle Michel otrzymał kolejne przesłanie z Anglii. Smutne wydarzenie miało nadejść i spustoszyć wyspę. Ale dlaczego? Tego jeszcze nie wiedział. W dokumencie zapisanym przez Benoita sprawdził tablice astrologiczne.

Nagle do obserwatora dotarło kolejne przesłanie bezpośrednio z Anglii. Smutne wydarzenie nadejdzie i przejdzie przez kraj. Ale co? Nie wiedział jeszcze. W dokumencie pożyczonym od Benoita zobaczył tablice astrologiczne.

Obecna pozycja gwiazd i planet nie powtórzy się do roku 1666, przeliczył, a wiatr przetrząsał strony. Trzymając swoje pióro w dłoni ponownie pomyślał o nadchodzącym zagrożeniu, które w dalszym ciągu było niepewne.

Muszę zakupić odpowiednie przyrządy pomiarowe, ponieważ przeliczając w taki sposób ramy czasowe są bardzo szerokie.

Następnie zapisał swoje pomysły i obok dodał obliczenia w postaci kodu.

Jeśli dostałoby się to do rąk religijnych prześladowców bez jakiegokolwiek zakodowania mógłbym mieć nie lada problemy. Już przerabiałem tą lekcję.

Tej nocy wrócił do łóżka w pełni zadowolony. Zanim rozpoczął wychwalanie nagle przebudził się ze snu. Przynajmniej to st to o czym pomyślał.

Pali się!’ – wykrzyknął ktoś i chmury dymu przemieszczały się po jego pokoju. Michel patrzył na to, wypadł z łóżka, podniósł się i pobiegł w dół schodów. Cały parter był ogarnięty płomieniami i wyglądał na to, że nie da się ugasić ognia.

izabelo, gdzie jesteś – krzyczał Michel i powoli dotarło do niego, że przecież, jego córka już nie żyje. Na parterze widać było palący się piec i ledwo widoczny poprzez smugi gęstego dymu. Było dość ciepło. Na podłodze leżało wiele porozrzucanych rzeczy.

To nie jest klasztor tylko piekarnia – uświadomił sobie Michel. Wielkie płomienie ognia nagle przemieszczały się w jego stronę i przerwały jego ciąg myślowy. Gdy uciekał przed siebie zobaczył poprzez swoje automatyczne zachowanie i dziwił się , że to ciało we śnie mogłoby ulec spaleniu. Odważnie odwrócił się i włożył swoją dłoń do ognia.

Ach! Wykrzyknął z bólu i uciekł w bok.

W dalszym ciągu uważam że to sen – powiedział. Wielki przestwór płomieni rozciągał się do innych budynków i Nostradamus przyglądał się im z bezpiecznej odległości. Był bardzo zdziwiony, gdy zauważył, że tu miasto kończyło się Poprzez piekarnię był niesamowity most, który uważał, ze pamiętał ze zdjęć. To był most miejski w Londynie.

Nie stój tak! Chodź i pomóż nam!” – wykrzyknął nagle anglik.

Nie mam problemów ze zrozumieniem go pomyślał zdziwiony Michel. Myślę, że we śnie ludzie porozumiewają się językiem serca.

Ale Francuski obserwator nie zauważył pomocy. Był podróżnikiem w czasie, a nie Londyńczykiem. Ogień ogarniał szybko drewniane domy na brzegu oceanu i lekko płonące przedmioty zostały zmagazynowane. Strażacy weszli do akcji, ale wcześniejsze straty w postaci zniszczenia pojemnika z wodą nieopodal starego mostu doprowadziły do odcięcia od wody. W taki sposób nie było łatwe zagaszenie ognia.

Ne kończący się wiatr wiał wprost roznoasząc ogień i ławki przy rzecznew wielu dzielnicach miejskich zostały całkowicie zniszczone. Podróżnik przemieszczał się w czasie za oceanem płomieni podążając do centrum miasta, gdzie bogaci sąsiedzi byli zagrożeni.

Strażacy zaczęli niszczyć przyległe domy z powodu braku wody, aby zapobiec rozprzestrzenianiu się ognia. W końcu ponad połowa miasta spowiły chmury płomieni i cudowna katedra Sain Paul została zburzona. Wiatr gasił płomienie i największy pożar w historii ludzkości powoli wygasał. Stare centrum Londynu pływało w dymie*.

Rok później w Strasburgu.

Wokoło było wiele psów i kotów i Nostradamus, który ciągle pałętał się wokoło wszedł do pomieszczenia, gdzie ludzie grali jakieś piosenki. Pracownik roznosił piwo w rytm muzyki i śpiewał z całych sił: „Pijany, szalony i głupi. Krzyczałem do mojego piwa i piłem z René. Wypiłem beczkę z Renaud.” Przygnębiony wdowiec nie mógł wydusić z siebie uśmiechu widząc tak wiele wdzięku w twarzach wokoło. Muzycy grali na różnych instrumentach - organy, flet i saksofon. Następną pieśń wojenną zagrano na przy akompaniamencie tamburyna.

Może napijmy się jeszcze” - zawołał ktoś. Michel usiadł przy stole dołączając do ludzi, którym ciężko było znosić odpady produkcji napojów alkoholowych i solidarnie zamówił duże piwo. Zapowiedziano nową piosenkę: Spragnione Dźwięki. Po godzinie lub jakoś tak zmienił się rodzaj muzyki. Wiolonczela stopniowo przeniosła uwagę w zachwyt i dźwięki zaczęły być parne.

Pewnego dnia ukazała się kobieta lekkich obyczajów i zaczęła uwodzić męskich gości. Mężczyźni rzucali na nią spojrzenie z ukosa, ale Michel pomimo iż siedział z nimi był zimny, spokojny i zrównoważony, kiedy reszta była podniecona. To go mało interesowało. Z drugiej strony baru zobaczył dystyngowanego mężczyznę, którego zrozumiał, że poznał.

Ten staruszek z siwymi włosami nosił beret i dyskutował ze swoim towarzyszem – młodym arystokratą. Niestety nie dało się dokładnie widzieć ich twarzy w rozproszonym świetle i ku zdziwieniu zdecydował się przyjrzeć bliżej. Gdy podszedł bliżej w dalszym ciągu nie był pewny, kto to był, aż stary człowiek nagle spojrzał na niego. Wówczas go rozpoznał.

Czego tu chcesz?” - zapytał mężczyzna.

Wydaje mi się, że jesteś Erasmus!” - zapytał Michel. Holenderski naukowiec był miło zaskoczony.

Miło, że mnie poznałeś. A kim ty jesteś?”

Nazywam się Doktor Nostradamus.” To zabawne – pomyślał w tym samym czasie wielki myśliciel ma piszczący cienki głos.

Erasmus spojrzał na niego w zamyśleniu, ale nie rozpoznał jego imienia.

To Markiz De Florenville” - przedstawił się swojemu towarzyszowi.

Usiądź proszę” - powiedział markiz. Michel podziękował i usiadł obok.

Aha! Teraz sobie przypominam” - wykrzyczał Erasmus.“Zdaje się, że słyszałem już o tobie podczas jednej z moich podróży do Włoszech. Czy ty jesteś tym lekarzem, który uratował życie papieżowi radząc mu, aby zamknął się w odosobnieniu, gdy wybuchła plaga?”

Tak, to właśnie ja. A ja miałem okazję podziwiać twój portret w domu Juliusa Scaligera.”

Oh, Scalinger” - westchnął Erasmus - „W dalszym ciągu muszę odpisać mu na jego list.” Właśnie rozpoczęła się konwersacja między tymi dwoma naukowcami, gdy dwie panie, które uprzyjemniały czas podeszły do ich stołu. Zauważyły grubiańskiego Nostradamusa próbowały przypodobać się mu. Wolne kobiety bezczelnie przysiadły się zaczęły głaskać jego brodę. Ludzie wokoło gapili się n to niesamowite zajście.

Widocznie jesteś atrakcyjny” - zażartował De Florenville, ale były wybawiciel od plagi patrzył na siebie. Kobiety całowały jego czoło i prowokacyjnie wkładały swoje piersi w jego twarz. Jedynie można było słyszeć wiolonczelę i wszyscy napięciu siedzieli na szpilkach.

Michel praktykował ascezę i nie miał zamiaru poddawać się pod żadnym napastliwym potrzebom. Wyszeptał im coś do ucha, a usłyszawszy to kobiety pobiegły przed siebie krzycząc w przerażeniu. Ludzie zamilkli i zapadła bolesna cisza w miejscu, gdzie jeszcze przed chwilą było gwarno. Właściciel szybko nakazał muzykantom grać dalej i do pomieszczeń powróciła zabawowa atmosfera.

Co u diabła powiedziałeś tym kobietom?” - zapytali Erasmus i De Florenville bardzo poważnie.

Powiedziałem im, że zginął w przeciągu tygodnia na poważną chorobę” - odpowiedział ich towarzysz. Erasmus wybuchnął śmiechem.

Nic nie jest tak pikantne jak traktowanie śmiesznych rzeczy z tak poważnym wyrazem twarzy. Nikt nie zauważył, że to żart.”

To nie był żart” - wyjaśnił Michel. Markiz był zszokowany słysząc to i spojrzał na to zupełnie bezbarwnie.

Naprawdę nie powinieneś tego robić jako lekarz. To co powiedziałeś nie jest diagnozą ale złorzeczenie.”

To nie jest złorzeczenie, to przepowiednia, która się spełni. Ja tylko mówię prawdę” - odpowiedział prorok.

Naprawdę? Chrześcijaństwo zabrania takich praktyk” - zauważył De Florenville.

Zatem chciałbym ci przytoczyć następujący fragment z biblii panie markizie! W księdze Joela powiedziano, że Bóg obdarował ludzi darami głębokiego widzenia i przepowiadania przyszłości. W Amos powiedziano, że Bóg pokazał swoje decyzje profetom. Deuteronomium napisano, że Bóg potępił wszystkie formy praktyk okultystycznych za wyjątkiem astrologii. W Liście do Hebrajczyków powiedział, że wszystko jest otwarte i oczywiste. Czy chcesz, abym kontynuował panie markizie?” Zarozumiały głupek zamilkł.

Mam wizje od samego dzieciństwa. Także studiowałem astrologię” - powiedział Michel. Markiz miał nadzieję na krytycyzm ze strony swego uczonego przyjaciela Erasmusa, ale ten pozostał niewzruszony.

Nie potrafię powiedzieć nic na ten temat” - powiedział. „Nie mam takich zdolności, aby przewidywać przyszłość i mogę mówić tylko o moich osobistych doświadczeniach.” - De Florenville patrzył przed siebie surowym wzrokiem.

Wreszcie ktoś o otwartym umyśle” - powiedział lekarz.

Kobiety mają nosa do religijnych spraw” - powiedział Erasmus” - ponieważ one to cieszą się sympatią wśród cywilizowanych ludzi i mogą oczyścić swoje serca z problemów małżeńskich.”

Hm, nie zamierzam mieć żadnej przyjemności z kobietą” - powiedział Michel - „to wszystko gawędzenie!”

Te kobiety niewłaściwie cię osądziły. Jesteś wyjątkiem od zasady, ale nie najgorszym przypadkiem. Gdzie udały się te upadłe kobiety?” - zapytał Erasmus. Kobiety wróciły i dobrze się bawiły, ale nie podeszły bliżej do ich stolika.

ignorancja jest szczęściem” - kontynuował humanista. „Zwykły komentarz jest wszystkim i sprawia, że stają się szczęśliwe i dzielą się swoim szczęściem z wieloma.” Dyskusja zmieniła kierunek. Myśliciel z Rotterdamu stał się siedemdziesięciolatkiem i przygłuchy z powodu swojego podeszłego wieku. Średnia wieku to trzydzieści pięć. Także powiedział lekarzowi, że znajdował się w drodze do Bazel.

Zatem jesteś w Strasburgu tylko przelotem?” - zasugerował Michel.

Nie do końca. Jutro w hali miejskiej zostanę odznaczony za mój całokształt twórczości humanistycznej. Także znam pana De Florenville z naszego kółka naukowca humanistycznego Jacoba Wimpfelinga, z którym miałem już przyjemność prowadzić wiele dyskusji.”

Strasbourg stał się ważnym centrum sztuki literackiej z powodu Wimpfeling” - poinformował De Florenville.

Na pewno, a oto jak się poznaliśmy” - zgodził się Erasmus. „Odkąd pamiętam byliśmy w kontakcie i pan De Florenville jest moim ulubionym gospodarzem, u którego chętnie się zatrzymuje ilekroć zwiedzam miasto.” Trzej przyjaciele dyskutowali do końca wieczoru. W końcu właściciel powiedział gościom, że niedługo będzie zamykał lokal i mają ostatnie chwile, aby dopić piwo. Opuściwszy gospodę pożegnali się pod przejrzystym niebem. Starożytny Holender dodał, że chciałby spotkać się jeszcze kiedyś z lekarzem-profetą.

Widzę jedynie małe szanse na ponowne spotkanie” - powiedział Michel. Przewidział, że tego lata Erasmus opuści ten świat. Stary humanista zrozumiał tą sugestię i przełknął ta po czym uścisnęli sobie dłonie. Niespodziewanie De Florenville zaprosił swojego nowego znajomego, aby pozostał z nim w zamku. Nostradamus nie miał żadnych obowiązków i zaakceptował to zaproszenie. Przecież był na ziemi po to, aby doświadczać życia.

Tydzień później prorok podróżując w wytwornym powozie udawał się w drogę do Château De Florenville w Lorraine – regionie niedaleko Sztrasburga. Trochę to trwało zanim woźnica odnalazł je. Pałac położony był w odległym ciemnym lesie. Przy wejściu do kolosalnej posiadłości znajdowała się gospoda, gdzie zaanonsował swoje przybycie. Strażnik otworzył wąskie wrota bez pytań i pozwolono wjechać oczekiwanemu gościowi na dziedziniec. Kilka minut później zamek stawał się widoczny poprzez drzewa. Znajdował się on na wyspie, która była otoczona fosą. Powóz przejechał przez most zwodzony i zatrzymał się przy schodach wiodących to zamku. Na spotkanie wyszedł mu De Florenville.

Doktorze Nostradamus, jak się cieszę, że jest pan tutaj” - powiedział udawanym tonem. „Widocznie wciąż bolało go, że upokorzył markiza przed Erasmusem.

Może przejdziemy się nieco w ogrodzie i pogawędzimy?”- zasugerował.

Jego gość był gotowy, aby rozprostować nogi i przystał na tą propozycję. Tymczasem De Florenville sprawdził, czy wszystko w porządku i zaprowadził go do labiryntu zrobionego z żywopłotów z buku.

To miejsce jest cudowne” - powiedział Michel. Gdy markiz dziękował za ten komplement wredny mały pomysł przyszedł mu do głowy i jego umysł dał się ponieść wiatrowi.

Będę miał tu dobrą zabawę z tym jasnowidzem – pomyślał chytrze. Zdemaskuję go w obecności moich gości. Potem panowie przeszli się przez labirynt, gdzie ustawiono pośrodku mały posąg Marko Polo, który był także jednocześnie punktem końcowym. Następnie udali się poprzez obrotowe drzwi do ogrodu owocowego, gdzie rosły różne drzewa owocowe. De Florenville pokazał mu ogród warzywny z wszystkimi rodzajami egzotycznych roślin. Nieopodal znajdowały się jakieś szopy ze świniami i w jednej z nich czarna i biała świnia.

Doktorze Nostradamus” - zwrócił się nagle gospodarz dumnie „mówi się, że jesteś jasnowidzem. Czy możesz mi przepowiedzieć, która z tych świnek będzie podana dziś wieczorem na kolację? Masz moje słowo, że nie powiem o tym ani słowem mojemu kucharzowi.” To pachnie mi podstępem - pomyślał Michel, ale odpowiedział wahania: Dziś na kolację zjemy czarną, ponieważ wilk zje tą białą.”

W drodze powrotnej do zamku De Florenville od razu złamał słowo i niezwłocznie powiadomił służby w kuchni. Nakazał kucharzowi zabić białą świnię na kolację. Kucharz ubił wybraną świnię i położył ją na rożen. Ponieważ był zajęty w kuchni, zawołał swoją pomoc kuchenną. “Grenouille, przynieś mi trochę ziół z ogrodu!” i nie uzyskując żadnej odpowiedzi zaczął się rozglądać, gdzie jest chłopiec. Grenouille nigdzie nie było, dlatego musiał się sam zatroszczyć o zioła. Właśnie w tym momencie wilk podszedł i wlazł przez otwartą kuchnię. Schwytał zębami świnię i pożarł mięso. Gdy kucharz wrócił i zobaczył co się stało bardzo się zmartwił i zdecydował się nie mówić o tym swemu panu. Szybko zabił czarną świnię i przygotował kolację. W tym czasie ważni goście prowadzili konwersacje w pokoju dziennym.

¨Czy czytałeś już kiedyś jakieś dzieła Wimpfelinga? - zapytał arystokrata.

Nie, zajmowałem się głównie pracami naukowymi” - odpowiedział Michel.

Zatem polecam ci jego dzieła....”

Dziękuję, posłucham twojej rady” - odpowiedział uprzejmie. Markiz przywitał swoich gości i zaprosił ich, aby zasiedli do stołu. Podczas kilku pierwszych rund dyskutowano niemalże o wszystkim.

Aby osiągnąć wymaganą głębię piękna wieczoru chciałbym przytoczyć słowa mojego przyjaciela Erasmusa: Prawdziwe szczęście istnieje jedynie jako iluzja, jaką tworzymy my. Jednakże doskonale rozumiem jego motto. Chciałbym coś do tego dodać. Dzisiejszej nocy pozwólmy sobie marzyć i być głupkami, ponieważ niebawem kucharz poda nam przysmaki na półmisku. To przybliży nam prawdziwe szczęście. Mówiąc o marzeniach chciałbym zwrócić wasza uwagę na fakt, że mamy tu proroka między nami.” Gości spojrzeli po sobie w zdziwieniu nie wiedząc o czym mówił gospodarz. Michel w dalszym ciągu spokojnie siedział, wiedział bardzo dobrze, co zamierzał De Florenville próbując uczynić z niego głupka dzisiejszej nocy.

To pan Nostradamus” - powiedział donośnym głosem. Arystokraci byli już w sile wieku i zauważając jego krytycyzm w głosie z powątpiewaniem patrzyli na lekarza.

Dzisiejszego wieczoru mój gość uczynił przepowiednię dotyczącą naszego głównego dania. Osobiście nie wierze w takie proroctwa, ale powinniśmy się przekonać czy ma racje, czy też nie. Ponownie kluczowe pytanie brzmi: Panie Nostradamus: czy dzisiejszego wieczoru kucharz zaserwuje biała czy czarną świnię?”

To będzie czarna świnia” - w dalszym ciągu obstawał przy swojej opinii Michel. Markiz nakazał kucharzowi, aby postawił na stół danie główne. Nadszedł oczekiwany moment i kucharz podniósł pokrywę tacy na które znajdowało się jedzenie. Ku swojemu zdziwieniu markiz ujrzał pod nią czarną świnię.

Czy to jest biała świnia upieczona na czarno?” - zapytał desperacko gospodarz, ale kucharz przyznał się do błędu i powiedział, że rzeczywiście była to czarna świnia, ponieważ białą zjadł wilk. Ludzie roześmieli się i markiz tym samym zrobił z siebie głupka. Nie patrzył na swego gościa, który uzyskał owację od gości zabranych dzisiejszego wieczoru.

Lekarz chętnie odpoczywał w zamku kilka tygodni i cieszył się odwiedzinami, aż jego gospodarz nie mógł wytrzymać już dłużej jego obecności i nakazał mu opuścić to miejsce. Następnego dnia lekarz wyjechał z zamku bez pożegnania.

Po tym luksusie i ekstrawagancji przyszedł czas na pewne oczyszczenie i Nostradamus postanowił udać się w góry. Poszedł w Alpy, aby rozkoszować się ich czystym górskim powietrzem. Majestatyczna natura Szwajcarskiej Konfederacji była dobrym doświadczeniem i zrozumiał, że jego serce doświadcza wciąż więcej i więcej. Jego wgląd także uległ poszerzeniu. Wzrost był bolesny i czasem trudny ponieważ cierpienie i radość często idą w parze. “Dlaczego tak jest, że ludzie muszą cierpieć zanim zaczną się cieszyć?” - zapytał Michel głośnym głosem, gdy przechodził obok górskiego jezioro, ale jezioro milczało.

Oh, myślę, że wiem. Przetraciliśmy nasze talenty naszej młodości i teraz musimy walczyć, aby ponownie odtworzyć naszą jakość.

Bogowie Wzgórz powiedzcie mi, dlaczego dziecko w dalszym ciągu czuje się jednością ze wszystkim z dala od raju?” Ale góry nie zdradzają swoich sekretów i człowiek ma jedynie swoje ego, aby wyjaśnić mistyczność życia. W jakiś sposób poczuł się zazdrosny o rośliny i zwierzęta, które mogą lepiej służyć Stwórcy poprzez to, że po prostu są kim są. Ale pogodził się z myślą, że jakoś jest jedynie jakością, jeśli jest to tworzenie własnego siebie. Żarliwie pragnął pewnego dnia obserwować nagą prawdę wzmacniając własną siłę. Powoli zaczął cieszyć się życiem i każdy fragment gór opiewał ich cenność. Wchodził na każdy szczyt, aby oczyścić swój umysł i pooglądać piękną panoramę. W pewnym punkcie przeszedł rzekę Rone w Wallis. “Teraz już wiem, gdzie mnie to doprowadziło” - pomyślał. Michel poszerzył horyzonty swoich duchowych perspektyw i dotarł do Włoszech. W przyjemnym nastroju kontynuował swoją podróż do kraju Silnego Kościoła. Kilka tygodni później w sąsiedztwie Perugii podszedł do grupy mnichów w przełęczy. Na podstawie ich aparycji mógł powiedzieć, że byli franciszkanami. Mnisi odziani byli w szare habity i należeli do zakonu świętego Franciszka z Asyżu, który odrzucał ubóstwo jako środek na drodze, aby dotrzeć do Boga. Gdy podeszli bliżej francuz odsunął się, aby mogli przejść i z respektem pochylił głowę. Koniuszkiem oka zobaczył jednego z franciszkanów i spontanicznie wyraził swój zachwyt. Ukląkł i pochylił swoją głowę do stóp zdziwionego mnicha. Michel był prowadzony swą własną pobożnością i zrozumiał, że spotkał swojego przełożonego.

Powstań, nie jestem nikim wyjątkowym” - odpowiedział młody mnich, ale profeta widział, to kryształowo piękno kroczące przed nim.

Mogę jedynie wykazać moją czołobitność tobie Wasza Świątobliwość.” Kiedyś byłeś zwykłym świniarzem, teraz jesteś zwykłym mnichem, ale pewnego dnia twoje imię będzie świeciło złotymi literami na najwyższym miejscu w katedrze Saint Peter w Rzymie. Jesteś przyszłym Papieżem Sixtusem V.” Zdziwiony mnich spojrzał na swoich braci pytająco, ale nie wdzieli oni co o tym myśleć.”

Wiele dróg prowadzi do Rzymu, mój drogi przyjacielu. Niech Bóg ma nas wszystkich w swojej opiece.” - powiedział i Franciszkanie kontynuowali swój pochód. Po samoudręczeniu podróżnik znalazł schronienie w pobliskim mieście – Wenecji. Zmiana krajobrazu nie mogła mu zaszkodzić. Miasto przeżywało swój Złoty Wiek i powoli traciło swój splendor. Niemniej jednak Michel bardzo chciał zobaczyć największy port zachodniego świata. To miasto gdzie dorastali znani żeglarze Marko Polo i Kolumb. Ten ostatni odkrył Amerykę.

Mała łódź zabrała Michela do wielkiego portu, gdzie dokowały dziesiątki statków Od lat woziły one ładunki takie jak jedwab, przyprawy, biżuterię. Wyszedł na lad wraz ze swym bagażem i ruszył przechodząc obok klatek i skrzynek z chińskimi i arabskimi literami, które wypełnione były po brzegi.

Zadaje się, że wiele się tu dzieje” - powiedział sam do siebie. Wenecja była okryta całunem dymu i wiele miejsc, kościołów i kanałów były jedynie słabo widoczne. Michel szybko znalazł mieszkanie na wynajem i tam pozostawił swoje bagaże. Zdecydował się, ze rozejrzy się nieco po okolicy.

Proszę Pana, zapomniał pan klucz” - zawołał za nim gospodarz.

Ale ja nie potrzebuję klucza” - odpowiedział uczony dobrą włoszczyzną „Mam do ciebie zaufanie! A czy możesz mi powiedzieć, jak mogę dostać tu jakąś gondolę?” Włoch zasugerował, że jego bratanek najprawdopodobniej może zorganizować dla niego podróż. Chwilę później Michel siedział w gondoli przemierzając wiele kanałów, które były połączone wieloma mostami.

Czy płyniemy dalej?”- zapytał chłopiec.

Tak i nie. Myślę, że mogę się tu zatrzymać na chwilę” - odpowiedział Francuz.

Zatem musisz być bardzo uprzywilejowany. Nie ma tu wielu ludzi, którzy nie mają czasu, pieniędzy i są niezależni.”

Masz rację, ale dekadencja nie ma dalekich perspektyw...” Gdy przepływali pod Mostem Westchnień, gondolier zaczął narzekać.

Moje marzenia wciąż się nie spełniają. Ostatniej nocy miałem koszmar...” Ale nie wyglądało na to, jakby jego klient słuchał tych opowieści i raczej skierował swoją uwagę na ruchy wody.

To główny kanał, który nazywa się „Wieki Kanał” - powiedział jego przewodnik wracając do tematu. A tam jest Most Rialto.” Po pewnym czasie Michel zobaczył najpiękniejsze miejsce i poprosił, aby go wysadzić na Ducal Palace.

Niedługo rozpocznie się karnawał i być może chciałbyś się tam udać” - na koniec zasugerował gondolier.

Nie, to mnie nie interesuje.” - odpowiedział obcokrajowiec z cienkimi ustami, rzucił monetę do torby i zniknął z pałacem za którym Doges rządzili miastem.

Na ulicach rozbrzmiewała muzyka i Nostradamus zdecydował się pozostawić swoje książki.

Myślę, że pofolguję sobie w dywersji – pomyślał i opuścił swój pokój na piętrze, aby przyjrzeć się bliżej festiwalowi. Tłumy Wenecjan przechodziły wśród gwaru udekorowani jak przystało na prawdziwy festiwal. ich twarze zasłaniały eleganckie maski, które przedstawiały różne charaktery ludzkie – głównie sparodiowane twarze naukowców, handlarzy, harlekinów i prowokujących gospodyń. Jutro będą narzekać na koszmary, ponieważ takie rzeczy nie działają pozytywnie na oczyszczenie umysłu – pomruczał Michel. Na placu San Marco to widowisko jak marzenie toczyło się pełną parą. Plac wypełniony był wesołkami i muzyka przepełniała ten wielki plac. Aby trzymać się z dala od tej przepychanki w tłumie Michel człapał wzdłuż nabrzeża i unikał wysokiego filaru z lwem. Przyjeżdżał przy nieco spokojniejszą Piazettę, gdzie zobaczył niezwykłą damę. Nosiła Gwiazdę Dawida na szyi i otaczały ją małe dzieci, które bawiły się wokoło tworząc motyla z barwionego szkła. To był gnostyczny motyl. Zainteresowany Michel podszedł bliżej. "Jaki piękny motyl!" - wykrzyknął, ale było zbyt głośno, aby mogli go usłyszeć. Kobieta zobaczyła, że się zbliżył i wręczała mu maskę diabła nie mówiąc ni słowa. Ten gest najprawdopodobniej oznaczał, że powinien zmieszać się ze świętującymi ludźmi i chętnie założył maskę. i w momencie, gdy chciał się zapytać kobiety, czy uważa, że wygląda dobrze w tej masce intrygująca kobieta i wszystkie dzieci zniknęły jakby zaczarowane. Szukał ich rozglądając się we wszystkich kierunkach, ale tłumy ludzi bawiących się na festiwali zakrywały mu widok. Był zaskoczony, gdy zobaczył ją po raz kolejny obok starodawnej biblioteki i skinęła na niego, aby podszedł bliżej. Bez słowa przepchał się przez tłum, ale ponownie zniknęła i poczuł się zmieszany. Ponownie zobaczył ją z dziećmi i przepychał się łokciami, aby dostać się do głównego budynku, ale gdy dostali się do środka dziedzińca zobaczył posągi Marsa i Neptuna. Pośpiesznie rozglądał się wokoło. Spostrzegł, jak wspinała się po Schodach Gigantów; Widocznie to była jakaś jej gra.

"Czy to może jakiś rytuał karnawałowy?" - zawołał do niej, ale nie było słychać jego głosu z powodu hałasu jaki panował wokoło. Postanowił, że przyłączy się do obrzędu i dał się wabić poprzez aleje, aż dotarł do bardziej cichego rejonu. Tajemnicza dama tańczyła z dziećmi na drewnianych schodach i znikła w jednym ze starych domów, które ciskały się w ziemię długimi cieniami rzucanymi z powodu słońca. Dotarł do podwórza, ale nie było tam znaku kobiety lub dzieci.

"Czy jest tu ktoś?" - zapytał, ale nikt nie odpowiadał. Za podwórzem zauważył drzwi. Otworzył je i wszedł do wąskiego przejścia, które prowadziło do kolejnego podwórza.

Gdzie mnie to prowadzi? - zastanawiał się. Na pierwszym wejściu zauważył słowo Shalom. Michel otworzył drzwi. W pokoju stał stół z siedmioramiennym świecznikiem w centralnym miejscu. Doskonale pamiętał menorach ze swojego dzieciństwa.

"Witam, czy ktoś tu jest?" - zawołał, ale nie uzyskał żadnej odpowiedzi. Kobieta i dzieci rozpłynęli się w powietrzu. Nagle usłyszał głośny wybuch od strony miasta i niespodziewanie wyszedł na zewnątrz, aby zobaczyć co się stało. W przejściu jakie właśnie przemierzył nie było niczego widać.

Odgłosy dały się posłyszeć ponownie. Wydawało się, jakby pochodziły z parku San Marco i zdecydował się wrócić tam. Po drodze zauważył, że wszystkie ulice nagle opustoszały, a miasto wyglądało na opuszczone za wyjątkiem wilku mieszczan uciekających ze strachu. Zatrzymał jednego z nich i zapytał dlaczego uciekają i co się stało.

Zabroniono świętowania karnawału dekretem” - odpowiedział mężczyzna..

Przez policję?”

Tego święta już nie ma” - powiedział wenecjanin. Naukowiec pośpieszył i dotarł do do parku San Marco, gdzie po karnawale praktycznie nie było już śladu. Rozejrzał się czujnie wokoło i zauważył, że nie było nawet filara z lwem. W tym miejscu stała nowa statua – koń z heroiczną postacią na grzbiecie. Jego imię brzmiało Napoleon Bonaparte.

"Łap tego mężczyznę w masce!" - nagle krzyknął ktoś. Michel obrócił się i zobaczył grupę francuskich żołnierzy, którzy zbliżali się w jego kierunku. instynktownie podskoczył do góry w powietrze i uciekł od strażników lecąc. W przeciągu krótkiego czasu żołnierze zebrali się i byli wszędzie i wskazywali na festiwalowicza, który właśnie znajdował się na dachu. „Nie będzie w stanie zostać tam zbyt długo” - powiedział oficer i zablokował kilka ulic w tym regionie. Nostradamus zdawał sobie sprawę z grożącego mu niebezpieczeństwa i starał się uciec przez morze, ale nagle dosięgła go siła grawitacji i ściągnęła w dół. Grupa żołnierzy ruszyła pośpiesznie na nadbrzeże, aby złapać przestępcę za kołnierz. Sytuacja stawała się niezręczna i Michel spadał w dół zaciskając zęby. W ostatniej chwili udało się mu zmienić trajektorię swego lotu i ostatecznie runął do wody w porcie. Żołnierze próbowali go schwytać, ale wpadł gębko do wody i ukrył się wśród przycumowanych łodzi. Następnego poranka podróżnik rozumiał, że śnił i obudził się w opustoszałym parku Zan Zanipolo. W tym czasie całkowicie stracił kontakt z rzeczywistością i nie wiedział, jaki mamy dziś dzień. Oślepiające miasto irytowało go. Napoleon - pamiętał. Ale t wydarzy się kilkaset lat zanim cesarz właściwie dojdzie do władzy - oszacowywał i szybko spisał swoją wizję.

To naprawdę cudowne myśleć, że wszystko i wszyscy już egzystują i czekają jedynie na okazję, aby się przejawić. i ta intrygująca dama – czy próbowała mi przekazać jakieś znaki, a może chciała mnie obronić od francuskich żołnierzy? W każdym bądź razie niebezpieczeństwo minęło. Nostradamus często latał w swoich snach, ale nigdy wcześniej w przyszłości. To źle, że w dalszym ciągu miał tyle ego w sobie. W rozstrzygającym momencie wciąż opadał w dół.

"Proszę pana, jutro będzie pierwszy dzień karnawału" – nagle powiedział ogrodnik. Uczony skinął do niego życzliwie.

Właśnie wyobrażał sobie jak by to było, jeśli zwolennikom Napoleona udałoby się, mnie schwytać - rozpamiętywał przez chwilę, gdy ścinane gałęzie podały pod jego stopy. Zastanawiam się co, wydarzyłoby się wówczas? Jeśli chcę być bezpieczny w przyszłości muszę być bardziej świadomy w moich snach. im wyżej idę, tym ciężej opadam. Ogrodnik, który był na górze na drzewie obcinał gałęzie i ostrzegł go, aby zszedł mu z drogi, bo spadnie na niego ogromna gałąź. Kiedy rzeczywistość przemieniła się w sen? Michel kontynuował swoje rozważania i zdecydował, że od teraz codziennie będzie podskakiwał do nieba, aby sprawdzić grawitację. Wiedział, że na wyższych poziomach praktycznie nie ma grawitacji, czyli im wyżej znajdował się świat, tym mniej grawitacji posiadał. Uczony wstał, otrzepał resztki gałęzi ze swoich ubrań i opuścił park. Jak dotąd to lokalizacja wywoływała w nim przepowiednie, ale czuł, ze pewnego dnia także musi być możliwe, aby odwiedzać cały świat będąc w jednym miejscu.

Po kilku miesiącach w Wenecji, Michel zapragnął zmian i chciał nieco więcej podróżować. Sprawdzał u towarzystwa żeglugi i mógł zabrać się na pierwszym statku, który miał opuścić port. Trzy dni później spakował swoje rzeczy i udał się do trzymasztowca, który właśnie przybył i przycumował. Ten holenderski statek handlowy był dowodzony przez kapitana Pelsaerta i zazwyczaj służył do celów handlowych, ale tymczasem ładunek handlowy był niewielki i chętnie zapraszano także pasażerów, którzy płacili. Michel przedarł się przez grupę ludzi w kierunku skunera, przy którego rampie stał żeglarz. Statek "Opatrzność" wyglądał marnie w porównaniu do groteskowych i wielkich statków z wcześniejszego stulecia. Chęć zwiedzania świata była szczególnie silna u Portugalczyków i Hiszpanów i właśnie w tych krajach budowanie statków było szczególnie popularne. "Ahoj, pasażer Nostradamusa" – powiedział do żeglarza na warcie. Żeglarz rzucił na niego pewne spojrzenie, sprawdzał długą listę imion i zaczął mówić po holendersku. Michel powiedział, że nie rozumie, a marynarz odpowiedział, że nie ma tu na liście żadnego Nostradamusa. Michel poprosił go, aby pokazał mu listę. „Tu jest moje imię"- powiedział wskazując na swoje nazwisko i wymawiając na głos po kolei wszystkie litery. Holender westchnął głośno i i uczynił gest jakby chciał pieniądze: „Blijckende penning, ping ping." Francuz zapłacił mu za podróż z góry i wszedł na pokład .

"Mądra skarbniczka" - wymamrotał pogardliwie, gdy znalazł się na pokładzie i spacerował między pasażerami, którzy czekali na instrukcje pod głównym masztem.

"Czy także wybierasz się na Maltę w sprawach służbowych?" - zapytał arogancki kumpel i uczony potrząsnął głową. Wenecjanin zrozumiał, że mężczyzna nie zamierza prowadzić z nim dyskusji i zaczął trajkotać do samotnej damy.

"Ładny statek, czyż nie Madam? Zajęło nam trzy miesiące zanim wybudowaliśmy go."

"Tak długo?" - zapytał. Wówczas mężczyzna rozpoczął długie wywody o drzewie, aż pojawił się kapitan Pelsaert i poprosił pasażerów o uwagę. Przywitał pasażerów po włosku i powiedział, że właśnie dostarczyli ładunek porcelany Delft i teraz zamierzają dostarczyć przyprawy do Sycylii. Statek pochodził z Amsterdamu – miasta, które stawało się bardzo popularne. Holendrzy handlowali pieprzem, gałką muszkatołową, goździkami, Chińską herbatą, kawą, cukrem i oczywiście serem. Nagle członkowie załogi zawołali kapitana przeszkadzając mu w jego krótkim przemówieniu. Skąd pochodzi ten dziwny smród wiszący w powietrzu tu wokoło? Najwyraźniej nastąpił przypływ dokładnie przed odjazdem. Odpłynęli i skuner ostrożnie prowadził ich z portu jakieś łodzie wiosłowe. Przy bramie morskiej ustawiono pierwszy żagiel i statek wypłynął na pełny ocean wspierany przez lekką bryzę. Nostradamus pozostawił swoje rzeczy w kabinie i ponownie poczuł niesamowity smród. Jeden z marynarzy zwrócił jego uwagę na to, że statek niedawno transportował niewolników i stąd ten zapach. Odór pod pokładem był nie do zniesienia i Michel pośpieszył z powrotem na zewnątrz, aby zaczerpnąć świeżego powietrza, a pasażerowie licytowali sentymentalne pożegnanie z Wenecją. Wolę stawiać czoło przyszłość – pomyślał zadowolony z siebie i przechadzał się po statku. Przy dziobie podziwiał w zamyśleniu piękny widok, a statek zmieniał wodę oceanu w pianę. Czuje się jakbym był ptakiem i unosił się nad oceanem - wyobrażał sobie. Po chwili relaksu powrócił na dół pokładu. Zobaczył Pelsaert stojącego na przednim pokładzie, gdzie sternik przejmowałod niego ster.

To dobry czas, aby spotykać się z kapitanem – pomyślał Michel i udał się na spotkanie.

"Czy przychodzisz, aby sprawdzić, czy płyniemy we właściwym kierunku?" - zapytał Pelsaert.

"Całkowicie. Wkrótce przyżeglujemy na wyspą z syrenami i jestem ciekaw, czy możesz się jakoś im oprzeć." Czytałeś Odyseję Homera?" - zapytał kapitan.

"Tak, ale tylko po grecku!"

"Dobrze, zatem mamy na pokładzie uczonego. Także potrafię czytać, ale nie mam na to zbyt wiele czasu. Czytanie map, oczywiście, to robię regularnie. Czy chciałbyś odwiedzić mnie w mojej kabinie i zobaczyć kolekcję moich map? Michel zaakceptował zaproszenie i gawędząc udali się do największej kajuty na pokładzie. Pelsaert posiadał niesamowicie śmierdzący oddech i cała jego kabina przenikał tym zapachem. Lekarz miał ochotę poradzić mu, aby płukał usta alkoholem, ale zawahał się.

Może doradzę mu przy naszym kolejnym spotkaniu – pomyślał. Kapitan rozłożył przed nim na stole mapę Morza Adriatyckiego.

Widzisz, w taki sposób żeglujemy dookoła Włoszech" i tymi słowy nakreślił dla niego trasę. "Tutaj musimy być ostrożni ze względu na piratów. "Ładna mapa" – skomentował jego gość.

"Stworzył ją flamandzki kartograf Gerardus Mercator. Mam więcej map jego roboty" - dumnie przyniósł kilka map i rozłożył.

"Te są najlepsze" - powiedział. "Zostały opracowane dzięki nowej metodzie projekcji. W starych mapach jest dużo pomyłek i to jest powód dlaczego Kolumb udał się w niewłaściwym kierunku próbując znaleźć drogę do indii.

"Dość przydatne są te mapy" – zgodził się Michel ”ale pozycję statku można wymierzyć jeszcze lepiej przy pomocy gwiazd." Pelsaert roześmiał się. "Całkowicie, bez Laski Jakuba bylibyśmy zgubieni" i wyciągnął dziwnie wyglądający przyrząd kreślarski do pomiarów.

Popatrz, obok plandeki kąta podaje liczbę stopni szerokości geograficznej” - wyjaśnił.

"Przyrząd powinien być ustawiony w kierunku gwiazd." - zasugerował gość.

"Zatem znasz się na gwiazdach” - powiedział Pelsaert, gdy odstawiał Laskę Jakuba.

"Tak, przed laty studiowałem astrologię."

"i co o tym sądzisz?" - zapytał kapitan, umieszczając na stole dzbanek z brodatym mężczyzną. Twarz człowieka była podobna do niego, ale nie wyglądała dokładnie tak jak on.

"Eh, wcale mnie to nie rusza" - odpowiedział Michel szczerze. Pelsaert zareagował nieco nieuprzejmie i dał znać, że powinien już wrócić do pracy, ale najpierw spróbował jeszcze zaimponować swoim gościom kolekcją srebrnych pensów. W samej rzcezy srebrne pensy były bardzo piękne. Uczony podziękował mu za interesującą wizytę i spędził trochę czasu stojąc na zewnątrz na wietrze. Gdy nastał zmrok, wszyscy udali się do swoich kuszetek, a statek poruszał się lekko w dół i górę. Podczas nocy fale stawały się coraz większe, skuner wzbierał silnie i Michel nie mógł zasnąć. Po chwila poczuł że zaczynał mieć chorobę morską i ten jakże wszechstronny człowiek winił za to sam siebie. Po czterech dniach w końcu opłynęli dookoła Włoch i ujrzeli na horyzoncie Sycylię.

Może powinienem wyjść tutaj na ląd – rozważał Michel. Nigdy nie miałem tej zdolności poruszania się na pokładzie, gdy statek był na pełnym morzu. Tej nocy pasażerom zaserwowano w galerze dziwaczną papkę na kolację.

"Dobry Boże spraw, aby potwory morskie trzymały się od nas z daleka" - powiedział kucharz statku i dał wszystkim wielkoduszną porcję.

"Czy są tu jakieś potwory morskie?" - zapytał ktoś o imieniu Giuseppe przestraszony.

"Około miesiąc temu musieliśmy uciekać od gigantycznego potwora, który był tak wielki, że mógłby pożreć cały statek."

"Czy to jedzenie obroni nas przed tym?"

"Potwory morskie nie lubią tego jedzenia" – wyjaśnił kucharz i Guseppe natychmiast zabrał się do konsumpcji.

"Bzdura" – przerwał ksiądz katolicki, który był w drodze na Maltę, aby tam udzielać nauk. „Czy kiedykolwiek widziałeś na własne oczy te potwory, które ja przypuszczasz nie lubią tego jedzenia? "

"W zasadzie nie widziałem. Byłem w galerze" – bronił się kucharz.

"To wszystko to tylko historię, wyolbrzymione poprzez strach ignorancję" – kontynuował ksiądz i grupa przyjaciół siedzących przy stole odetchnęła z ulgą.

"Czy te potwory to nie jest jakiś rodzaj gigantycznej ośmiornicy z ogromnie długimi mackami?" - zapytał Nostradamus.

"Tak, dokładnie. Widzicie, mam rację nasz uczony także o tym wie" – odpowiedział kucharz szczęśliwie.

"Myślę, że nie dotrę do Malty jutro" – powiedział nagle Michel i mała grupa pasażery znowu stawała się nerwowa.

Ale wiecie z pewnością, że istnieje większa szansa, że zostaniemy zaatakowani przez piratów”- napomniał kucharz.

"Koniec tych strasznych opowieści!" - napomniał ksiądz "panowie, jest tu z nami dama." Minęło dużo czas od kolacji pod osłoną nocy statek zbliżył się do zatoki Syracuse i rzucił tu kotwicę. Michel leżał w łóżku w gorączce i dziwił się co się z nim działo. Czy jestem chory, czy coś było nie tak z tym jedzeniem? - dziwił się. Holenderskie jedzenie zalegało w jego brzuchu. Zaczął jęczeć leżąc w kabinie i ktoś poinformował o tym okrętowego lekarza, który pół śpiący przyszedł, aby sprawdzić co się stało. Kapitan także nie mógł zasnąć i przyszedł tutaj jego cuchnący oddech dmuchał wprost na pacjenta.

"Płucz swoje usta trzy razy dziennie" – nagle wściekł się Michel.

"On bredzi" – z przykrością powiedział lekarz ."Chce, aby go wysadzono na ląd jak najszybciej. Łatwiej będzie się nim zająć na lądzie." Wcześnie rano przewieziono pacjenta na łódce na ląd, a następnie do szpitala w Syracuse. Opatrzność wznowiła jego podróż na Maltę tego samego dnia.

Minęło kilka dni, a Michel nie wracał do zdrowia. Jego sycylijski doktor nie potrafił powiedzieć, co się stało z jego francuskim pacjentem, który trząsł się, jak liść.

Najlepiej upuścić nieco krwi, aby pozbyć się z organizmu tych diabelskich soków – pomyślał lekarz.

"Nie!" Nostradamus protestował głośno gdy chwytano jego rękę. Lekarz był totalnie zaskoczony i porzucił swój pomysł. Pomimo niektórych momentów klarowności, Michel przeżywał ciężkie chwile. Kosztowało to go wiele wysiłku i wciąż mdlał. Wciąż utrzymywała się wysoka temperatura, a miejscowy lekarz znowu zdecydował się uciec do metody upuszczania krwi, gdy jakiś Arab nagle złapał go za ramię.

"Chcę, aby ten mężczyzna powracał do zdrowia w moim domu, ponieważ tutaj jest zbyt hałaśliwie dla niego. Biorę pełną odpowiedzialność za niego."

"Oh, panie Al-Ghazali!" - wykrzyknął lekarz. Pacjenta przewieziono do prześwietnego domu nad oceanem, gdzie dobroduszna kobieta zajmuje się nim z wielkim oddaniem. Opieka, woda morska i cisza zadziałały cuda i gorączka wreszcie ustąpiła. Kilka dni później stał już na własnych nogach i jego tajemnicza dobroczyńca przychodził na widzenia do niego.

"Widzę pewne postępy"- powiedział mężczyzna z ciemnymi brązowymi oczami.

"Tak, całkowicie, ale kim jest ten człowiek, który tak pomógł mi bezinteresownie?"

"Nazywam się Abu Hamid al-Ghazali*, a moja żona Fatima opiekowała się tobą przez ostatnie dni. Ja tylko poprosiłem, aby przeniesiono cię tutaj."

Zatem ocaliłeś mi życie" – powiedział Michel dziękując. Jego wybawiciel milczał przymilnie, a fale przyjemnie szumiały w tle.

"Oboje nie pochodzimy z Sycylii" - zauważył.

"Tak, zgadza się, jestem z Francji, a ty?"

"Jestem z Bagdadu, z Persji" – odpowiedział Arab, który był odziany w wełniane odzienie od stóp do głów.

"Jak znalazłeś się na tej wyspie?"

"Mój żona i ja osiedlaliśmy się tutaj, ponieważ tutaj czuć wolnego ducha. Teraz muszę cię opuścić, ponieważ nadchodzi czas na nasze modlitwy. Niedługo się zobaczymy." Muzułmanin opuścił pokój, a pacjent skupiał swoją uwagę na oceanie i patrzył na ruchy fal. Następnego dnia Nostradamus był wystarczająco silny, aby zjeść obiad z Al-Ghazali i jego żoną.

To piękne na Sycylii, że tu spotyka się świat arabski z chrześcijańskim" – powiedział mimo chodem Abu. Jego gość skinął na znak, iż zgadza się z tą opinią, a skromna Fatima postawiła jakieś puchary na stole.

"Czy tęsknisz za Prowencją?" - kontynuował muzułmanin.

"Właściwie nie. Opuściłem Francję wiele lat temu i teraz podróżuję po całym miejsce."

"Uważam, że podążasz głosem serca…"

"Szybko mnie zrozumieliście" – odpowiedział Michel zdziwiony. "Czym się zajmujesz?"


"Próbuję żyć zgodnie z zasadami sufizmu – mistycznego ruchu w obrębie islamu. Także publikuję prace w mój języku ojczystym."

"Niestety nie mówię po arabsku, ale chętnie bym się go nauczył. Może powiedz mi coś o swoich książkach." Abu pomyślał prze chwilę, a w tym czasie jego żona przyniosła gorące naczynie.

"Tytuł mojego ostatniego dzieła brzmi „Eliksir błogości.”

"Oh, myśleć islam opierałem się na podległości" – powiedział Michel.

"Nie, wcale nie. Wielu muzułmanów prawdopodobnie wierzy w to, ale Koran i surowe reguły Szariatu są jedynie zewnętrznymi przejawami. Prawdziwym przesłaniem Allaha jest miłość."

"To jest ta wiadomość, która ratowała mnie od niepewnego przeznaczenia."

"Jesteś błogosławiony mój kochany przyjacielu."

"Nie zauważałem tych błogosławieństw przez ostatnie kilka lat" – powiedział jego gość.

"Zatem, życie nie jest zawsze tym, czym wydaje się być i zawsze poddaje nas trudnym testom. Ale być może niebawem w twoim życiu pojawi się kobieta, która załagodzi to w jakiś sposób." W tym czasie Fatima podawała zupę i arabska para w ciszy rozpoczęła konsumpcję. Z powodu ich spokojnej osobowości nie było przymusu, aby dalej rozmawiać i gość z przyjemnością jadł razem z nimi. Po tygodniu czuł się dobrze i nadszedł czas, aby wyruszyć w podróż czuć wielki i ja był czasem podróżować dalej.

"Czy orzeł zawita tu powtórnie?" - zapytał Abu, gdy dowiedział się, że lekarz chce się z nim widzieć, a Michel uśmiechnął się lekko.

Jak mogę ci dziękować?”

Życie - to wystarczający prezent” - odpowiedział muzułmanin wprost ze swego serca. Michel objął go i zaoferował mu zapłatę za pomoc, ale Abu nie zgodził się przyjąć ich. Francuz podziękował swojej żonie także i udał się w drogę, ponownie samotnie.

Południowa część Sycylii składa się z malowniczych równin, ale, gdy popatrzy się na północ, można zobaczyć Etnę – największy wulkan w Europie i w tym kierunku krajobraz powoli się podnosi. W miasteczku Syracuse Nostradamus dowiedział się, że teren wokoło wulkanu nagrzewa się ponownie poprzez trzęsienia ziemi. W zeszłym roku widziano wielki pióropusz dymu nad wierzchołkami, które pokrywa śnieg. W Michelu przebudziło się jego zainteresowanie górami i zapragnął ponownie wspiąć się na szczyty. Gruntownie przebadał swoją kondycję fizyczną pod kątem wyprawy. Wszystko wydaje się być w porządku i zdecydował obwiązać kolana bandażem i zakupić stary kapelusz oficerski, aby chronić się przed palącym słońcem. Podczas wędrówki do wulkanu, spędzał noce w gościnnych gospodarstwach. Gdy przemierzył wiele równin nagle wysokość terenu znacznie zaczęła wzrastać. Wędrówka stawała się oraz cięższa, a Etna była coraz bliżej. Ziemia pod nogami stawała się bardzo płodna i Etna dostawał dużym. Ziemia pod nogami była bardzo żyzna i Sycylijczycy sadzili tutaj drzewa cytrusowe, oliwki, winogrona, figi, banatki i jęczmień. Wulkan najwyraźniej dawał życie. Michel odwiedził jeszcze jedną farmę i wypytał się o sytuację Etny.

"Musisz być stuknięty, aby chcieć wspinać się na tę górę dla własnej przyjemności" – odpowiedział rolnik marszcząc brwi.

"Lubię niebezpieczeństwo."

"Dobrze, to twoje życie" i rolnik objaśnił mu najlepszą drogę wiodącą do wulkanu. Następnego dnia ekscentryk pozostawił za sobą cywilizację. Wkrótce jego oczom ukazały się sosny rosnące wokoło skalistego giganta. Przystaną na chwilę, aby się rozejrzeć. Zjadł kilka pomarańczy i wznawiał swoją wędrówkę przez las, która szybko zmieniała się w drogę po nagich skałach. Teren stawał się bardziej stepowy i podróżnik musiał robić przystanki, aby odetchnąć. W oddali odkrył zatokę Syracuse, a statki wyglądały jak malutkie punkciki.

Takie małe i bezbronne. Przypominają mi ludzi – pomyślał i poczuł się gotowy, aby ponownie wyruszyć w drogę.

Nagle zasmucił się i poczuł samotny. Brakowało mu jego rodziny i nawet jego kraju. i nagle poczuł wielką tęsknotę za ojczyzną i zwiesił głowę.

OK, to nie jest dobry czas, aby być sentymentalnym będąc na takiej wysokości stromego zbocza góry. Postanowił, że będzie kontynuował swoją podróż. Po jego lewej stronie zobaczył przestrzeń wypełnioną lawą i woda parowała, gdy tylko dochodziło do jej kontaktu z lawą.

Ogień, ziemia, woda i powietrze. Być może dlatego jestem tutaj – pomyślał. Może jestem tu, aby doświadczyć tego elementu życia.

Etna wydawała się być dość bezpieczna. Według rolnika, którego odwiedził jako ostatniego od lat nie było żadnych erupcji. Niemniej jednak wulkan rozprzestrzeniał mnóstwo dymu, który był widoczny na całym terenie wokoło.

"Na pewno pozostaniesz spokojna, prawda?" Michel wspinał się dalej, ale krew podchodziła do jego twarzy, gdy słyszał głośne odgłosy huku, gdy wulkan wyrzucał chmury popiołu. Wulkan wydalał masy pyłu na jedną z ścian bocznych, ale to nie były erupcje centralnego stożka.

Wszystko w porządku, to fałszywy alarm!

Po uczynieniu mnóstwa prób, podszedł do śnieżnej części gdzie nie było żadnych roślin za wyjątkiem ciernistego buszu. Samotny podróżnik spojrzał w dół i zobaczył strumienie lawy wypływające z wielu stron.

To wgląda przerażająco. Jestem prawdziwym ryzykantem - pomyślał. Ale pogoda była świetna i musiało być to możliwe. W końcu dosięgnął wierzchołka i przed nim wyłonił się potężny krater. Jak tylko wspinał się na jego zbocze ogarnęło go przerażające uczucie. Tracił równowagę i o mały włos wpadłby w szczelinę, ale na szczęście na czas postawił stopę i złapał równowagę. Jego kapelusz oficerski potrzepotał w dół w otchłań.

"O mały włos!" - wymamrotał, zauważając, że jego kapelusz leżał setki stóp przed nim na dnie krateru.

Dlaczego nagle ogarnął mnie strach- dziwił się. Ciarki przechodzą mnie od góry do dołu. Czy to lęk wysokości, a może to z powodu powietrza lub mgły siarkowej?

Naprawdę nie miał pojęcia. Owładnięty strachem ostrożnie cieszyć się z nadzwyczajnego piękna natury. Po tym jak spędził jakiś czas na szczycie poczuł się zaziębiony i rozpoczął schodzić w dół. Jak tylko ponownie bezpiecznie dosięgł stopą wulkan postanowił udać się na północ. Ten wybór kosztował go wiele zachodu, ponieważ okazało się, że był to niesamowicie trudny odcinek drogi, który prowadził przez postrzępione fragmenty gór. Zajęło tygodnie zanim ostatecznie dostał się do portu w Palermo całkowicie wyczerpany i przez chwilę po prostu włóczył się po okolicy.


Pomyślał, że wszystkie te podróże nie koniecznie żywiły jego serce. i gdy znalazł się niedaleko normandzkiej katedry i przyłączył się do tłumu był pewien, że chce wrócić do Francji.

Michel znalazł się na portugalskim statku, który miał zabrać go do Marsylii. Po trzech dniach żeglowania wspaniały klif wapniowy francuskiego miasta portowego ukazał się na horyzoncie i dostojny fort Saint Jean i Saint Nicolas w dalszym ciągu ochraniały ten obszar. Statek wolno pożeglował powoli do portu, gdzie część nadbrzeża była zanurzona w wodzie przy niezwykle wysokim przypływie. To mogło wywoływać problemy dla Rhone – pomyślał naukowiec patrząc na poręcze. Po wyokrętowaniu znalazł miejsce, aby zatrzymać się w Canebière – okręgu Marsylii położonym centralnie. Wtedy zdecydował, że będzie świętować swój powrót do ojczyzny w jeden z wielu restauracji portowych, gdzie serwowano owoce morza.

Wkrótce odwiedzę moją rodzinę - radował się siedząc na tarasie przy wybrzeżu, który to pozostawał suchy. Kelner podszedł do niego, aby przyjąć zamówienie.

"Witam. Czym mogę służyć?"

"Czy macie tu jakieś pełne menu?"

Żaden problem, tutaj obok można przyjrzeć się, co potencjalnie wyląduje na pana talerzu."- zażartował kelner.

Dobrze, w takim razie poproszę jednego z naszych przyjaciół. Umieram z głodu.”

A co do picia?”

Tak, poproszę piwo” - odpowiedział gość, który był w nastroju świętowania.

Być może się mylę, ale czy ty jesteś tym lekarzem, co niegdyś tu mieszkał? Pan Notre, lub Nostre…”

Nostradamus! Tak, to ja. Milo być rozpoznanym po tak długim czasie. Byłem za granicą przez wiele lat i właśnie dziś wróciłem.”

Zatem jesteś w porę” - powiedział kelner poważnie.

Co się dzieje?’

"Hmm, przytrafiły się największe powodzie w naszej historii. Cała delta Rhone wylała ponieważ tygodniami padał deszcz w Alpach i nadmiar wody nie mógł nigdzie ujść z powodu bardzo wysokiego poziomu morza. Sprawy stawały się coraz straszniejsze – odnotowano przypadki plagi.”

O jejku, to straszna kombinacja” uswiadomił sobie Michel i natychmiast pomyślał o swojej rodzinie w Saint Rémy, gdzie niedaleko przepływała właśnie ta rzeka.

Czy Saint Rémy ucierpiało?”

"Niewątpliwie. Zalało całe Camargue i ten teren jest ledwie osiągalny."

"Ale to oznacza, że ludzie nie mają już dłużej dostępu do wody pitnej…"

"Nic o tym nie wiem, ale lokalne władze już się zajęły tym nieszczęściem i poszukują ludzi z medycznym doświadczeniem. Desperacko potrzebują lekarza o twoim profilu.”

"Dobrze, już zapasam rękawy.” – powiedział Michel."Lepiej przynieś mi jakąś zwykłą potrawę, ponieważ odeszła mi ochota na świętowanie." Jakiś czas później przedstawił się lokalnym władzom i natychmiast przydzielono mu dwóch asystentów do pomocy.

Po tym jak poziom wody zaczął się podnosić, trójka wybrała się na zagrożony obszar na koniach, aby rozejrzeć się w sytuacji i zaoferować pomoc medyczną.

Panowie, powtórzę jeszcze raz, abyście zapamiętali plan ataku.” - powiedział Nostradamus. “Jedyną rzeczą jaką możemy zrobić dla ludzi w tym stanie jest przekonanie wszystkich, że woda którą dotąd pili nie nadaje się już do spożycia i nawet do prania. Jedyną dobrą wodą jest woda butelkowa lub czysta woda, którą przyniesiono w czystych beczkach. Gdy powrócimy z powrotem zrobimy poduszki z płatków róży, a następnie rozdamy je do tak wielu ofiar plagi jak to tylko możliwe.” Mężczyźni przysłuchiwali się uważnie. Dotarli do Rhone zanim nastało popołudnie i zdążyli zobaczyć kilka ciał w plamy dryfujących po wodzie i konie zaczęly się płoszyć. Nie mogli już dłużej ich poskromić, więc przywiązali je do drzewa.

Zobaczmy co zabiło te biedne dusze” - powiedział doktor i razem podeszli do ławki i szturchali ciało kijkiem, który leżał na brzegu.

Spróbuj je obrócić. Wtedy będę w stanie widzieć je lepiej.” - powiedział Michel. Po małym wysiłku pomocnikowi udało się obrócić ciało i ich oczom ukazała się twarz pokryta strasznymi ropieniami.

"Czarna śmierć!" i tymi słowy zadrżeli.

"Lepiej będzie jeśli ruszymy dalej, nasze konie mają już dość" – powiedział Michel. Dotarli do pierwszej zalanej wioski z wielką trudnością i okazało się, że także została zajęta plagą. Ulice były zalane i martwe ciała ludzi i zwierząt unosiły się w kałużach wody. Straszne wieści zaczęły nabierać kształtu i Nostradamus obawiał się, że to była największa katastrofa, jakiej kiedykolwiek doświadczył w swoim życiu. Widok spustoszonych miejscowości był dla nich bardzo bolesny, ale po tym, jak poinformowali ludność o jakości wody nie było już nic więcej co mogli dla nich uczynić i ruszyli w drogę. Między Grand Rhone i Petit Rhone leżało mnóstwo ciał i konie nieustannie odmawiały posłuszeństwa i nie chciały iść dalej. W następnych wioskach sytuacja się powtarzała. Plaga zbierała ponure żniwo i istniały tylko dwie możliwości – albo utonąć albo umrzeć od plagi. W mieście Ulain wybuchła panika i niektórzy z ocalałych gnali do trzech podróżników z desperacją. Michel z trudnością utrzymywał kontrolę nad słowami i nakazał im się oddalić.

"Co wy tu wyrabiacie?" - wołali w rozpaczy.

"Chcemy wam powiedzieć, jak korzystać z wody!" - odpowiedział lekarz.

"Tylko przekazujecie słowa?"

Tak, ale jeśli będziecie przestrzegać moich wskazówek, macie dużą szansę na przeżycie."

"Odejdźcie!" - wykrzyknął jakiś wieśniak drwiąc i nagle zaczął rzucać kamieniami i kijkami i Michel nakazał odwrót. Po tym jak odwiedzili wiele wiosek dotarli do rozwidlenia rzeki, gdzie Petit Rhone rozszczepiał się od swojej bratniej wielkie rzeki. Michel znał ten teren jak własną dłoń i niebawem dotarli do Saint Rémy – miejsca, gdzie się urodził. Miasto znacznie się rozrosło. Zastanawiam się, czy ujrzę moją rodzinę żywą – myślał smutnie i zostawił swoich pomocników za sobą i szybko pojechał do Rue des Remparts, gdzie dom jego rodziców stał opustoszony. Zsiadł z konia mając nadzieję zauważyć jakiś znak życia, ale nie zauważył nikogo, więc zdecydował się udać się do miasta, aby tam zasięgnąć informacji. Jedne z urzędników wiedział, że jeden z jego braci remontował walący się dom na obrzeżach miasta. Nagle Nostradamus zeskoczył ze swego konia i pobiegł do niego. Nieco później zobaczył Bertranda stojącego i trzymającego drewnianą belkę w dłoni.

Michel, ty żyjesz!" - wykrzyczał jego brat rozpoznając go z daleka. Wypuścił belkę z rąk i bracia padli sobie w ramiona, aż po ich policzkach popłynęły łzy.

"Ojciec i matka?" - pytał pośpiesznie Michel.

" Niedawno odeszli" – powiedział Bertrand.

"A co z pozostałymi braćmi?"

"Hector utonął i nie słyszałem żadnych wieści od Julien. On żyje wysoko w Aix-en-Provence. Antoine wciąż żyje i pracuje w zarządzie miasta Arles. Udało nam się przeżyć powódź całkiem dobrze. Ale dlaczego nie było od ciebie żadnych wieści tak długo?"

"Oh, zbyt dużo się wydarzało, abym mógłby ci opowiedzieć od razu. Ale skrócę coś nie coś: po śmierci mojej rodziny, oszalałem na pól roku" – odpowiedział Michel.

"Słyszeliśmy te straszne wieści od władz miasta Agen."

"Wciąż czuję się winny, Bertrandzie, ponieważ moja rodzina umarła z powodu plagi, którą ja zwalczałem." - powiedział na krótko powracając myślami do tych przeszłych czasów.

"Zatem wy naprawiacie domy, które uległy zniszczeniu?"

"Tak i mamy pełne ręce roboty, jak sam widzisz."

"Dobrze, zatem lepiej będzie jak wrócimy do pracy, muszę poruszyć kilka gór. Niedługo cię odwiedzę." i bracia ruszyli swoją drogą.

Gdy minęły najcięższe chwile plagi i powodzi, Nostradamus osiedlił się w miasteczku Salon the Provence, a ludzie przywitali go tam z otwartymi rękoma i zdecydował się pozostać tam na długo. Po roku odbudował nową praktykę na Place de la Poissonnerie. Poza tym robił olejki eteryczne i domowe lekarstwa i publikował informacje o kosmetyce i higienie. Rozpoczął się dla niego dobry czas. Jedyne czego mu brakowało, to kobieta.



Rozdział 5/8